Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Kochany domek pełen świata C G C
W nim purpurowy fotel kata E a E a
Muzyka głośno tnie mazurka C G C
Przez okno lecą brudne biurka E a E a

Ref: Dziura do dziury F C
Szpara do szpary G F
Przeciek to któryś F C
A nie ma kary G C
Gazety piszą F C
Walka jest przednia G F
Pomiędzy ciszą F C
Czyja jest brednia? G C


Prokuratura sterowana?
Hasła się mnożą dziś od rana
Sądy skazują, bronią media
Parodia prawa jest powszednia!

Ref: Dziura do dziury
Szpara do szpary
Przeciek to któryś
A nie ma kary!
Dowód za dowód
Kłamstwo za kłamstwo
Ciemny wasz naród?
Czuje to łgarstwo

Ludzie pracują dla przyszłość
A rząd rozśmiesza dla radości
I tak współgramy dla dobra mas
Fałszując razem, oszukać czas?

Ref: Dziura do dziury
Szpara do szpary
Przeciek to któryś
A nie ma kary!
Jedna ustawa
Miliony afer
Ogromne brawa
My zróbmy gafę!
Dziura do dziury
Szpara do szpary
Przeciek to któryś
A nie ma kary!
...

Opublikowano

Kaju to jest mój tekst, nie jest z żadnej strony internetowej i nie życzę sobie uwag tego typu, w których sugerujesz, że zżynam.

Krytyka to jedyne co nam pozostaje, ale mocno wierze w niezawisłość wymiaru sprawiedliwości, Krzysztofie.

Dzięki za komentarze

pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



napisałam tą piosenkę na tym forum i tylko tu ją publikowałam, więc proszę o wyluzowanie!
Oskarża mnie Pani o zwykłe przestępstwo, które miejsca nie miało... Zanim się kogoś pomówi należy mieć dowody, i tego się trzymajmy. OK? Proszę o adres do tego tekstu na tej stronie.

pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Po pierwsze, nie byłam nigdy na tej stronie.
Po drugie, adres który podałaś jest błędny, strona się nie otwiera
Po trzecie, zwyczajnie mnie oskarżasz i nie zmienia faktu to że mówisz że czytałaś, pokaż dowód.
Po czwarte, narażasz moją opinię, jako użytkownika tego forum na szwank, ponieważ sugerujesz pod MOIM wierszem, że jest zwykłym przywłaszczeniem sobie innego tekstu, jest to bardzo nieodpowiedzialna decyzja.

Czekam na "porażający" dowód twoich pomówień.

pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



dalej adres się nie otwiera, i dalej nic nie usprawiedliwia twoich pomówień.


dobrej nocy

i następnym razem jak rzucisz takim hasłem to się dwa razy zastanów

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach

  • Popularne aktualnie



×
×
  • Dodaj nową pozycję...