Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

wiersz inspirowany ...Vanity


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

kim jesteś? nie czytam nigdzie o tobie
nawet w telewiji cię nie oglądam
kim jesteś?- o drogę pytać nie musisz
i wiesz co czeka cię u piotrowych bram

czy jesteś prorokiem kapłanem królem?
że czekając wierzyć nie poprzestajesz
liczysz na Kogoś większego od ludzi
nadzieję swoją pokonanym dajesz

czy jesteś tym co zjada szarańcze
lub topi ją w słodkich Słowach Krynicznych
odpowiada krótko nie dyskutuje
przełamując krąg myśli demonicznych

wyjawia prawdę skrywaną tak skrzętnie
co złe moce pokonuje pokorą
krocząc drogą Tego co idzie z tobą
choć jesteś nikim stajesz się zaporą

przed diabłem on bardziej inteligentny
od ludzi, dlatego ogarnia nas trwoga
ale ostatnie słowo należy do Boga

Opublikowano

Gdybyś mnie spytała o to kim ja jestem
pewnie też pominął bym to niemym gestem
bo ja sam już nie wiem czy we mnie w istocie
siedzi diabeł co się sprzeniewierza cnocie.

Twarz mam podrapaną a krwawiące rany
są świadectwem na to, że byłem sprawdzany
czy oblicze, które na co dzień obnoszę
nie jest kamuflażem i maską po trosze.

Język naderwany bo też go sprawdzali
ponieważ raz gani a za chwilę chwali
i tylko me myśli nietknięte zostały
bo widząc cenzorów same się rozwiały.

Więc tak jak by z lekka tutaj się wyłania
taka postać co to kawałek w niej drania
trochę przeciętności i świętości krztyna
i oto masz obraz gościa ze Szczecina.

Opublikowano

Coś mi tutaj Stasia
robi koło ptasia,
gdy chciałem namiary
dostaję przywary.

Miała być w Andrzeje,
nie ma, co się dzieje?
Witać nie wychodzę
no bo gdzie, na drodze?

Może mknie pociągiem
albo w Pekaesie
lub też swoją bryką
posuwa po lesie.

Same niewiadome
a więc spokój dałem
i jak Stasia rzecze
Barbórkę witałem.

I choć było święto
lecz nikt nie fetował
bo tych co zginęli
w pamięci zachował.

Była akademia
i msza święta była
a po nich do pracy
brać nasza ruszyła.

Bo święto raz w roku
robota rok cały
bo trzeba wydobyć
gaz i węgla zwały.

Opublikowano

ach henryczku, to misie reprymendy dostały
byłam na Andrzeja w tym mieście twoim
aleś mi mówił ze wróżysz ze swoim
towarzystwem miłym,
przeto sobie dałam spokój
nie chcąc wprawiać cię w niepokój
ale świat się nie kończy na jednym andrzeju
jeszcze się kiedyś spotkamy, panie dzieju

Opublikowano

Świat się przecież nie zawalił
nadal trwamy w tym kieracie
i choć wyrok już wydany
hola, hola mości kacie.

Nie tak prędko z egzekucją,
sam słyszałem słowa: Heniu
na rok męki cię skazuję,
wyrok będzie w zawieszeniu.

Choć wydano go zaocznie
rok nie wyrok dla człowieka
i choć trochę zasmucony
lecz cierpliwie nadal czeka.

Żeby mu się nie nudziło
umilając to czekanie
on po prostu czas zabija
choćby poprzez rymowanie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   24 czerwca 2023

       

        Przeżyłam. Myślałam, że umrę, ale przeżyłam. Gdyby mama nie trzymała mnie za rękę, byłabym pewna, że już jestem martwa.

        Kiedy ratownicy weszli do domu, wszystko wydawało się snem. Głosy się rozlewały. Z ledwością podnosiłam powieki. Czułam spalony szpinak, który gotowałam chwilę wcześniej. Pytali mnie, co brałam. Nie byłam w stanie im powiedzieć. Język mi spuchł, a ciało zesztywniało. Na noszach znosili mnie do karetki. To był trzeci raz, jak jechałam karetką, ale pierwszy na sygnałach.

        Na SORze odzyskałam mowę. 

        - Fenibut - powiedziałam lekarzom.

        Do tej pory mnie trochę bawi, że musiałam im tłumaczyć, co to jest. Znalazłam to gdzieś w internecie. Pisali, że to sowiecki lek uspokajający, neuroprzekaźnik receptorów GABA. Miał działać jak pregabalina. UWIELBIAM pregabalinę. To prawie jak alkohol, ale jest lepsza. Nie chodzi się po niej na skos i nie sepleni jak kaleka.  

        Chyba powinnam się przedstawić. Cześć, jestem Laura, a to jest mój dziennik. Mam dwadzieścia lat i jedyne osiągnięcie na moim koncie to wygranie konkursu recytatorskiego w pierwszej klasie liceum. Jestem ćpunką. Ale nie taką zwykłą, co bierze wszystko jak leci. Nie, ja lubię wiedzieć. O wszystkim, co biorę, czytam. Wiem, jak co działa, z czego jest zbudowane i jakie są konsekwencje ćpania tego. To ważna wiedza, gdyby coś poszło nie tak (wczoraj poszło k o s m i c z n i e źle). Szkoda, że nigdy nie byłam dobra z chemii. Tak to bym poszła na studia. Może w przyszłości stałabym się drugą Lori Arnold albo Walterem White’em. W sumie mogłabym iść na ASP, tyle że ciotki mi powtarzały, że po tym to tylko malowanie portretów na Krupówkach.

