Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

a nawet nie wiesz
nie wiesz
gdzie i komu
pisze wiatr na murach
czyja sie znalazła komóra
skąd spada lis
na norę
dzięcioła
o dafne dafne
pędzi przed siebie w zapomnienu
nie zna dnia ni adresu
lecz goni
zaślepiona nienawiścią do ziemniaków
które rosną na złość prawom fizyki
rosną do dołu
i świdruja glebę swymi korzeniami
a gleba krzyczy
przestańcie przestańcie!
umrę umrę!
dajcie mi wody wody
woda została podana
a gleba krzyczy
ta woda jest twarda
nie napiję się nie napiję
daj mi lodu
a potem krzynknij
nie jedz on jest zaklęty zaklęty
ten lód jest pełen gniewu
pradawnych głupców
którzy robią odwierty w swych przedpokojach pokojach
szukając ropy naftowej
lecz nie znajdą jej
i zginą na pohybel
pohyyyybeeeeel

***
słuhaaam Cie słuhaaaaaam
nadstawiam uszu
i nasłuhuję
aby poznać Twe objawienia
które nie myją nóg
i śmierdzi im z uszu
mieszkają w rzeszowie
i nie wiedzą co to inteligencja
są głupi
i piszą makaronem
na ogniu
morze ognia i rozlanej oliwy
z oliwek
sadzonych
podczas podczas
podczas przypływu
kiedy moc planety ziemia jest olbrzymia
i pszesłania oblicze wszechświata
wypłynął swą łódką
zbudowaną z owczej sierści
i miodu pitnego
produkowanego przez dzikie pszczoły
które latają na paralotniach
i kpią z praw natury
natury
z praaw natuuury
a prawa natury krzyczą
szanuj nas
szanuj nas
roju pełen gniewu
przejrzyj na oczy póki możesz możesz
natura jest wszechmocna i potężna
potężna
natura rzuca agrestem w najeźdźców
a najeźdźcyi giną
ich ciała leżą wśród bagien
naturaaaaa
natuuuuuuraaaaaa
zajadają się psychocukrem
oglondaja dwie strony medalu
po czym wymiotujš
a wymioty ich soł strasznei pełne nienawisci
sš słodki i kleja sie do scian
scian
tworzonc pejzarze?
tworzonce je
i odrzucajac kordony
pienkne jak witraze
stajš na ma blank
i wygłaszaj swe piesni
piesni zagłady
po kturych ziemia spłonie
i zostanie z niej tylko dymiaca kupka orzechuf
laaaaaaaasooooooooowyyyyyyyyyych
orzechy laskowe sa chytre
konspiruja w swych skorupach
nad jeziorem Enlamai
gdzie styka sie moc jogurtuf tego swiata
a jogobela stoi na tronie i krzyczy
pokłon moi poddani
poddani kłaniaja sie a jogobela biczuje ich duderkula po skurze
krzyczy
wypuscie swe oblicze
i kopnijcie sie w głowy
pukiu jeszcze czas
puki czas
bo trzeba miec czas zeby miec czas
tik tak
powiedział zegar
do uciekajacego zcasu
gdzie tak pedzisz
czasie zatrzymaj się
zatrzymaj się z przytupem
TIK TAK!
przestań pędzić
albowiem onegdaj zgubi cie to
i złamiesz obie nogi
a potem
zaczniesz lewicować
i trafish do tybetu!
albo do PO
hej ty spujrz na oltaz
wiecznych zukuw
one sol przyszlosciol swiata
maja wladze nad malpami
i spiewaja w kolo w kolo
hej to my
rzuki wielkie
hej to my posiadmy władze
sadzimy szczypiorki
zimowa pora
zajadamy wcionz rzolendzie
a one rosnš i łamia prawa natury
rozkazujemy im
a nasze słowa soł potenrzne
i nie muwia: DOSC!
i nie muwia: BEZ LIKU!
