Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




odpowiadając na pytania,
jeśli chodzi o ucieczkę, to odpowiem tak, ale nie koniecznie rozumianą dosłownie
nie pl nie miał związku z cierpieniem przyjaciela

dzięki za obecność pod tekstem, jeśli będą jeszcze jakieś pytania odnośnie zamysłu to na priva lub pod wierszem mogę rozpisać tekst na czynniki pierwsze

pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



tak więc myślnik został użyty aby w zbitce słownej odlatywałem
położyć nacisk nie tylko na to słowa, ale również na czas w jakim się działa sytuacja, czyli rozciągnięcie zdarzenia w czasie od laty oraz naświetlenie słowa wałem w żargonie ulicznym można się spotkać z interpretacją -wała- jako przekrętu, czyli ta chęc ucieczki może być tu rozumiana jako ucieczka ale w ślepą uliczkę

dzięki za wizytę i ślad pod tekstem
pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



no to ja jeszcze na koniec swoje czy-gorsze ;)
- dwa pierwsze wersy oddzieliłabym i zapisała jw
bo tak mi się czuje i podobuje
hej, :))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



no to ja jeszcze na koniec swoje czy-gorsze ;)
- dwa pierwsze wersy oddzieliłabym i zapisała jw
bo tak mi się czuje i podobuje
hej, :))

przemyśli się przemyśłi i może coś z tym zrobi
dzięki za obecność
pozdrawiam
Opublikowano

teraz, jak lepiej rozumiem, mogę - z czystym sumieniem
napisać: podoba mi się Twój wiersz Macieju!
A ideałem jest miłość w przyjaźni i przyjaźń w miłości!
W każdym bądź razie - moim zdaniem!
Pozdrowienia
- baba

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



fajowo że zajrzałaś, zapraszam pod kolejne
i do napisania tzn do następnego
pozdrawiam
dzięki, do Ciebie zajrzę - na pewno,
a ja mam swój mały problem,
który mi utrudnia, ale to minie( chyba)
wkrótce! Wszystkiego!
- baba
Opublikowano

Podoba mi się pomysł adolfa, co by 'bagaż kilku zaledwie słów' dołączyć do tego pisku powyżej
i pozbycia się myślnika z drugiego wersu.

Co do treści, jakoś ciężko mi podejść do tego wiersza, a skoro jest dedykowany
to nie chciałbym za bardzo odlatywać w kosmos z interpretacją,
niemniej jednak fajnie mi się czyta jako wspomnienie emigracji ('do ciepłych odle ciałem')
nieudanej pod względem osiągnięcia sukcesu finansowego ('i nawet ikar byłby głodny')
lub planów takowej ('do ciepłych odlegle ciałem') trudnych do zrealizowania ('ciężko się odbić
gdy wciąż się spada') czego przyczyn znów można się doszukiwać w portfelu ('i nawet ikar byłby głodny').

Jeśli nie trafiłem w sedno to sorki - nie pierwszy raz raz tak mam.

Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



jak już w pisałem w postach zwrotnych, odmienna interpretacja od założeń autora jest mile widziana pod tekstem, ile osób tyle różnych odczuć i dobrze że są różne to sprawia że tekst staje się bardziej wielopłaszczyznowy
jak by była potrze ba rozłorzenia wierszydła i zdradzenia zamysłu bo w sumie było wiele interpretacji i nie do końca udało się wiersz rozebrać na tyle abvy go dokładnie pooglądać, mogę go na priva bę
bądź tu pod wierszem rozebrać na czynniki pierwsze
dzięki za odwiedziny
pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jeśli nie zaszkodzi to 'wierszydłowi' to ja poproszę. Jakieś obrazy poszczególne fragmenty
we mnie wywołują, ale mam problem z poskładaniem go w całość.
Nie mówiąc już o odczytaniu zamysłu Autora ;)

Część po gwiazdkach układa mi się w głowie mniej więcej tak:
ciemnym korytarzem
krokiem w czasie
już za przeszłym
(w podtekście: 'już za przeszłym ciemnym korytarzem'
- 'przeszłym' w sensie 'który pl przeszedł', czyli odczytuję tę część wiersza jako wracanie do przeszłości).

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jeśli nie zaszkodzi to 'wierszydłowi' to ja poproszę. Jakieś obrazy poszczególne fragmenty
we mnie wywołują, ale mam problem z poskładaniem go w całość.
Nie mówiąc już o odczytaniu zamysłu Autora ;)

Część po gwiazdkach układa mi się w głowie mniej więcej tak:
ciemnym korytarzem
krokiem w czasie
już za przeszłym
(w podtekście: 'już za przeszłym ciemnym korytarzem'
- 'przeszłym' w sensie 'który pl przeszedł', czyli odczytuję tę część wiersza jako wracanie do przeszłości).

