Perełka Opublikowano 3 Kwietnia 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 3 Kwietnia 2008 Strumienie deszczu łykane Szeleszczą drzemiąc uśmiechem Świergot ptaków wiosennych Grzmot burzy, błyski pokoju Zapamiętale przypominają o sobie Chodnikiem pan idzie, samotny W kapeluszu z żałoby utkanym Przykrywa mu duszę nieskalaną Jego cień zabłąkany, nieosfojony Strugi deszczu łyka pan Ostrym przełykiem zagląda do studni Pani, gdzieś w oddali też idzie Z parasolem w ręku I plącze drzewa o liście Jego smutne oczy i jej bezsenne powieki Zlewają się w jedno morze miłości Coraz to bardziej żałosne I coraz to bardziej kwitnące On tonie w kałużach, ona śpiewa O deszczu spokojnie On chce dotknąć jej dłoni Ona klaszcze nad jego duszą Teraz już razem tak sobie mokną Bo deszcz i jakoś mniej pada Strumykiem rozkoszy żyją dla siebie Ona jest życiem, on darem z niebios.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się