Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

jestem nutą zawieszoną
na wielolinii istnień

los grający melodię życia
pominął dźwięk wolności
myląc byt z uwikłaniem w zależności

w okrągłej przestrzeni myślowych wirów
lecąc w dolinę zapomnienia
ruchem nasiona klonu
oglądając film własnych dni

wyciągam dłonie chwytając
cienkie spojrzenia własnych szans
rozbijam umysłem
szklane poziomy ograniczeń
spowalniając nieuchronny upadek czasu

one patrzą
bezlitosne oczy widmowych przyjaciół

upadł
może dopiero upadnie

Opublikowano

Po co tyle napuszenia i wręcz patetyzmu? :

na wielolinii istnień
melodię życia
dźwięk wolności
w okrągłej przestrzeni myślowych wirów
w dolinę zapomnienia
cienkie spojrzenia własnych szans
szklane poziomy ograniczeń
nieuchronny upadek czasu
bezlitosne oczy widmowych przyjaciół - a ta to już mistrzostwo

Widzi Pan ile tego? Niech Pan unika takich infantylnych stwierdzeń. Sprawiają wrażenie nieprawdziwości wiersza i co tu dużo mówić - przez to wiersz jest do kitu. Proszę spróbować nie co bardziej naturalnie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


może przeczytal koment jimmi jordan albo jemu podobnych - i uznał że wiersz bez metafor to już będzie proza :D

pomijając te straszne plastikowe "upiekszacze" myśl w tekście ciekawa - warto popracować
pozdr

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...