Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

LIST I

W poszukiwaniu szczęścia

Dzień 6551 mojego życia

Mój Jedyny!

Strach. Ta obawa przed pustką. Ciszą rwącą umysł. Brak słów miłości i raniących słów brak, krytyczny brak, brak nie do zniesienia. Ciemność na dnie oka i w głębi ucha. Przed tym wciąż uciekam, umykam po kryjomu. A można wierzyć, że będzie inaczej. Nie tak jak jest w chwili obecnej. Można wierzyć, że coś się zmieni, ale i tego się lękam. Bo czy rewolucja na skrzydłach dnia lepszego czy gorszego wznosić się będzie? Czy podczas skoku z wierzchołka świata na drugi szczyt trafię czy w obłędzie lęku na dno spadnę? Szaleństwo spod powieki snu do działań mnie porywa a potem realność świata więzy na chęciach zaciska. Spętana egzystencją ludzką, moralnymi myślami miotam się na tym padole smutku. Jedyny ratunek to krzyk wolności przeszywający powietrze. Wzbijający się ku nieskończonym przestworzom błagając o pomoc. Jedyny ratunek to Ty mój Najdroższy!

Mój Wymarzony, nie wiem kim tak naprawdę jesteś, Jaki masz kolor oczu czy włosów. Nie znam Twojego imienia. Na razie tylko widzę cię, gdy śpię, za mgłą moich marzeń. Wyłaniasz tylko swoją dłoń w poszukiwaniu mojej. Rozglądam się dookoła siebie może poznam, który to Ty po palcach, linii życia... ale wciąż nie mogę Cię rozpoznać. Pragnę odnaleźć to szczęście, które mi możesz zaoferować.

Mój Kochany, nie baw się ze mną w chowanego. Pozwól wreszcie złapać troszkę tchu przy Twoim policzku, pogłaskaj moje ręce. Spraw bym mogła powiedzieć, że szczęście jest tuż przy mnie, skryte w Twoich słowach, gestach, spojrzeniach ukradkowych, uśmiechu tajemniczym. Ty jesteś celem, do którego uparcie dążę. Jedynie Ciebie brakuje mi do zapełnienia tej pustki w życiu.

Mój Najdroższy, nie wiem jaki jesteś z charakteru. Może drzemie w Tobie romantyk, a może skrywasz nieokiełznaną bestie w sobie. Nie mam wymarzonych cech, które powinieneś posiadać, bo Ty jesteś moim ideałem. Tylko Twoje myśli i pragnienia są dla mnie na wagę złota. Każdy krok naprzód spowodowany jest chęcią oddania Ci mojego serca.

Mój Cudowny, nie wiem czy Ci się spodobam. Nie jestem ani piękna jak afrodyta, ani mądra jak Atena, ani nawet zabawna nie jestem. Jednak jest coś co prowadzi Cię do mnie. Coś co wzywa Twoją duszę ku mojej, Twe serce zmusza do kochania mojego. To miłość, uczucie, którym Cię darzę, nie znając Cię nawet.

Mój Najsłodszy, Ciebie woła moja dusza. Moje oczy Ciebie tylko pragną widzieć a usta całować. Bowiem nikt inny nie zdołałby pożądać tak jak Ty. Tylko dzięki Twojemu istnieniu czuję puls. Tylko dzięki Tobie leże tu na górze a nie zakopana w ziemi. Wiem jak to jest zapadać się pod linię widnokręgu. Tracić obraz nieba. Wpadać w szarość. Wiem jak to jest cierpieć ponad swoje siły. Nie wiem czasem dokąd zmierzam. Czy patrzę w odpowiednim kierunku. Gdyby nie ty nic by nie wyszło z mojej protoplasty. Jedynie ty nakierowujesz mnie delikatnie na drogę bez cierpień. Gdyby nie twój oddech na mojej szyi spadłabym w przepaść zapomnienia. Chroń mnie przede mną. Uratuj mnie. Wyciągnij z odrętwienia. Pozwól siebie odnaleźć.
LIST II

Odnaleźć duszę

Dzień 6736 mojego życia

Mój Kochany!