nie muwioł
nie chowajol sie w gazelach
muwiš: prrrszalone małpy
nie biegaja wcionz po stepach
przyniescie nam tecze z nieba
z nibea
i lodu z chmur
krzycza
chmur
pokazcie nam zielone pastwiska
i posmarujcie je miodem
miodem
miut jest zlotyyy
blyszczy w niebo
i oswietla chmury swiata
i jest strzelisty
jak strzała orła
o tak
o swielta je blaskiem
blaskiem pazurow anakondy
plywa w rzece
po powierzchni
jak zielony borsuk
buduje swe tamy
by zakopac w nich wspomnienia
rudych plytek chodikowych
wtem widelec sie w nie wbija
buduje swe tamy
by zakopac w nich wspomnienia genialne
bunt sztućcuw wszczyna
i faszeruje wzsystkie przyprawa
z kurzczaka w cury
a cury na to
wras z widelcem
zostawcie nas i spłoncie nas tosie
i łyshkami
poteznym stosie z plyt
niedorzecznym jak sam papier
spiewajacy codzien w nocy
hej hej hej
zapisz mnie
jak toł greee
ale dlaczego one to robiš
zamyslił sie jez
na to kolce powiedzialy
bo sie glupcy dziwowali
ooo to przez smoki
smoki na to spowarznialy
i przywdzialy swe krawaty
w okularach na bosaka
i wzieł kompiel
w odchodach swinskich
zatanczyly ajrisz dżiga
zatnczyły
po czym zaczeły słuhac muzyki
zaczeły słuhac mandaryny
i bawic sie z niš
i bawic
mandaryna jest pomaranczowa
jak kazda gwaizda
co swieci w piwnicy
ze szczurami grajonc w karty
albo szachy drurzynowo
tupiac w rury budzoł dzieci
w dzieciach sila jest potezna
plywajoł w akwariach
karpiom dłubionc w dziobach
karpie na to roze lone
skarzol sie rakom morskim
z muszli wykluwaja swe pistolety
ktury miotja kule kule
a dzieci muszoł chowac sie w piaskowych zamkach
a karpie krzycza: niech mnie kule bijš
i ich rzyczenie zostaje spełnione
zamki dajoł im schronienie
do krocset!
zakloł maly michal
jaki michal?
ten co cie w pupe popychal
warchol w swym wiatraku mieli słome
palołc potem chusteczek stosy
dmucha w otwur swego ucha
muwiołc ze mu wpadla mucha
oo muchy maja zimne stopyy
kazda mucha wie to dobze
z nieba spada nagle ikar
mlaska rzensami jak opentany
i zaczyna dmuchac cukrowe balony
balony sol jak ksienzyc
latajol w platikowych dzbankach
ze stomilu olsztyn
i pytajoł
jestes Fro cie?
a fdrost otpowiada
jestem jestem tutaj
hop hop
hop hop
zbieram chyrst maby rozpalic nim w zlewie
gdyz piecze ciasto z brzoswin i krzakuf
krzaki płona na gurze synaj
a gura klęczy pod potega mocy ciasta
ciasto nie jest krucha
nie jest
jednak nagle pojawia sie
ktory zarzyna trzaskac piorunami
krzyczy
oddajcie mi moje ciasto
a zjem jem
zjem je uszami
i zaczyna tarzac sie w okruchach tacki
okruchy przyklejaja sie do futra
jak trociny do mamuta
co na grilla jezdza w zabach
w zaabaach
zaby maja swe podstempy
by mamutom ucionć rogi
rogi na to uciekaja
do krainy niby-niby
i z piotrusiem panem
jezdza na strusiach gnu
goniac swiatlo
i kojoty
kojoootyyy
kojoty buduja z trawy swe siatki
by w nie zlapac kokpit swiata
stjułardessy na pokladach
zajadajoł sie kryształem
w kotlach pioroł swe zwierzontka
muwioł do nich
dzis na obiat soł grzybowe kotlety
kotlety rosnoł w lampach
goloł sobie wlosy w nosach
i zapisuja swe rozmowy
na kawalkach lisci bambusa
