Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Mam taką maleńką prośbę - jakby się komuś chciało kilka słów o tekściku, byłbym wdzięczny (to nie jest żadna podpucha, tekst nie mój, a Autor nie ma możliwości skorzystać z dobroci tego forum :)
I nie krępować się, ostro i szczerze ;)))

Liczę na Ciebie, Ojcze.
Liczę, czy mi wystarczy.
Liczę, czy zdołam znowu
się kredytem obarczyć.

U drzwi Twych stoję, Panie.
Czekam, kiedy otworzysz.
(Pierwszym będzie pytanie:
Czy masz pożyczyć może?).

Czekam na Ciebie, Boże.
Czekam Cię, Komorniku,
aż szepniesz, gdy otworzę:
"Oddaj talent, dłużniku".

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dla mnie budowa nie daje oddechu - pomijam fakt wplecenia wersów pieśni kościelnych, ale i te zaimki i anafory - no, nieszczególnie to wygląda - przy całej wymowie, która też nie do końca jest świeża. Mamy kolejnego "gadacza" i to sięgającego niebios, oczywiście tkwi tutaj pycha, aczkolwiek jest to pycha bardziej pognębiająca nas, maluczkich. Głos dochodzi, Bóg przemawia (a jak na takiego Milczka to wiele) i mówi o - długu. Zresztą metafora człowieka proszącego Boga o pieniądze (vide talent) i zmienienie Boga w "Komornika" (dla mnie bardziej upierdliwego bankowca) - nie przekonuje mnie. Bóg komornik sam w sobie to ciekawy pomysł (oczywiście w zależności od sytuacji lirycznej), jednak tutaj pada to porównanie ot tak - tak się ułożyło, tak zostało (bo jaki komornik przychodzi po jeden talent?, to trzeba być nieźle zadłużonym, żeby na zwykłego, ziemskiego komornika zasłużyć.

Tyle ode mnie - nie przekonują mnie takie utwory, grzmiące wielkim basem, a niewiele w sumie wnoszące w sytuacje mnie jako odbiorcy. No, ale zmierzyć się z krytyką należy, szczególnie tą obcą i niezależną, za co wszystkim wpisującym dziękuje osobiście. Oczywiście to sytuacja wyjątkowa, bo osobiście nie chcę nadużywać mojego konta a Waszego cennego czasu.

PS - Stefanie, mam dla Ciebie egzemplarz, nie mam kiedy iść na pocztę, grrrrrrr...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dla mnie budowa nie daje oddechu - pomijam fakt wplecenia wersów pieśni kościelnych, ale i te zaimki i anafory - no, nieszczególnie to wygląda - przy całej wymowie, która też nie do końca jest świeża. Mamy kolejnego "gadacza" i to sięgającego niebios, oczywiście tkwi tutaj pycha, aczkolwiek jest to pycha bardziej pognębiająca nas, maluczkich. Głos dochodzi, Bóg przemawia (a jak na takiego Milczka to wiele) i mówi o - długu. Zresztą metafora człowieka proszącego Boga o pieniądze (vide talent) i zmienienie Boga w "Komornika" (dla mnie bardziej upierdliwego bankowca) - nie przekonuje mnie. Bóg komornik sam w sobie to ciekawy pomysł (oczywiście w zależności od sytuacji lirycznej), jednak tutaj pada to porównanie ot tak - tak się ułożyło, tak zostało (bo jaki komornik przychodzi po jeden talent?, to trzeba być nieźle zadłużonym, żeby na zwykłego, ziemskiego komornika zasłużyć.

Tyle ode mnie - nie przekonują mnie takie utwory, grzmiące wielkim basem, a niewiele w sumie wnoszące w sytuacje mnie jako odbiorcy. No, ale zmierzyć się z krytyką należy, szczególnie tą obcą i niezależną, za co wszystkim wpisującym dziękuje osobiście. Oczywiście to sytuacja wyjątkowa, bo osobiście nie chcę nadużywać mojego konta a Waszego cennego czasu.

PS - Stefanie, mam dla Ciebie egzemplarz, nie mam kiedy iść na pocztę, grrrrrrr...



Panie Marcinie, a czy można wiedzieć, dlaczego owa osoba, poeta, nie ma dostępu do naszego ogniska poetyckiego?
Opublikowano
Liczę na Ciebie, Ojcze

U drzwi Twych stoję, Panie.

Czekam na Ciebie, Boże.

Każda zwrotka zaczyna się znanymi pieśniami religijnymi,
więc uważam, że tu powinna być kursywa. Wiersz jest taką
trochę dziwną, przekorną modlitwą. Pointa bardzo dobra -
Oddaj talent, dłużniku - ostateczne zdanie sprawy przed Bogiem
z rozwijania (pomnażania) otrzymanych talentów.

Pozdrawiam
-teresa

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Tadeo Na sen najlepsza melatonina Ale wyłączenie z dodatkiem wina  Więc po zażyciu mikstury  Mogą w pamięci być dziury  Już nie wiadomo czy MelatoNina?  
    • For my fellow Poets — Guardians of the word, carrying kindness and the light of learning across every friendly poetic front. ------- ///___\\\ ------- “Poetry in Arms”   I hear the calling voices “Let's use our pens like guns!” and so I stand among them in Poetry in Arms.   I was young scribe in silence, and felt what wounds remain, from those who write in verses and others write in plain.   In pages like in trenches, sharp words in fierce desire, ink loaded like gunpowder, “Survive the evil fire!”   Our legendary Poets, Cover us with your care, and offer honest counsel, from any face hater.   If you walking this way, Don’t lose your heart and mind, evil will pass away from poetry unkind.   Hey, evil owful hater! Carefully listen us: We’ll prove you — words are matter! — in Poetry in Arms.   We don't it for a glory, Nor any applause goal, But tell you all the story What still lives in our soul.   And when depression hits you, Can't hold your pen like sword, Let all your thinks will go to: Weapon is hide in word.   Despite life meet last hour — Our poems never burns And we will live in our — Poetry in Arms. ------- ///___\\\ -------  
    • @LessLove Jaka ładna piosenka:-) Pozdrawiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Leszczym Wciąż się zastanawiam, ale chyba jednak wstawię ;) - najwyżej mnie zjadą...  Dziękuję za komentarz i informację. :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @piąteprzezdziesiąte Wszystko gra ;) :)  Dziękuję za polubienie i komentarz :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński
    • Jesienne poranki pośród srebrzystej mgły Mroczne i kontrastowe umierają w bieli Na pradawnym drzewie liście w pomarańczy Opadają niczym my aż topią się w ziemi A deszcz jak łzy trawi oraz wyniszcza je Po obtoczeniu przez wiatr w brudzie I tak trwają aż po dzień zaduszny Nagle stają się ważne gdy on wypada Jak słońce dla ziemi czy dla niej kochany Na ich miejsce świeczka się ustawia I niczym latarnia na morzu Dla dusz kieruje w mroku Aż w końcu wita nas Marzanna Pokrywając wszystko chłodną bielą Nic już nie ma od rana Nie ma koloru tylko dusze wieją
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...