Odnalazłeś mnie! Nie myślałam nigdy, że będę tak bardzo szczęśliwa. Owszem wiedziałam, że na wieczny smutek skazana nie zostanę, ale kto by się spodziewał takiej pełnowartościowej radości?! Szczęście wyciągnięte z opakowania twego ciała. Bezcenny prezent, a nawet dwa, bo i dusza, i serce. I jak tu wykorzystać taki podarunek? Aż strach go ruszyć. Pooglądać a co dopiero „użyć”. Boję się, że skrusze go swymi słowami. Poza tym jak za niego dziękować? Jak się odwdzięczyć za coś tak drogocennego? Do końca życia nie starczy mi podziękowań i wszelkich gestów, by wyrazić wdzięczność, która kryje się w sercu. Tysiące spojrzeń, uśmiechów to niewiele. A i słowami nic nie zdziałam. Mogłabym oddać swoją duszę i serce, ale czy to oby na pewno wystarczy? tak wiele chciałabym Ci wyznać, lecz boję się twojego strachu. Obawiam się, że uciekniesz. Pozostawisz mnie z pustymi rękoma. W jednej chwili mogłabym wszystko stracić, jeden fałszywy ruch i pożegnam się ze swym szczęściem, z Tobą. Dlatego chwiejnym krokiem poruszam się naprzód. Powoli ruszam w kierunku wspólnej drogi, która w każdej chwili może się zakończyć ślepą uliczką bądź rozjazdem. Na co trafię?

Mój Jedyny, trudno jest znaleźć osobę, której możemy powiedzieć o naszych lękach. Wyjawić, że tak naprawdę wcale nie jesteśmy tacy silni na jakich wyglądamy. Obnażyć swą bezsilność i zagubienie. Każdy ma słabości, ale nie wszystkim ludziom można o nich powiedzieć. Ja znalazłam człowieka, któremu ufam, który może poznać me obawy i smutki i wiem, że mi pomoże w potrzebie.

Mój Najsłodszy, to właśnie Ty jesteś moją ostoją spokoju i prawdy w tym świecie. Kimś kto może złapać mnie za dłoń i wyprowadzić z pustki, która mnie otacza. Możesz poznać moje pragnienia, marzenia i wiem, że je uszanujesz. Nie powiem, że nie czuję czasem strachu, że mnie opuścisz. Skłamałabym też, gdybym zapewniła Cię, iż nigdy nie czułam zazdrości o Ciebie. Jednak wszystko gdzieś znika, kiedy patrzę w Twoje oczy. Może jestem naiwna, ale wierzę, że chcesz być ze mną i podtrzymywać mnie na duchu do końca życia.

Mój Najdroższy, jest jeszcze wiele słów, które wypływają z mojego serca, by wpaść Ci do ucha, ale reszta... cóż, „reszta jest milczeniem”...













LIST III

Odrzucając poczucie spełnienia

Dzień 6921 mojego życia

Mój Drogi!

Odnalazłeś mnie, lecz ja nie odnalazłam Ciebie. Nie mogę z Tobą być. Kocham Cię, lecz to uczucie skazane jest na cierpienie. Czasem tak bywa. Los rozdziela, tych którzy kochają się ponad wszystko. Miłość to niebezpieczne uczucie. Sprowadza na nas bardzo często ból i stratę. Czas może uleczy rany, lecz na razie duszę się, gdy oddycham powietrzem skażonym Twoim brakiem. Tak, wiem, to moja wina. Ja rozerwałam na dwie części tę spójność, którą tworzyliśmy. Jednak wiesz, iż inaczej być nie mogło. Nie dane nam było, rozkoszować się naszą bliskością.

Mój Wymarzony, chciałabym wiedzieć, że jesteś, że gdy zamykasz oczy w swych czterech ścianach zamykasz je też przy mnie i przy moim boku je otwierasz, ale to niemożliwe. Muszę się przed Tobą ukryć. Nie szukaj mnie, o to Cię proszę. Trudno jest odrzucić mi miłość od Ciebie, bo pragnę łapać Twoje słowa wypływające prosto z ust, słyszeć Twój szept i zachowywać go w sercu, dzielić z Tobą smutek, Twoją każdą łzą moczyć i mój policzek, a uśmiech jak fotografię widzieć przed oczami za każdym razem, gdy jestem sama. Tak, właśnie tego pragnę, ale muszę to opuścić. Muszę opuścić Ciebie.

Mój Cudowny, to Ty jesteś moim aniołem stróżem. Bez Ciebie nie uchronię się przed niebezpieczeństwem świata, przed fałszem, obłudą, żalem, ale na to jestem skazana. Pisane jest mi cierpienie i samotność. Nie możesz mnie uratować, bo skażesz sam siebie.