bambusy soł jak argentyna
graja w pilke na tramwajach
krzyczoł mruwkom ze soł małe
i ze maja male peny
na to mruwki zwarcholone
bioroł w rence widly archaniołuw
i sluchajołc piesni gralla
ciskajol spinaczami
grad pudelek spada z nieba
w nich sie chowa karzdy zbir
z motylkami w kieszeniach
i mikrofonami w zembach
piszoł ksiołrzki o melodii
nuty majol w swych wlosach
ukladajol z nich welony
jak zlote rypki
zlote rypki soł szaloone
szaloone
jak kora sosny
zbieraja długopisy
zdarta przes slepego zajonca
w ilosciach hurtowych
maja ich setki tysiacy
tylko po to
aby wyrzucic je przez okno
w -przypadkowych przechodniuf
krzyknac do nich
łapice te dłu gopisy
to one własnei soł twarde
a przcfhodnie unikjš długopisuf
uciekaja w bramy
do pit stopuf
na zatoczki autobusowe
a wtedy na uclie wybiega horda dgłodnych łozek
łozka składaja sie i rozkłšdaja
rozkładaja i składajš
zbiera w ten sposup energie
ktura przetwarzaja w mosionc
mosionc jest potrzeny
to z niego powstaja krsyztały tego swiata
ktorym zajadaja sie prezne tchorzofretki
oooo tchofretki sa odwazne
porywaja sie z grabkami na saturna
saturn nic nie morze zrobic
biernie sie im przyglada
grabki leca z predokscia swiatła
by wbic sie na sztorc w pierscieniach saturna
a tedn sauron zabiera pierscienie
i zaczyna je nosic
na swym penisie
ooo penis jest wielki
jak dziura ozonowa
co swa brode w szafie howa
karmiołc joł drożdzami
zeby rosla w sile lodu
a lud na to
wielkie nieba!
budzołc szerszen wielka horde
nadlatuja nat szpitale
zeby wyssac wode skranów
ta sie howa w pudelkach po zapalkach
udajac ze jest niewidzialna
jak skala
skaly przechadzaja sie w swych kapeluszach
po promieniach do wolnosic
ważšc w lodufkach
hektopaskale kabli
zwijajoł je w kwadraty
i przypinajoł do korali
na glowach nosza chleby
w kturych zyjoł krasnolutki
one w swych dziuplach robioł rytułały
zwijajoł bakłazany w pralkach
ich niecne plany bendoł istniec
jak wodur w ozonie
jak tafla papieru
co slizga sie po niej mikołaj
niosšc hybrydy
do skrzynek pocztowych
skrzynki mieszczol w sobie prawde
i soł prawdziwe
jak tukany trzymajoł w swych brzuchach
a prawda zaczyna sciekac po scianach
gniazda marchewek
złe mrowki prubuja ja załatac
robišc okleiny z nadzieji
i rozprutej radosci
jednak na nic to
pradwa wypływa na duł sciany zalewaja cały pokuj istenienia
pokuj istneiena zaczyna byuc przepełniany prawda
a murwki nie moge nic na to poradzic
zaczynaja sie drapac po sowich szkalchetnych głowach
myslac
i co teras
szach mruwek wpada na pomysł
jednakl pomysł sie obrusza
i oddaje mruwce
wyrzucajac ja przes balkon
na rozgrzane sierpniowym słonce podwurze
gdzie bawia sei dzeci
w morderce liliputuw
kosza trawniki kosiarkami
a kosiarki posluszie wykonuja ich polecenia
nie smia sie sprzeciwac potedze swiatuf swiatuf
a po pracy wieczorami
bawiol sie w rzucanie kamieniami
w straznikuw bram wjazdowych
do karety szczesliwosci
co podaza na swych nogach
w otchlan komórkowš
gdzie panuja wdzieczne tršbki
grajac na organach w kosciele mariackim
wymachuja flagami
i wolaja
to myyyy
tomyyy trąpki!!!