Pozdrawiam.


tak więc na życzenie postaram się to jakoś analitycznie przedstawić(-:

podmiotem lirycznym wiersza jest osoba opowaidająca historię swojego przyjaciela,
i tak idąc po frazach wiersza

do ciepłych odle(gle)ciałem ==> ptaki odlatujące do ciepłych krajów opuszczają gniazda szukając miejsca aby przetrzymać trudny okres zimy, ta skojarzeniowość w odniesieniu do człowieka miała odzwierciedlać próbę ucieczki od natłoku problemów, ale przez rozbicie słowa i ukrycie kolejnego odlegle ciałem miało odzwierciedlać stan umysłu, a nie fizycznej podróży, wreszcie odleciałem można tu potraktować jako odlot po zarzyciu narkotyków- czyli dopowiadając frazę do ciepłych myśli odleciałem
kolejna fraza od laty-wałem z jedenj strony jest powtórzeniem wcześniejszej ,aczkolwiek poprzez rozdzielenie słowa chciałem nadać perspektywę czasową od laty oraz powstałe słowo wałem które sloganowo, bądź w żargonie ulicznym oznacza przekręt, czyli dopowiadając można wywnioskować że podmiotsię skarży iż ktoś doradził drogę narkotyków jako ucieczkę od problemów a jednak ta droga okazała się pospolitym przekrętem, owym wałem

dalej

wbijając gwoździe w krzyż na drogę
do domu w zabłoconych
wykorzystanie przysłowia krzyż na drogę, które mówi o tym iż przekreśla się człowieka, że dana jednostka jest stracona, aczkolwiek w pierwszych słowach wbijając gwoździe chciałem przemycić czynność wbijania igły strzykawki w krzyż inaczej rękę a dokładnie żyłę
kolejna fraza do domu w zabłoconych jest to intertekstualność z wiersza różewicza pod tytułem POWRÓT, gdzie pada fragment
"rozstąpi się ściana, wejdę do nieba w zabłoconych butach" tu chciałem niejako odzwierciedlić sytuację że przyjaciel otarł się o śmierć. Ostatnie słowo w strofie po kolana oraz kolejna fraza świadczą o tym iż ktoś upadł na samo dno i jeszcze głębiej bo po same kolana, w pierwotenj wersji było jeszcze dodane po kolana w mule, ale zrezygnowałem z mułów(-:

ciężko się odbić
gdy wciąż się spada
i nawet Ikar byłby głodny
jest to poprostu opis nałogu i chęć wyjścia ale jak się okazuje jest to bardzo trudne dla opisanej osoby

kolejny fragment po gwiazdkach, jest to opis ciężkiej drogi jaką przeszedł, ciemny korytarz, można zinterpretować jako narodziny, wychodzimy z ciemnego korytarza na światło dzienne, czas za przeszły świadczy o tym iż jest to ponowna droga narodzin, może nazwę to odrodzeniem(-:

będąc w lesie ==> tak się czasem mówi że ktoś się do czegoś zabiera, ale jak mu to kiepsko wychodzi to mawia się jesteś jeszcze z projektem w lesie
na wysypisku
==> oraz powyższy las i wysypisko są niejako relacją, poprostu monar po okresie odwyku wynajął darmowo mieszkanie, które znajduje się w lesie nieopodal wysypiska śmieci
z bagażem kilku zaledwie słów czyli z nadzieją miłością i wiarą w lepsze jutro

iciemnym korytarzem
krokiem w przód
na obraz i podobieństwo


po wygraniu z nałogiem jest to chęć powrotu, powrotu do żywych, powrotu do ludzi
tu chciałem zastosować klamrę, wykorzystując powtórzenie chciałem położyć nacisk na to przejście czyli ponowne odrodzenie i końcówka, poniekąd biblijna, a patrząc z perspektywy społecznej, chęć powrotu do ludzi, znalezienia pracy założenia rodziny, a fragment z krokiem jest dosłownie wyjęty z ust przyjaciela(-:


wiem że wiersz, może być strasznie trudno rozszyfrować, bo czytając różne interpretacje zdawałem sobie sprawę że za bardzo chciałem skamuflować treść, ale to chyba dorze że człowiek różnie spogląda na słowo i przekładając je przez własną autopsję coś innego odnajduję

mam nadziej że to jasno rozpisałem, trudność polegała na tym iż był to wiersz oparty na faktach i wiele fragmentów poprostu nie chciałem pominąć i stąd może wyszedł taki galimatias słowny(-:

pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • przegadaniec ,nie mój klimat ,pozdrawiam
    • Od dawna było już wiadomo, że na rynku Lanckorony zjawiają się anioły.   Kiedy szedłem ulicą, zobaczyłem, jak skrzydła łopoczą.   Kiedy wszedłem na tę samą ulicę nocą, zobaczyłem Cię w drzwiach. Odwiesiłaś swoje skrzydła, w nagości schowałaś się.   Od dawna było przecież wiadomo, że na rynku Lanckorony przysiadają anioły.   Obudziłem się pod Nocnym Aniołem w Lanckoronie. Obudziłem się pod uśpionym aniołem w Lanckoronie…   Od dawna przecież wiadomo, że na rynku Lanckorony lądują anioły.   Na ryneczku, w oknie zobaczyłem smutną twarz. W innym drewnianym okienku w dłoniach trzymałaś lirę. Pozbierałem skrawki Twojego odzienia.   Od dawna przecież wiadomo, że na bruku rynku Lanckorony rozbijają się anioły.   Obudziłem się pod Nocnym Aniołem w Lanckoronie. Obudziłem się pod uśpionym aniołem w Lanckoronie…   Od dawna przecież wiem, że na rynku Lanckorony mogę Cię rozpoznać.   Spieszysz się, by nie dopadła Cię. Spieszę się, by nie dopadła mnie. Śmierci jasna postać.   Kiedy odwiedzam Cię, rozstaję się. To dziwna przypadłość, że kiedy odwiedzam Cię, rozstaję się. Co dnia od nowa rodzę się.   Od dawna przecież wiem, że na rynku Lanckorony mogę Cię spotkać.   Obudziłem się pod Nocnym Aniołem w Lanckoronie. Obudziłem się pod uśpionym aniołem w Lanckoronie…  
    • „Gortatów – dom wakacji” – 7   Dom, choć był olbrzymi, to łazienki w nim nie było. Na większe kąpanie do łaźni się chodziło. Do łaźni na cegielnię, wieczorową porą, dwa razy w tygodniu, bez słowa, z pokorą.   Babcia się śmiała, zawsze powtarzała: „Jak myć się nie będziecie, to rzepą porośniecie”. I ja już tę rzepę sobie wyobrażałem, żeby na mnie nie urosła, bardzo się bałem.   Wszystko to ugadane z palaczem już było, bo w piecach tej cegielni non stop się paliło. Cały czas na zmiany palacze tam palili i wódkę ze stróżem na okrągło tam pili.   Wujek co jakiś czas flaszkę im stawiał, tak na całe miesiące kąpiele zamawiał. Piechotą do tej łaźni ze sto metrów szliśmy, a mokrzy po kąpieli do domu biegliśmy.   Kabiny takie były, bardziej przemysłowe, pod nogami, z drzazgami, podesty deskowe. To tam przeżyłem pierwsze kobiet dostrzeganie, kiedy kumpela cioci dała mi zadanie.   Żeby plecy jej umyć, grzecznie poprosiła. Niby wszystko OK, no bo w bieliźnie była. Ale gdy chłopakiem nastoletnim już byłem, bardzo mocno tej pani już się wstydziłem.   Ta niewiasta pod trzydziestkę mi się podobała i myślę, że o tym dobrze ona wiedziała. Miałem lat czternaście, młodzieniec wystraszony, plecy ja jej myłem, stojąco–oddalony.     Choć w spodenkach byłem, swoje ona widziała. Na późniejsze czasy mnie wtedy przewidziała. Taka dorastania wakacyjna przygoda: „On był jeszcze za młody, ona już nie młoda”.   Co roku do babci wszyscy zjeżdżali licznie, pięcioro rodzeństwa – w miłości spontanicznie. W dodatku koleżeństwo jeszcze zapraszali. Każdym rokiem wszyscy razem tam balowali.   Można by powiedzieć, że w szerokiej skali moich przyszłych kuzynów wtedy „fabrykowali”. Bo ja z siostrą byliśmy najstarszymi wnukami, dlatego wakacje tam spędzaliśmy sami.   Jako nastolatek i kawaler już bardziej, do życia i niewiast podchodziłem już hardziej. Ale to opiszę już w innej opowieści, bo w tej o dzieciństwie – jakoś mi się nie mieści. ;)   – cdn   Leszek Piotr Laskowski
    • Nie dla mnie pasy, co najwyżej zebra na sawannie, gdzie rzadko uciekam, bo sam założyłem sobie supły na konto, więc płaszczę się w rytm krzyży, rocznic, mogił wśród surowych twarzy polskich łgarzy, co poklepią mnie, gdy trawa skoszona, mięso zjedzone   Niech ten Kościół już upadnie i zostaną w nim rzeczywiście dobrzy ludzie Niech te maski pozostałych handlarzy przestaną języki ich a moje uszy brudzić Wśród złośliwości tych kreatur wyczekuję na nowy świat, gdzie nie będę musiał słyszeć – „Trawa skoszona? Mięso zjedzone?” Poklepane, przyklepane   W nowym świecie nikt nie będzie prześladował trawy oraz ludzi, którzy na kolanach za karę muszą wyskrobywać ją z polbruku, po którym dumnie kroczy najpierw lakierek, brzuch a potem reszta polskiego wieprza „a trawa skoszona? Mięsko zjedzone? Musisz być jak chłop, a nie jak… no wiesz, jak tęcza. Hahahaa”   A ja pragnę leżeć wśród tęczy na sawannie, przekraczając piasek w miejscu, w którym chcę, bo zebra mi tego nie zabroni, nie przeszkodzi rosnąć trawie, nie będzie zajmować się hodowlą podludzi, by chodzić w nich potem po ulicy lub znosić w nich dokumenty do piwnicy, by zatrzeć ślad swych szalbierstw   I nigdy nie powtórzy za szlachetną polnische schweine tych najgłupszych słów – Że trawa i zwierzę są po to, by nimi rządzić, a nie cieszyć się jak rozkwitają, jak chce ich Bóg
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...