Mój Najsłodszy, alternatywa? Owszem posiadam. Albo po dobroci zgodzę się na stawiane mi warunki, albo zmuszą mnie od przystania na te warunki. Cóż, wybór chyba jest łatwy. Jednak nie jest rzeczą prostą przestać kochać. Przecież nie wystarczy powiedzieć sobie: „Dobra, z nami koniec. Już Cię nie kocham. Dlaczego? Bo nie mogę”. Sytuacja w jakiej się znajduję jest złożona. Albo cierpienie z tęsknoty, albo cierpienie za miłość. No właśnie, w tej postaci trudniej wybrać. Rozsądek mówi jedno a serce drugie. Pytanie tylko słuchając czego popełnię błąd. Może żadne wyjście nie jest dobre... to tak jakbym stała na walącym się moście, po którego obu stronach czeka mnie przepaść. Co robić? Gdzie biec skoro nie mogę zostać w tym punkcie, w którym jestem? Dookoła mnie tylko rady tych wszystkich mądrych ludzi, ale skoro nie są na moim miejscu to skąd wiedzą co robić? Skąd wiedzą jak oni by postąpili? Znowu słowa toną we łzach. A może to brak słów. Jedynie myśli krzyczą głośno w głowie. Nie mogę stać w miejscu, cofać się tym bardziej a nie mam sił by ruszyć naprzód. Chciałabym podlecieć do góry i zostawić wszystkie smutki w chmurach poniżej mnie. Ale rzeczywistość podcina mi skrzydła a wtedy upadam na samo dno.

Mój Kochany, szczerze mówiąc, gdy pomyślę, iż do końca życia będziesz przytulał kogoś innego niż mnie i że słowa „kocham Cię” nie będą skierowane do mnie , czuję jakbym wpadała w głęboką studnię, z której nie ma wyjścia. Jednak tak musi być. Sama skoczyłam w jej głębiny. Nie mogę z Tobą być. Wybacz....

Żegnaj mój Jedyny!

Opublikowano

moje wrażenie po przeczytaniu pierwszego listu przedstawia się tak:
ciężko przez niego przebrnąć. wyraża pani uczucia w mało interesujący sposób. mówiąc prosto oraz z mostu, mnie nie zaciekawia takie podejście do sprawy. podejrzewam, że gdyby ten list był zaadresowany do mnie (zakładając, że byłabym mężczyzną), nawet z wrodzonym egoizmem ciężko byłoby mi się przez niego przegryźć. bije od niego najzwyklejsza papierowość, przepełnione patosem i podniosłością zdania nie oddziałowują na wyobraźnię.
czuję konieczność spuentowania swojej wypowiedzi. może... są inne zwroty na wyrażenie uczuć niż "kocham Cię".

ps. jeśli czymkolwiek uraziłam, przepraszam. ale i tak uważam, że moje zarzuty są słuszne. popatrzmy jednak, co powiedzą inni.
no i oczywiście na początek polecam krótsze opowiadania. może publikacja jednego listu, a nie dwóch naraz?

Opublikowano

Zastanawiam sie ile masz lat. Jeśli max 15 to wybaczam ten tekst, jeśli więcej to...szczerze powiem, że nie mam pojęcia, co Ci napisać, bo tego utworu sie nie da naprawić, on jest cały do wywalenia. Nie obroniła Cie nawet forma. To jest miłosny gniot, w którym używasz wyświechtanych zwrotów, jest nudno, bez polotu, czasami wręcz śmiesznie. Nie da się przebrnąć przez tych najsłodszych, kochanych, wymarzonych...dla mnie masakra.
Mam nieodparte wrażenie, że Ty mało czytasz. A jeśli czytasz to albo sam badziew, albo niczego sie nie uczysz czytając.
1. Spróbuj pisać krócej i dokładniej dopracowywać tekst pod kątem zaciekawienia czytelnika
2. Unikaj tematu miłości...
3. Stwórz jakąś wiarygodną postać
4. Spróbuj pisać w 3 osobie
Być może ktoś inny Ci coś doradzi, bo ja jestem bezradna;p

Opublikowano

Przeczytałam dokładnie wszystkie trzy listy. To chyba dość częsta droga, że zaczyna się pisanie od tekstów o miłości. Ja zrobiłam to samo. Rzecz polega na tym, żeby się na tym nie zatrzymywać, tylko iść do przodu. OK, nie da się ukryć, że to podejście z listami nie wypadło dobrze, więc wyciągnij wnioski (nastaw się pozytywnie do krytyki Rachel i UFO, bo wierz mi, ona jest uzasadniona i nikt tu źle Ci nie życzy) i pisz dalej. Będzie Ci łatwiej poczuć, że idzie Ci coraz lepiej, jeśli wybierzesz mniej patetyczny temat np. opisz jakieś ciekawe /śmieszne wydarzenie, którego byłaś świadkiem, dodając bohaterom własne cechy. Wiarygodność jest bardzo ważna, zwłaszcza na początku bezpieczniej jest dokładnie wiedzieć w szczegółach o czym się pisze, niż wyobrażać sobie, że się wie.
Chętnie przeczytam Twoje następne próby - pozdrawiam - Ania

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @aff O to chyba różnie zdaje się jest :) Pzdr. Michał @Marek.zak1 No ba, funkcyjny, znaczy sprawdza się.
    • @Wiechu J. K. Miałam rację