obrus na to sie obruszyl
i ze skoczyl w dul do suszarki
zaslonil swymi skrzydłami
zlo na swiecie calym
nawet dziełcioł na swym koniu
zdziwil sie na widok skrzydel
i zaczal stukac w ogon konia
spinacz spioł sie w swej zazdrosci
rozkrzyczany wpadl do studni
tam znalazł skarb wszechwielki
splacil nim dluk szpaka
bo szpak lubiał wciołsz porzyczac
na pieniondze grajac w bierki
talezami
talerze odbieraly dla szpaka fale
murz calego globu
dajac energie do budowy wierzy'
wierza miala powstac w grochu
toczac sie jak zycie walca
co ugniata w ziemie kraby

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Objawienie

       

      Termin sprzed tysiącleci, dziś brzmi pejoratywnie. Dawniej trochę ezoteryczny ze względu na prześladowania. Dziś mówi się: „Co mi przyszło do głowy?”, nie wiadomo skąd i po co, oczywiście potocznie rozumując. Uciskany, szary obywatel, gnieciony siłami odśrodkowymi i dośrodkowymi stara się stąpać po linie nad przepaścią w taki sposób aby nie stracić „korony”, której notabene nigdy nie posiadał i nie spaść głową w otchłań, z której siebie już nigdy nie wydobędzie. Troski tego świata zaprzątają go tak dalece, że w przerażeniu nad zwierzęcą śmiercią zapomina o czymś, co stacza się w nim, gdzieś w umyśle i sercu na jakieś dno ale nie ginie. Menele, nieuczeni, w żargonie mawiają popijając trunki, że zalewają „robaka”. Abstrahując od tego co oni uważają za „robaka” podobnie bywa z porzuconą pracą nad objawieniem. Może stać się tym ślepym, wiecznie podnoszącym się z gleby „robakiem”, który choć jest mały to jednak zwraca uwagę ponieważ tkwi w ciele nosiciela, niczym w glebie. Jeśli człowiek zapomni o tej pracy w nawale zajęć, z których ma chleb i schronienie Bóg, który jest ukryty ale zawsze obecny poprzez Tajemnicę Bytu i Zbawienia będzie zawsze dawał mu stosowne znaki, z których może nawet niewiele zrozumie. Może nawet zapomni o wszelkich niepokojach na jakiś czas. Mimo, że „żniwo jest wielkie” i że „robotników mało”, „w których ma upodobanie”, „ziarno słowa bożego” będzie się odbijało od jego uszu i ten „głos wołającego na pustyni” to podstawowe „objawienie” ewangeliczne będzie drążyć skałę głuchego umysłu i człowiek drgnie ku światłu wiary choćby tylko przez krótki moment swego połamanego człowieczeństwa. Może Bóg zatrzęsie nim, na podobieństwo świętego Pawła z Tarsu, wyrwie go siłą z materii, w której jest tak mocno zanurzony, wręcz zniewolony. Odwieczne zło tego świata, tak dobrze objawione w starym testamencie będzie unosić nas na falach realnej moralności, gubić w wirach i odmętach. Nie zawsze słowo objawione w porę dotrze do głodujących mimo woli i będziemy ginąć na wieki zatraceni. My jako ludzie, jako homo sapiens. Poza objawieniem podstawowym, które zapisano dla nas na kartach Nowego Testamentu, mamy w historii do czynienia z objawieniem przekształconym poprzez wiedzę i postęp techniczny, w którym objawienie podstawowe pełni rolę siły napędowej, pożywienia umysłu. Ludzie, którzy mieli rozległą wiedzę i żywą wyobraźnię, rozwiniętą fantazję poszukiwali poprzez drogi ewangelii, heterodoksalnych, transcendentalnych wpływów na swój umysł i jaźń. Wiedzieli, że jeśli Bóg da im dobrą myśl, to co uczynią później będzie dobre i będzie owocowało dobrem. Wielu uczonych wymyśliło wiele wynalazków. Które