Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

ścian nie pokrywam zdziwieniem
bo i czemu- że wczoraj a dziś
pozwalam pamięci na projekcję
slajdów silnych jak grawitacja

rzadko o tym by rozkwitać bielą
jak gałązka w oknie

podziwiam w ramy oprawiam
obraz wieszam na wysokości wzroku

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


pathe, zastanawiam się, czy grawitacja może być szybka? silna, słaba - owszem.
"rzadko o tym by rozkwitać bielą
jak gałązka z oknie" do czego to się odnosi? do projekcji, tak? ale co to jest "gałązka z oknie"? to literówka to "z", mniemam.

nie podoba mi się ten szyk: "ścian nie pokrywam', "ramy oprawiam", "obraz wieszam"
przepraszam, że tyle na nie
ostatni wers jest ciekawy, ale czytam:"wieszam obraz na wysokości wzroku"

pozwoliłam sobie na mały mix:

ścian nie pokrywam zdziwieniem
bo i czemu - było wczoraj a dziś
pozwalam na projekcję slajdów
szybkich jak grawitacja

podziwiam oprawiam w ramy
wieszam obraz na wyskości wzroku
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dobry mix. Przepraszam Autorkę za taką opinię, ale w wersji Olesi A. jakoś bardziej do mnie trafiło. Zdaję sobie sprawę, że jak ktoś zamiesza, to trudno później taki tekst (mimo że słowa właściwie te same), traktować jak własny, ale w tym wypadku uwzględniłabym propozycje Pani O., albo sama jakoś w nim jeszcze pogrzebała, bo warto.
Zachwytu :).
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


pathe, zastanawiam się, czy grawitacja może być szybka? silna, słaba - owszem.
"rzadko o tym by rozkwitać bielą
jak gałązka z oknie" do czego to się odnosi? do projekcji, tak? ale co to jest "gałązka z oknie"? to literówka to "z", mniemam.

nie podoba mi się ten szyk: "ścian nie pokrywam', "ramy oprawiam", "obraz wieszam"
przepraszam, że tyle na nie
ostatni wers jest ciekawy, ale czytam:"wieszam obraz na wysokości wzroku"

pozwoliłam sobie na mały mix:

ścian nie pokrywam zdziwieniem
bo i czemu - było wczoraj a dziś
pozwalam na projekcję slajdów
szybkich jak grawitacja

podziwiam oprawiam w ramy
wieszam obraz na wyskości wzroku

4 słowa 3 czasowniki w końcówce tego chciałam uniknąć
fakt-że myślałam nad nią.
za co przepraszasz Olesia?taka krytyka podparta argumentami otwiera oczy autorowi:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dobry mix. Przepraszam Autorkę za taką opinię, ale w wersji Olesi A. jakoś bardziej do mnie trafiło. Zdaję sobie sprawę, że jak ktoś zamiesza, to trudno później taki tekst (mimo że słowa właściwie te same), traktować jak własny, ale w tym wypadku uwzględniłabym propozycje Pani O., albo sama jakoś w nim jeszcze pogrzebała, bo warto.
Zachwytu :).
następna od przepraszania;)ach dziewczyny:)
dzięki za opinie:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


cholera:/rozumiem, że jak się wypowiadasz to jesteś kompetentna w tej dziedzinie;)
myślę, nad synonimem, który by w tym kontekście znaczył tyle co sprowadzać na ziemię- jak grawitacja
masz pomysł?
Opublikowano

Skoro to ma być w takim kontekście to może zamiast 'szybkich' użyć 'skutecznych', wtedy grawitacja mogłaby chyba zostać, chociaż mi osobiście tak szybkość jakoś specjalnie nie przeszkadza (to wypowiedz laika i tylko jako taką proszę ją traktować) :).
Zachwytu :).

Opublikowano

silna grawitacja = silne, czyli mocno zagnieżdżone w pamięci wspomnienia (slajdy)
ja nie wiem, ale wydaje mi się, że tak byłoby lepiej
no bo ta szybkość odpada, a siła? w zw z grawitacją się zgadza, a chyba można też powiedzieć, że jakieś wspomnienia są silne, czyli mocno utrwaloine, wyryte w pamięci

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   24 czerwca 2023

       

        Przeżyłam. Myślałam, że umrę, ale przeżyłam. Gdyby mama nie trzymała mnie za rękę, byłabym pewna, że już jestem martwa.

