Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Miłość to zieleń łąk i lasów
Które chronią i dają życiodajne
Tchnienie

Miłość to tęcza
Wymalowana po burzy
Na słonecznym niebie

Miłość to każdy dzień
Dany po minionej nocy
Niepowtarzalny, jedyny

Miłość to dotyk
Czyichś dłoni
Ich obecność

Miłość to głębokie spojrzenie
W zakamarki duszy
Kochanej

Miłość to czas
Bycia z drugim
Człowiekiem

Miłość nie ocenia
Nie krytykuje, nie burzy
Ona buduje

Miłość nie musi
Ona chce
Ona jest i trwa

  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

Witaj, wiersz mi się podoba,
ale zmieniła bym go w 2uch zwrotkach i to nie całych,ale w wersach tych zwrotek.
a mianowicie twoja zwrotka"Miłość to dotyk
Czyichś dłoni
Ich obecnośc'
Ja bym dała"Miłoś to dotyk
Czyichś dłoni
Tak czułych,delikatnych"
I następny Twój"Miłość to głębokie spojrzenie
W zakamarki duszy
Kochanej"
Ja bym dała"Miłość to głębokie spojrzenie
W oczy...
I w zakamarki duszy."
Reszta już mi się podoba.Sorry,ekspertem nie jestem,ale tak bym to ujeła.
Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • wnętrze to już nie jest ciało wnętrze nie ma skóry skóra została na zewnątrz nikt jej nie podniesie tu wszystko jest odsłonięte ale nic nie ma nazwy poruszamy się w sobie jak w ciasnym mechanizmie który zapomniał do czego służy ściany ustępują pod naciskiem a potem wracają wolniej niż powinny twoja obecność nie ma kształtu jest ciśnieniem czuję je w miejscu gdzie nic nie powinno być dotyk zaczyna się głęboko tam gdzie wszystko jest już czyjeś i jednocześnie niczyje nie ma granicy do przekroczenia jest tylko gęstość oddechy krążą zamknięte jakby ktoś trzymał układ zaciśniętą dłonią coś trzeszczy ale tu nie ma kości struktura która udawała stałą rozsuwa się milimetr po milimetrze twoje istnienie wciska się we mnie nie jak ruch jak decyzja i coś się spóźnia o ułamek nie mam gdzie się cofnąć bo "gdzie" przestało istnieć jak nadmiar twoje "tu" i moje "tu" nakładają się źle powstaje trzeci punkt zamiast nas tam robi się szczelina z nacisku jak pęknięcie w materiale który miał być jednorodny przebicie nie ma światła tło zaczyna pulsować twoja obecność rozchodzi się falą dociera wszędzie naraz i puszcza nie my zatrzask który trzymał całość puszcza rozpad jest dokładny warstwa po warstwie znikają różnice między tym co moje a tym co twoje zostaje ruch bez właściciela czysty proces jest punkt tak gęsty że aż cichy tam jeszcze trzyma się ślad po tym co nie wytrzymało kiedy nacisk znika ściany nie wracają zostaje przestrzeń ciężka ale pusta to wystarcza nie ma czego zamknąć                
    • @andrew   Podoba mi się porównanie bliskości do ulubionego deseru - to coś, czego się pragnie, ale czego smak nigdy nie jest do końca taki, jak się wyobrażało. Ostatnie wersy o cieple rąk dają delikatne ukojenie po tej całej niedopowiedzianej tęsknocie. Pozdrawiam. :) 
    • Ano, geju, wy, Tomuś i Zdziś. Umotywuj Egona!
    • @Poet Ka   Zastanawiający tekst.  Dla mnie z kolei to poruszająca refleksja nad tym, jak sztuka i czas dystansują nas od realnego doświadczenia. Przechodzisz od metafor lekkich do przerażających realiów.  Dlaczego potrafimy zachwycać się cudzym cierpieniem przetworzonym na sztukę (widmo widma), a kiedy obcujemy z czystym, historycznym bólem (wojna), to widmo wciąż nas pali i krzyczy? Sukienka, która powinna chronić ciało, staje się tu klatką z traumy. Świetny wiersz - niejednoznaczy. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...