z nich to dobry owoc, a który zły? Czy dobry to ten, który służy wszystkim czy tylko elitom? Czy to co dobre unicestwia, a to co złe buduje? Może holokaust Słowian był dobrym wymysłem? Może Murzynów trzeba zlikwidować? Jak widać z pytań, obok objawienia „pozytywnego” istnieje też szatańska odmiana objawienia zwanego szaleństwem, obłąkaną ideą, objawieniem „negatywnym”. Skąd wiesz człowiecze mizerny co jest dobre, a co złe? „Wierzę w coś objawił Boże, Twe Słowo mylić nie może…”. Człowiek lubi być bogiem. Lubi wyrokować i wydawać sądy wiążące o wszystkim. Lubi poczucie władzy. Poczucie wyższości. Lubi ideę nadczłowieka. Nie lubi objawienia pozytywnego, które tak wątłym sączy się strumykiem od tysięcy lat. Nie obchodzą go owoce jego działania po śmierci fizycznej, osobniczej. Zadowala się gdzieś w ukrytej jaźni natywizmem, egoizmem, egzystencjalizmem, etc. Można by teraz przytoczyć szereg nazwisk, które odcisnęły się w historii szeroko pojętej, jako dobrodziejów ludzkości oraz tych, których powszechnie okrzyknięto jako przeklętych, uwsteczniających, jako zakały ludzkości. Ci pierwsi w swej większości starali się, pracowali nad sobą, nad objawieniem, ze wszystkich sił, pomimo banalnych przeszkód walczyli o Łaskę, aby być jak najbliżej Boga objawionego w ewangelii. W swej puściźnie, w listach, pismach, w obfitej ilości można znaleźć świadectwa ich walki o dobro. O dobro walczono także w czasach antycznych, bardzo starożytnych i to na podobnej drodze. Ci drudzy często zniechęcali się brutalnym życiem doczesnym, brakiem jakiejś ingerencji rzekomo dobrego Boga, w okolicznościach ludzko-zwierzęcego okrucieństwa. Można powiedzieć, że zwiędło ich źle hodowane i pielęgnowane zaufanie, i stali się przeciwnikami Boga, sami mianowali się bogami, wodzami, zbawcami narodu. Człowiek wielokrotnie, pośród przedmiotów codziennych pielgrzymek, przechodzi mimo, tak jakby te przedmioty, ci mijani ludzie na ulicach, zwierzęta byli tylko abstrakcyjnym tłem jego krzyża egzystencji. Czasem zapomina nawet o swoim bólu w nawale lepiej lub gorzej spełnianych obowiązków. Aż tu nagle, któregoś dnia doznaje olśnienia. To co dawniej istniało dla niego gdzieś poza istotą osobistego ruchu, jakiś krzaczek, kwiatek, drzewo, świeży śnieg czy lecące płatki śniegu, pozyskują jakiś nowy wymiar percepcji, jakąś swoistą wyrazistość, nowe widzenie znanych rzeczy. Ten współczesny człowiek, zaganiany za dobrami tego świata, za pieniędzmi, sukcesem, karierą jest do tego stopnia zdezintegrowany, że nie zauważa bezpośredniej przyczyny takiego nagłego olśnienia. Często sama „ślepota” wyraźnego widzenia to nie tylko niejasny splot zdarzeń, efekt samopoczucia, zmiany ciśnienia. Być może to celowy zabieg ukrytej Mocy, która „za złe karze, a za dobre wynagradza”. Może Boga. Może kosmicznej Potęgi. Siły sprawczej. Może to tylko znak takiej obecności. Bo kto ma rozstrzygnąć czy to już objawienie, jego początki, czy tylko jakiś znak, syndrom? Ciekawą pokusą są objawienia senne, jako temat rozważania. Nie chcę tu opowiadać dzieła S. Freuda „Teoria snów” ani korzystać z „sennika egipskiego”, co wcale nie musi oznaczać, że są niegodne uwagi czy zabawy. Ludzie uduchowieni z natury swej są podatni na fantazjowanie senne, niektórzy nawet chodzą we śnie, w czasie pełni księżyca