        Kiedy ratownicy weszli do domu, wszystko wydawało się snem. Głosy się rozlewały. Z ledwością podnosiłam powieki. Czułam spalony szpinak, który gotowałam chwilę wcześniej. Pytali mnie, co brałam. Nie byłam w stanie im powiedzieć. Język mi spuchł, a ciało zesztywniało. Na noszach znosili mnie do karetki. To był trzeci raz, jak jechałam karetką, ale pierwszy na sygnałach.

        Na SORze odzyskałam mowę. 

        - Fenibut - powiedziałam lekarzom.

        Do tej pory mnie trochę bawi, że musiałam im tłumaczyć, co to jest. Znalazłam to gdzieś w internecie. Pisali, że to sowiecki lek uspokajający, neuroprzekaźnik receptorów GABA. Miał działać jak pregabalina. UWIELBIAM pregabalinę. To prawie jak alkohol, ale jest lepsza. Nie chodzi się po niej na skos i nie sepleni jak kaleka.  

        Chyba powinnam się przedstawić. Cześć, jestem Laura, a to jest mój dziennik. Mam dwadzieścia lat i jedyne osiągnięcie na moim koncie to wygranie konkursu recytatorskiego w pierwszej klasie liceum. Jestem ćpunką. Ale nie taką zwykłą, co bierze wszystko jak leci. Nie, ja lubię wiedzieć. O wszystkim, co biorę, czytam. Wiem, jak co działa, z czego jest zbudowane i jakie są konsekwencje ćpania tego. To ważna wiedza, gdyby coś poszło nie tak (wczoraj poszło k o s m i c z n i e źle). Szkoda, że nigdy nie byłam dobra z chemii. Tak to bym poszła na studia. Może w przyszłości stałabym się drugą Lori Arnold albo Walterem White’em. W sumie mogłabym iść na ASP, tyle że ciotki mi powtarzały, że po tym to tylko malowanie portretów na Krupówkach.

        Nie wiem, czy ktokolwiek poza mną przeczyta ten dziennik, ale jeśli tak - niech uczy się na moich błędach. Narkotyki to ścierwo, a ja zrozumiałam to za późno. Teraz leżę w psychiatryku i wątpię, że szybko mnie wypuszczą. 

        Zadomowiłam się na oddziale. Nie jest najgorzej. Pielęgniarki są miłe, uśmiechają się do mnie, kiedy przychodzę po papierosa. Nie możemy ich trzymać przy sobie, wydzielają nam po jednym co godzinę i to jest najbardziej przejebane. Jedzenie też mają dobre, nie to, co na innych oddziałach. Kiedy leżałam na nefrologii, dawali same pomyje.

        Miałam w planach przespać cały pobyt tutaj i obudzić się, gdy odejdą głody. Staram się nie myśleć o kreskach i blantach, ale one same do mnie przychodzą. I Dawid nie pomaga. Jeszcze trzy dni temu piliśmy razem wódkę, a teraz jest tu razem ze mną, bo pomieszał perazynę z alkoholem i fetą. Twierdzi, że ledwo go odratowali, ale ja wiem, że buja. Mógł co najwyżej dostać niewydolności wątroby. A zamknęli go, bo jest po prostu pieprznięty.

        Przed chwilą wołali na leki. Teraz papieros. Dają mi te same tabletki, co przepisał mi psychiatra, tylko dawkę zwiększyli. Przyjmuję to z ulgą, bo będzie się lepiej spało. 

        Kończy się pierwszy dzień mojej trzeźwości. To przerażające. Odkąd pamiętam, jestem na haju. Zawsze załatwię sobie pieniądze. Jeśli nie biorę od mamy, to daje mi babcia. Do tej pory nie wiedziały, na co wydaję. Żle, że się dowiedziały. Nie, nie mogę tak myśleć. Przecież chcę z tego wyjść. Kurwa, Laura, tak będzie dla ciebie lepiej, zrozum to wreszcie!

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...