Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

myślę ze każdemu kto na tym forum praktykuje zależy
na jego modernizacji i bezpieczeństwie.
dlatego w imieniu swoim i gospodarza tego forum
proszę o wpłacanie-w miarę możliwości- symbolicznych
kwot na konto podane -czytaj ogłoszenie-zmieniamy forum.
jestem pewien że nie wszyscy wiedzieli wcześniej o takiej akcji
ja również -dlatego tak mało osób wpłaciło na ten cel.
a żeby ułatwić sprawę podaje konto na które wpłacamy.

Andrzej Sztuczka -ul. Ogrodowa 68--Lipno 87-600

50102055581111 139497800013

pozd. wszystkich Waldemar

Opublikowano

a kto mi wyjaśni jak to jest, że klikanie w pajacyka "zbiera" grosze na jakiś zbożny cel / o ile mnie pamięć nie myli - na głodujące dzieci trzeciego świata/. A tu na tym portalu dziennie klika się po kilkaset jeśli nie tysiące razy i co .... żadnych profitów nie da się z tego "czerpnąć"?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




kochany
ja doskonale wiem ile kosztuje utrzymanie witryny w sieci,bo mam dwie witryny typu homepage + jedna domena + statystyki, to o wiele więcej mnie kosztuje niż te 150 dolców. Ale wiem, że na klikaniu ludzie zarabiają w interku stąd moje pytanie. Bo jeśli na moje strony codziennie jest około 100 wejść/ nieraz i lekko ponad 150 / a to tylko tematyka osobista, bo rodzinna, to tutaj są na pewno setki lub tysiące wejść. I może dałoby się to odpowiednio "zagospodarować". Tylko tyle, nic w podtekście. A Panu Andrzejowi Sztuczce już wpłaciłem w poprzedniej zbiórce swoją dolę./była taka w ubiegłym roku/. I nie ma dla mnie sprawy aby i tym razem wrzucić coś do kapelusza. Najwyżej nie kupię sobie kolejnej METAXY amfory:)))

PS. A z tymi 5 złotymi to Ty chyba raczysz żartować
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




kochany
ja doskonale wiem ile kosztuje utrzymanie witryny w sieci,bo mam dwie witryny typu homepage + jedna domena + statystyki, to o wiele więcej mnie kosztuje niż te 150 dolców. Ale wiem, że na klikaniu ludzie zarabiają w interku stąd moje pytanie. Bo jeśli na moje strony codziennie jest około 100 wejść/ nieraz i lekko ponad 150 / a to tylko tematyka osobista, bo rodzinna, to tutaj są na pewno setki lub tysiące wejść. I może dałoby się to odpowiednio "zagospodarować". Tylko tyle, nic w podtekście. A Panu Andrzejowi Sztuczce już wpłaciłem w poprzedniej zbiórce swoją dolę./była taka w ubiegłym roku/. I nie ma dla mnie sprawy aby i tym razem wrzucić coś do kapelusza. Najwyżej nie kupię sobie kolejnej METAXY amfory:)))

PS. A z tymi 5 złotymi to Ty chyba raczysz żartować


Egzegeto ja nie chciałem nikogo urazić tylko pomóc i nie neguje twojej myśli
o odpowiednim zagospodarowaniu -ja nie znam się na tych rzeczach .
A te 5 złotych to po prostu wydawało mi się że jeżeli trzystu z nas
korzystających z tego forum tyle by wpłaciło to już by było coś
Choć wiadomo z góry że raczej każdy więcej wpłaci-chyba że się mylę
Waldemar

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Szukam pracy od tygodni. Śpię na kartonie, przykryty starym wełnianym swetrem. Jest zimne, listopadowe popołudnie. Idąc ulicą, trafiam na mały, odręcznie wypisany anons. Karteczka przyklejona jest od wewnętrznej strony knajpianej witryny: Przyjmę do pracy studentkę/a. Wymagana dyspozycyjność. Wchodzę do środka, zziębnięty i częściowo przemoczony. — Czy mogę porozmawiać z osobą decyzyjną w sprawie pracy? — Zapytałem. — Tak, szefowa jest u siebie. Zaraz ją zawołam — odpowiada drobna dziewczyna o kruczo czarnych włosach i oczach, których źrenice wyglądały jak dwa węgielki. Po chwili pojawiła się zadbana kobieta, wyglądająca na około trzydzieści parę lat. — Dzień dobry. Jestem zainteresowany pracą u państwa. Patrzy na mnie uważnie, mierzy od stóp do głowy. — Hm… jest pan biały. — Tak — odpowiadam. — Jest pan Polakiem? Skąd pan pochodzi? Ile ma pan lat? — Dwadzieścia trzy. — Zawiesiłem głos na moment. — Z rejonu Małopolski. — Nie reprezentuje pan żadnej mniejszości? Nie jest pan Ślązakiem? Nie pochodzi pan z Kresów? A może przynajmniej jest pan Kaszubem? — Nie, niestety. Krzywi się lekko, wpatrując się we mnie. — Przychodzą tu tacy prosto z ulicy. Biali jak mąka, do tego czystej krwi Polacy. I co? I chcą od razu dostać pracę. Przecież to niedorzeczne. Jak ja mam wszystkim wam dać pracę? Przecież zaraz wszyscy będą wiedzieć. Milknie na chwilę, po czym dodaje: — Nie ma pan jakichś korzeni żydowskich? Niemieckich? Dziadek nie pracował w którejś z francuskich kolonii? Może w Indochinach? Kręcę głową. — Nie mogę takiemu jak pan — czystej krwi Polakowi — od razu dać pracy. — Ale pani jest moją ostatnią deską ratunku — mówię cicho. — Mogę pracować na zmywaku. Albo na zapleczu. Patrzy na mnie jeszcze raz. Tym razem dłużej. Spod warstwy makijażu przebija się na jej twarzy nieprzyjemny grymas. — Będzie pan musiał… — urywa. — Gdyby pan nie wyglądał tak biednie. Zawsze miałam słabość do tych smutnych, chłopięcych oczu. — Kiedy mogę zacząć pracę? — pytam. — Może pan od jutra rana. Proszę przyjść punktualnie na szóstą. — Dziękuję pani. Kiwnąłem głową i wyszedłem.  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witam - twój pozytywny komentarz bardzo mnie ucieszył - dziękuję -                                                                                    Pzdr.słonecznie.
    • Jezioro w nocy, zimą mróz dotkliwy — duszę swoją winę. Idę chłodny, inny. Przenikliwy lód… splótł się ze mną w jedność. Bosy życzeń taflą, czuć moją obecność. Księżyc lśniący, cichy… gwiazdy, sowy, lisy.   - Proszę pokłon się — świat ujrzyj nowy, cudny. Cóż to? Słyszę głosy, ale nie natury. Może duchy? Chcą zapłaty — kreatury. Dmący wiatr i sosny razem grają hymny. Czyjeś świecą oczy… czyżby to Marzanny? Kroczę znów strapiony… kory, cisy, wrony.   - Pokłoń proszę — grany świat miłością nuty.  Liną magii, wonią włosów opętany. Las misterny i drzew groby… szumy wody. Oddech zimy — głos tajemny, głos nieznany…   - Wciąż apetyt wilczy, piękny ubiór szyty. Oczy to błękity, hafty lub szafiry.  Krą, polaną. Uwielbiają, albo gardzą. Pragną wszyscy. Gdy już mają — zwykła kradzież, ale jestem rozbój, grabież. Styczeń… tylko chwilą istnień, potem prysnę. Czerwiec… mocą westchnień, potem milknę. Kimże jestem?  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...