po dachach domów, z rękami wyciągniętymi przed siebie, ale dajmy spokój pogłoskom z pogranicza patologii i fikcji literackiej. Mam tu na myśli ludzi uduchowionych w granicach ogólnie i szeroko pojętej normy. Na przykład objawienie senne późniejszego świętego Józefa, małżonka Maryi, gdzie we śnie pojawia mu się anioł, postać całkowicie duchowa i ostrzega przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Po czym uchodzą do Egiptu. Nie posiadam, niestety, zbyt bogatej wiedzy o objawieniu się Mendelejewowi jego tablicy pierwiastków, we śnie, ale z tego co zdołałem zebrać wynika, że niewiele pozostało mu do dopisania po przebudzeniu. Można powiedzieć, że było to objawienie pozytywne i z pewnością służy dobru społecznemu. Objawienie nosi na sobie piętno nie tylko indywidualnych odniesień. Istnieją udowodnione przypadki objawień zbiorowych, w odróżnieniu od hipnozy czy halucynacji lub fatamorgany. Pracownicy naukowi Watykanu z pewnością dysponują bogatymi dowodami w tym temacie. Inaczej objawia się treść ludom celtyckim, inaczej żydowskim, a jeszcze inaczej azjatyckim, itp. Celtowie wraz ze swym prastarym kultem megalitów, zjawisk atmosferycznych, etc., specyficzną spostrzegawczością introwertyczną, wrażliwością zmysłowa na przyrodę, surowy klimat północy. Dziedziczona, neurotyczna kultura tych ludów obfitowała w bogate zdobnictwo. Objawienia u tego ludu bywały i bywają bardzo realistyczne. Dobrym przykładem takich objawień jest grota, w której przebywał święty Patryk, najbardziej znany patron narodu celtyckiego, a która posiadła tą drogą niezwykłe właściwości. Trudno tu szczegółowo omówić kwestię charakteru tych objawień ze względu choćby na problem, który dotyka bardzo intymnej sfery, jak również i ze względu na nikły dostęp do materiałów źródłowych. Ale z pewnością temat zasługuje na uwagę. Można jeszcze dodać, że pewne światło na sposób przeżywania tych ludzi rzuca średniowieczna mitologia i powszechnie znany mit Tristana oraz jego miłości Izoldy. Ludy semickie natomiast (Hebrajczycy, Aramejczycy, Judejczycy, itp.) to osoby o zupełnie odmiennej konstytucji psychosomatycznej. W historii tego narodu można odnaleźć przewagę temperamentów ekstrawertycznych, o wątłej budowie, słabym charakterze, tęskniących za silnym władcą i potężnym państwem. Nie mniej objawienia w tym skądinąd wybitnym narodzie są znakomicie zilustrowane w dość powszechnie znanej Biblii. Czasem jest to krzew ognisty, czasem obłok jaśniejący w miejscu nietypowym, np. na pustyni. Objawienia te są wynikiem niezwykłej łaski czy daru, w który jest wyposażony ten naród. Przepiękną ilustracją objawień żydowskich jest historia Mojżesza i kodeksu etycznego, otrzymanego na górze Synaj. Jeszcze znakomitszą ilustracją objawienia jest historia archanioła Gabriela i Marii, matki Zbawiciela. Z pewnością pamiętamy objawienie przy chrzcie Zbawiciela w Jordanie, gdy Bóg mówił z niebios: „Oto Syn mój umiłowany, Jego słuchajcie!”