Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Pani podobnie. Trzeba było wczoraj wieczorem być na forum bez limitu - tak nie zachowuje się dorosły człowiek bo jeśli tak, to jest niespełna rozumu. W nocy pokasował wszystkie wczorajsze artykuły więc proszę od razu zwrócić się do administratora o ich kopie, dopiero potem osądzać czemu mam takie a nie inne zdanie o tym osobniku.

Ośmieszać pana Oyey w oddzielnym wątku to oczywiście kultura i dobre wychowanie?
Z tego co się orienuję, pan Oyey nazywał kupą oceniane kicze, a nie personalnie porównywał ich autorów do pluszaków i tym podobnych. Ładnie tak zamykać usta trzeźwo patrzącym na to co tu się umieszcza tylko dlatego, że uczciwie nazywają to po imieniu?

=-=
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pani sobie poczyta Szwejka: debil nie przejmuje się, że jest debilem bo według niego to my nimi jesteśmy ale go nie rozumiemy. Czyli jak tutaj.
A ten wątek czemu służy niby? Oto za ośmielenie się napisania pod tym i tamtym wierszem pana Tomasz romana: kicz - to ja stoję pod pręgierzem!

=-=
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


mój człowiek

Tak, artykuły były głównie wczorajsze. Noc zaczyna się około 21-ej a po tej godzinie działo się najwięcej. Tej samej nocy, dziś nad ranem usunął chyba z 30 swoich wieszy plus nieprzychylne im, nie tylko moje komentarze.

=-=
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


mój człowiek

Tak, artykuły były głównie wczorajsze. Noc zaczyna się około 21-ej a po tej godzinie działo się najwięcej. Tej samej nocy, dziś nad ranem usunął chyba z 30 swoich wieszy plus nieprzychylne im, nie tylko moje komentarze.

=-=
mój człowiek
Opublikowano

Pani podobnie. Co podobnie?

dr oyey sam dyktuje warunki gry , teraz dał np posta, który ogranicza się do słów "ale gówno" - i co ja mam o tym sądzić? Nie wiem, czy to komentarz do tematu, do mnie, czy do kogoś innego. Poza tym ja nie chcę banować oyey'a. Przeciwnie.


poza tym ja Panu oyey'owi nie mówię, że jest niespełna rozumu, nie używam odnośnie Jego osoby wulgaryzmów. a to, że czasem piszę o nim z humorem czy ironią to inna sprawa(Pan oyey również swojego czasu pisał pod moim adresem różne ciekawe rzeczy)/ zna Pani satyrę? Ona też wyśmiewa wady, w ironiczny sposób,

jednak nie rzuca inwektywami jak mięsem. Są pewne metody na pewne rzeczy i sytuacje.Jedne dopuszczalne, inne nie. I trzeba wyczuc tę subtelną różnicę.

Opublikowano

Pani sobie poczyta Szwejka: debil nie przejmuje się, że jest debilem bo według niego to my nimi jesteśmy ale go nie rozumiemy.



Wie Pani...problem jest w tym, że może nie każdy odbiera pewne rzeczy jak Szwejk. A Szwejka czytałam i to kilka razy.

Opublikowano

a to do mnie Pani Izabello?
Nie, jeśli tu stosuję ironię to tylko wobec siebie.

A tak serio, moze panie- poszlaka itd. dadzą wytchnąć, co?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dla mnie wygląda na czlowieka zdesperowanego ale inteligentnego co poświadczają wręcz absurdane niekiedy wypowiedzi. Absurdalne ale niezwykle celne. Na przykład pisze pod wierszem : kupa.
I rzeczywiście - wiersz jest mało ciekawy. To genialne tak jednym słowem ująć to na co inni potrzebują zapisanego A4.

=-=
Opublikowano

Kiedy mówię, że jest Pan nadgenialny i apeluję o to, żeby stał się Pan maskotką forum(wyraziłam nawet chęć zaprojektowania gadżetów piśmienniczych firmowanych Pana nickiem), popierając celnie dobranymi, mam nadzieję, argumentami, spotykam się z komentarzami, że piętnuję Pana przypadek i wyśmiewam. ;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Od autora: Scena pochodzi z mojego dokumentu w Google Dokumenty. Jest on poświęcony moim ćwiczeniom w celu kształcenia warsztatu literackiego. 

      Scena z początku miała przedstawiać spotkanie po latach w kliszowej kawiarni, ale jak widać przerodziło się w trochę innego. Zapraszam do zapoznania się z tekstem :D

       

      Tego dnia Johanne Rosales była wykończona po udzielaniu wielu korepetycji z 

      dziedziny literatury. Jedyną rzeczą, o której w tej chwili mogła myśleć, była dobra kawa, dlatego wstąpiła do miejskiej kawiarni.