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Sukces to jest moje drugie imię. Pisane z dumą zaraz przed pseudonimem. Jaki sukces? To że opublikowałeś kilka wierszy  w porannym wydaniu miejskiego szmatławca. To ma być sława autora? Zresztą kogo tak naprawdę? Po ki czort Ci ten pseudonim? Nie znam człowieka a tym bardziej autora. Dostałeś od redaktora  choć po pięćdziesiąt złotych za wiersz?     W głównej sali kafeterii,  unosił się piękny zapach czarnych ziaren,  liści herbaty, aromat maślanych ciastek  i perfum bogatych dam. Poeci zawsze okupowali najdalszy, najciemniejszy kąt. Wykluczeni poza obręb towarzystwa, dobrej zabawy i życia miasta. Ale nadal uporczywie  trzymali się powierzchni, jak zaschły, przypalony brud, nie dali się zmyć, zetrzeć, wymazać. Trwali, choć sami nie wiedzieli po co.     Urażony poeta, ściągnął przechodzącego obok ich stolika właściciela kafeterii. Obcesowo i niegrzecznie, przysunął go za łokieć ręki w której ten trzymał tacę z zamówioną przez kogoś kawą i cukierniczką. Drogi Jonaszu  czy Wy mnie znacie i poznajecie? Stary Żyd oburzył się mocno na takie zachowanie gościa ale odrzekł. Oczywiście, że znam.  Stary Jona zna wszystkich i wszystkich wita  z radością w swych skromnych progach. Pan jest klient mój złoty i zawsze wypłacalny. A czym się prawie wiesz? Pan jest inteligient jak i reszta tu przy stoliku. Poezyje mażesz do kajetu  i sprzedajesz do gazet. A pseudonim mój znacie i poezyje czytacie? Ja prosty Żyd co tojrę studiuję i boskie prawo  a nie poetów salony. Dla mnie poezją miłą  jest solidny utarg i interes  a nie krągłości niewieście. Gdzież Żyd do sztuki innej niż pieniądz, przepraszam panów wołają mnie. Uciekł wręcz między krzesłami  do stolika zajętego przez  parę jakiś młodych kochanków.     Trzeba mieć pseudonim. To podpis i alter ego artysty. Zresztą w cieniu jest nasze miejsce. My wolimy dym świec niż syk lamp gazowych. Widzisz sam zresztą  po pseudonimie nikt mnie  nie rozpozna na ulicy. Ani ja król ani żebrak. Szybciej szczur kanałowy.     Znów zalegasz z czynszem. Hrabini Cię wywali na pysk zbity, jeśli długu nie spłacisz do końca tygodnia. I nie pomogą słowa sprośne i lubieżne co się w ciało zamieniają  w jej sypialnianych piernatach. Wszystko się pójdzie chędożyć, jeno nie Ty więcej. Wszystkie plany i marzenia wrócą pod most. To nie Ameryka i sen o dolinie, gdzie dolary padają jak deszcz  rzęsiście z nieba. I można się w nich kąpać i tonąć. Tu Cię galicyjski upiór  trzyma w pręgierzu nędzy i chłosta po gołej rzyci batem  a Ty tylko kwiczysz jak zarzynane prosię.     A w radiu mówili, że w Hameryce głód,  nędza i bezrobocie większe niż u nas. Giełda się posypała. Nie mają na suchy chleb i omastę teraz. Zatem niech jedzą ciastka  jak my biedota inteligencka. Jona! Talerz maślanych dla nas jeszcze. Zostawię napiwek podwójny.     Po kawie i ciastkach  przyszedł czas na wieczorne piwo  a potem całonocną przepalankę. Bo dla nich jutra miało nie być. A sukcesem było to  by dojść jakoś do łóżka  i zasnąć pijackim snem. Bo kto widział by poeci, spali jak psy w zaułkach kamienic. Skuleni na ławkach w parku, lub nieprzytomni i zarzygani  na schodach klatek. Ale kto by się przejmował  skoro jutra dla nich nie ma.            
    • zerkamy w gwiazdy potem logujemy się w mętnej ciszy las ma kolor nocy taki nijaki ostatnia przyczajona butelka czeka na polanie   na Facebooku bez zmian obserwujemy przez lornetkę sarny i siebie
    • Węgry  Piszą, że wreszcie odblokują unijne pieniądze  Co się z nimi stanie  U nas zniknęły.  Mamy największe długi od 1945 roku.  Nawet unia to wytknęła. Teraz lada dzień pożyczka 160 miliardów.  W Rumunii już ją...rozbierają  Pozdrawiam.    Życzę Węgrów i Polsce wszystkiego dobrego.  Pozdrawiam 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...