. Postać Ducha świętego chyba na zawsze będzie kojarzona z opromienioną słońcem, białą gołębicą. Ten koczowniczo – pasterski lud był zawsze poszukującym swej Ziemi Obiecanej, lud koczujący na glebie nieprzyjaznej dla uprawy, w klimacie charakterystycznym dla gorącej pustyni i półpustyni. Stąd język jakim się posługuje jest obfitujący w zwroty i opisy ludzi prostych, pasterzy, hodowców, rybaków. Może to wydać się dziwne, że Bóg – Człowiek podjął taki język aby mówić o sprawach ważkich, że Jego wykształceni uczniowie (św. Marek, św. Mateusz, św. Łukasz, św. Jan) zafascynowali się Jego nauką i opisali w sposób najbardziej komunikatywny dla swoich czasów dzieje zbawienia ludzi. Język ten, dzięki perfekcyjnej prostocie oddaje cały subtelny, poetycki obraz objawień o bardzo skomplikowanym sensie i znaczeniu. Tak, że trudna synteza pewnego logicznego ciągu pojęć staje się czytelna dla prostego człowieka. Objawienie głoszone przez Jezusa z Nazaretu zwanego Chrystusem pozwala zauważyć, że dotyka człowieka dopiero wtedy, gdy zdoła się on zaprzyjaźnić z Nim i Jego nauką. Ma to być przyjaźń bez rozgłosu i hałasu, cicha, subtelna, osobista. Dopiero wtedy taki człowiek otrzymuje Łaskę zrozumienia rzeczy niepojętych. Jezus z Nazaretu w sposób znakomity syntetyzuje w sobie dziedzictwo nauki Greków, a także i innych narodów (babilońskich, arabskich). On wprowadza do myśli wielkich uczonych pierwiastki zupełnie nowe, wręcz fantastyczne, jak powszechne zmartwychwstanie w jednym, historycznym momencie, tj. w dniu Sądu Ostatecznego. Objawienia narodów hinduskich są z pewnością odmienne w swoim charakterze estetycznym i naukowym od wyżej wspomnianych, choć i tam można dopatrzeć się podobieństw. Na przykład podobieństwo objawień o złu, jego upostaciowieniu estetycznemu. We wszystkich przypadkach jest to postać olbrzymiego smoka ziejącego ogniem, o wielu głowach. Lub problem reinkarnacji, czy wielopostaciowości bóstwa: Brahmy, Wisznu i Siwy. Również jest to bogata poetycko synteza przeczuć, pytań egzystencjalnych o sens bytu. Niezaprzeczalne jest jej piękno objawiające się w rzeźbie czy obrzędowości. Niezwykle interesująca jest też mądrość etyczna Hindusów. Wiele narodów Europy nazywanych jest mianem ludów indoeuropejskich i to z pewnością już samo w sobie mówi o pewnym pokrewieństwie i podobieństwach. Ciekawe są również objawienia chińskie, zwłaszcza wybitnego myśliciela religijnego Konfucjusza. Podobnie jak u wielu innych narodów nakazuje on dążenie do pewnej doskonałości, ów nieustanny ruch ku wielkiemu dobru. Kręcenie młynków modlitewnych u tybetańskich buddystów może z pozoru zakrawać na małpie naśladownictwo, z próżności i z głupoty ale to tylko z pozoru… . Z pewnością jest to wynik jakiegoś objawienia i sposobu kontaktu z wyższą energią. Znakomitą ilustracją objawień są dzieła wielkich mistrzów (np. J. S. Bacha, F. Haendla, A. Vivaldiego, Michała Anioła, G. B. Pittoniego, D. Velasqueza, El Greco, M. Caravaggia, S. Dalego, Z. Beksińskiego i wielu, wielu innych). Ich dzieła w większości są głębokim studium, w którym łączą się elementy fizycznego świata z elementami zjawisk metafizycznych, realizm styka się z nadrealnością. Artyści ci często prezentują w oparciu o modele i studium światła, ruchu to co przy czytaniu Biblii jest zakryte i uchodzi uwadze zwykłemu człowiekowi. Nierzadko dochodzą w tym do arcymistrzostwa. Mimo, że ich rzeźby czy obrazy są zatrzymane, martwe, to często analizując je ma się wrażenie ruchu. Dzieła muzyczne zaś ciągle na nowo kreują świat w wyobraźni pokoleń, żyją jakimś innym życiem… .

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...