JacaM Opublikowano 29 Stycznia 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 29 Stycznia 2007 Tak, tak i znowu przeoczenie, przez wzrok, przez perspektywę. Zamglony pryzmat okłamał matowym światłem. Nie widziałem i uciekło, prawdziwie, wróciło starym freskiem, czucie. Synku, to nie tak i wina bezzwrotna, Nie da się wyjść, bo krzywda twoja. Pęknięcie przestrzeni czasem zarośnie. Zostanę i przetrwamy. Ale nie potrafię inaczej, zrozum. Kalejdoskop jest szary, nie smaczny, kaskadowo odarty łgarstwem. Nie takie miało być to bycie. Krążymy czasami nie dotykając istoty. Proste sprawy, codzienne i oczywiste, toniemy w bezradności kiedy się przewrócą. Otrząsnąć się z tego jak pies z deszczu. Uchwycić sens i wspiąć się jak po linie. Tak synku, plecy mam proste, nie zostawię w dłoniach zaniechanej pracy. Może zamienię to w opowieść.
Oxyvia Opublikowano 29 Stycznia 2007 Zgłoś Opublikowano 29 Stycznia 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Ten fragment podoba mi się bardzo. I według mnie - to wystarczy. To już wszystko, to cały, mocny i wyraźny wiersz. Resztę wyrzuciłabym lub schowała na zaś - dla innego stycha.
Lena Achmatowicz Opublikowano 3 Lutego 2007 Zgłoś Opublikowano 3 Lutego 2007 krążymy czasami nie dotykając znowu przeoczenie proste sprawy pies z deszczu twoja krzywda z czasem zarośnie pozostawiona w dłoniach ----------- no pocięłam, mam nadziję, że obejdzie się bez krzyku;) pozdrawiam Lenka
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się