      Lokal był wystrojony w ciepłe odcienie żółtego i pomarańczowego. Ozdobiony w stylu dość nowoczesnym, ale z dodatkiem lat dziewięćdziesiątych. Nie było tłoczno. Nic dziwnego – była wystarczająco późna pora, że większość wróciła do domów i zajmuje się osobistymi sprawami. Przy oknie siedziała para w podeszłym wieku. Dyskutowali o czymś zagorzale. Johanne udało się usłyszeć fragment rozmowy.

      – Ja tam go lubię. Wydaje się porządnym gościem – powiedziała z pełnym przekonaniem.

      – Kochanie, ale on jest – urwał.

      – Proszę cię, co z tego, że jest z innego kraju i o innym odcieniu skóry, niż my?

      Johanne poszła dalej, minęła dwójkę osób machających do pozostałych gości. 

      – Już idziemy! Nathaniel, pośpiesz się! – wykrzyknęła dziewczyna o młodzieńczej twarzy, z piegami i zielonymi okularami na nosie.

      – Boże, Sophia. Nie dramatyzuj – odparł. 

      Korepetytorka ruszyła dalej, próbując znaleźć odpowiedni i najlepszy stolik. Wreszcie, gdy dostrzegła go poczuła jak przez jej ciało przepływa dziwna radość. Johanne nie sądziła, że widok takiej prostej rzeczy, jakim jest stół w kawiarni może wzbudzić taką emocję. 

      Usiadła przy nim i poczekała aż kelnerka przyniesie jej menu kawiarni. Kobieta rozejrzała się po sali i dostrzegła, że para która toczyła energiczną rozmowę opuściła lokal. Grupa przyjaciół zaczęli o coś się kłócić. Młoda blondynka rzuciła kawałkiem ciasta w chłopaka, siedzącego naprzeciwko ją i wybiegła z kawiarni. W całej przestrzeni zawiesiła się nieprzyjemna atmosfera. W końcu pozostali wyszli, a Johanne została sama. 

      Kelnerka wyszła zza lady i podeszła do kobiety. Przywitała ją miłym uśmiechem i regułką powtarzaną każdemu gościowi. Osoba, stojąca przy ladzie zwróciła się do kelnerki.

      – Violet, chodź! Twoja mama dzwoni – krzyknęła inna dziewczyna w fartuchu. Machała zielonym telefonem w ich kierunku.

      – Przepraszam, zaraz wrócę do pani. Proszę, oto karta. – Wręczyła jej czarną kartę, która oczywiście zawierała menu kawiarni. Kelnerka zniknęła za czarnymi drzwiami. Podeszła natomiast do niej ta druga pracownica. Wydawała się ją znać. Jej spojrzenie było badawcze, jakby szukała w odmętach pamięci skąd kojarzy Johanne.

      – Dobry wieczór, mogłabym się o coś pani spytać? – zaczęła dosyć słabo, jakby niepewnie.

      – Jasne. 

      – Czy pani nazywa się Johanne Rosales? – spytała, siadając na drewnianym krześle.

      Johanne spojrzała na dziewczynę z lekkim zaskoczeniem w oczach i wykrzywiła jedną brew. Jej wzrok podróżował na ladę, sprawdzając czy nikt nie usłyszał pytania.

      – Tak, to ja. Skąd takie pytanie? Ja pani nie znam.

      – Jejciu, Johanne! Kojarzysz Alexandra Moon?

      Johanne zdawała się odszukać go w pamięci, ale za nic nie potrafiła się go odnaleźć.

      – Niestety, ale nie.

      – W sumie nic dziwnego. Przecież chodziliście ze sobą aż kilka dni. To zaskakujące ze strony Alexa. On to co ledwo miał dziewczynę maks dwa tygodnie. – Kelnerka przyłożyła palec do ust, zdając się być głęboko pogrążona w myślach. – Jestem jego siostrą – dodała chwilę później.

      – A twój brat ma takie bujne, czarne loki?

      – Tak!

      – To chyba zaczynam go kojarzyć. Czemu o niego pytasz? Coś się stało?

      – Nie! – zaczęła wymachiwać rękoma, jakby o coś ją oskarżono – Wczoraj przeglądałam jego galerię w telefonie i natknęłam się na wasze wspólne zdjęcie z imprezy studenckiej. Podpisał je “Moja Johanne”, więc pomyślałam, że może miał poważne plany wobec ciebie.

      – To miło usłyszeć, że był mną oczarowany.

      Ktoś otworzył hukiem drzwi za ladą. Była to Violet. Podbiegła do naszego stolika i zaczęła się szybko kłaniać. 

      – Przepraszam! Nie spodziewałam się, że moja rozmowa z mamą tyle potrwa. Mam nadzieję, że pani się nie gniewa.

      – A skądże! Poproszę jedno espresso. – Szybkie spojrzenie rzuciła na dziewczynę, siedzącą z nią – Nie, poproszę jednak dwie. – Uśmiechnęła się w jej kierunku.

      – Jestem Caroline.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach

  • Popularne aktualnie



×
×
  • Dodaj nową pozycję...