Konrad Karski Opublikowano 18 Lutego 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 18 Lutego 2007 Celność wykwitu pod deszczem rozmyty beton światłem latarni Wykwit tyczy się eczèma de Paris eczèmateux chodzi pomylenie krok za krokiem, krok przed krokiem. Lęgnie się w nim eczèma mimo białych rękawiczek wysokich butów. Eczèma wspina się od ziemi przez śródstopie, piszczel, périnée, podbrzusze, splot słoneczny przez ucho, to lewe, wbija się w głowę przewierca się przez błony i tkanki Eczèmateux robi krok, jeden, drugi czasami więcej bo słońce go goni obrazem prozy. Eczèmateux boi się prozy Eczèmateux nie trawi prozy. Kroki niosą raz i drugi z głuchym dźwiękiem trzeci i czwarty. Twarze wokół pustą potęgą i mocą, polem śmierci jakby mówią i pustoszeją zarazem bardziej Eczèmateux nurza się w dzikim tańcu z kształtami i feerią barw niepokojącą nurza się w nowym ciele, rozkładającym się ciele niezapomnianym zawsze niepokojącym nie pokojącym niepokojący m niepoko jącym n ie pok o ym jąc i wynajdującym się wtórnie.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się