        Nie wiem, czy ktokolwiek poza mną przeczyta ten dziennik, ale jeśli tak - niech uczy się na moich błędach. Narkotyki to ścierwo, a ja zrozumiałam to za późno. Teraz leżę w psychiatryku i wątpię, że szybko mnie wypuszczą. 

        Zadomowiłam się na oddziale. Nie jest najgorzej. Pielęgniarki są miłe, uśmiechają się do mnie, kiedy przychodzę po papierosa. Nie możemy ich trzymać przy sobie, wydzielają nam po jednym co godzinę i to jest najbardziej przejebane. Jedzenie też mają dobre, nie to, co na innych oddziałach. Kiedy leżałam na nefrologii, dawali same pomyje.

        Miałam w planach przespać cały pobyt tutaj i obudzić się, gdy odejdą głody. Staram się nie myśleć o kreskach i blantach, ale one same do mnie przychodzą. I Dawid nie pomaga. Jeszcze trzy dni temu piliśmy razem wódkę, a teraz jest tu razem ze mną, bo pomieszał perazynę z alkoholem i fetą. Twierdzi, że ledwo go odratowali, ale ja wiem, że buja. Mógł co najwyżej dostać niewydolności wątroby. A zamknęli go, bo jest po prostu pieprznięty.

        Przed chwilą wołali na leki. Teraz papieros. Dają mi te same tabletki, co przepisał mi psychiatra, tylko dawkę zwiększyli. Przyjmuję to z ulgą, bo będzie się lepiej spało. 

        Kończy się pierwszy dzień mojej trzeźwości. To przerażające. Odkąd pamiętam, jestem na haju. Zawsze załatwię sobie pieniądze. Jeśli nie biorę od mamy, to daje mi babcia. Do tej pory nie wiedziały, na co wydaję. Żle, że się dowiedziały. Nie, nie mogę tak myśleć. Przecież chcę z tego wyjść. Kurwa, Laura, tak będzie dla ciebie lepiej, zrozum to wreszcie!

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 ... pamięć i prawdę  w piórka ubieramy  kaleczymy czym częściej  błędnie powtarzamy    one z gałązki na gałązķę  raźno przeskakują  dobrze w tym piekiełku przebrane się czują  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • RZEŹBIARZ SŁÓW   Słowa grube i nieociosane bez obrazu i jakieś bez fantazji, niebyłe, te, które się rodzą samotnie gdzieś nad ranem w głowie bezdomnego poety, są tylko gwiezdnym pyłem.   Dłutem pióra zryte bezlitośnie, z krwawych wiór się otrząsają powoli, czasem się wynurzają z zachwytem, innym razem ze wstydem gasną gdzieś w kącie powoli.   A rzeźbiarz rozhulany w swej samolubnej pasji, tnie tępo i układa niezrozumiałe wyrazy, nieważne czy ktoś je obudzi z ciepłem do życia, on rzeźbi piórem zbolałym, i serca delikatne parzy.   Wiór ściele się gęsto pod krytyki butem, czasem słowo sękiem grubym się ze strachem broni, on już nie dba o zbędne detale, o już wie, jaka myśl się na bieli kartki strachliwej wyłoni.   Nagle wrażliwość chwyta aroganta za serce, być może zmarnował z słów myśli surowe, już za późno gdy rylec pióra złamany bólem, już na karcie obraz oprawcy gotowy.   Bogdan Tęcza.
    • @Tectosmith szokować?  Chyba mnie przeceniasz  @Waldemar_Talar_Talar dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Amber bardzo dziękuję Bursztynku za czytanie @tie-break myślę że w czasach które opisuję postrzeganie miłości bliskości było nieco inne  Ludzie znacznie bardziej skupiała się na cielesności niż na emocjach  Dziękuję za tak fantastyczny komentarz  Bardzo mnie cieszy Twoja obecność pod moimi tekstami  Pozdrawiam serdecznie
    • @Tectosmith

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Moja opinia o wrzuconym wierszu nie jest pewnikiem, tylko wyłącznie moją subiektywną opinią. Jeśli masz inną, po prostu to napisz. 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      To jest naprawdę dobre - wskazujesz mnie jako osobę nie rozumiejącą tego, co napisałeś:      To napisałeś Ty i wiem (serio), że chodzi o to, że jesteś autorem książki i prawie tysiąca tekstów.      Autorce podoba się bardzo wiele i nie wnikam w jej gusta.      A niby dlaczego? Dlaczego mam nie kwestionować Twojego osądu? Dlaczego miałbym przyjmować Twoje słowa za pewnik?  Jak już napisałem - bycie autorem zobowiązuje do utrzymania spójności w przekazie. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...