Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

smutek wyplywa ze zrodel jak rzeka ...
w lez oceanie zatopione znamie,,
mimo iz szczelny, do swiatow przecieka
płaszczyzn,co dobrze nam ludziom sa znane.

a los kulejący niczym kaleka
zaklinacz pogody,, przeklety za rane,,
niejedna zadaną mierzoną w czlowieka
los ktory wszystkim Bogiem i panem,

i niczym woskowa figurka stapiają
sie mysli, marzenia, nadzieja umiera
niczym przylbice rycerskie spadaja
szukajac nowego wciaz bohatera

a pejzarz pod niebem nas wszystkich jest inny
indywiduum to niebywałe
jeden blekitny ,, czysty ,niewinny
a drugi smutkiem przepelnion i zalem

Opublikowano

wiersz hmm.... słabiuśnie to wyszło

zacznę od momentu pierwszego kontaktu, który przez brak polskich znaków i dziwacznej interpunkcji na wstępie odrzuca

panta rhei w tej samej rzece dwa razy się nie maczał, tutaj mamy zbitki słowne które tworzą już wyblakłe ze starości klisze


przechodząc przez patos i udrękę gramatycznych rymów dobrnąłem do końca i mogę tylko stwierdzić że jest tu bardzo słabo i trza coś z tym zrobić


tym razem zdecydowane NIE
może następnym


witam na forum

Opublikowano

Wiatam wszystkich ...Wiem, w sumie nikogo to nie obchodzi -- i macie pewnie racje.
Jeżeli chodzi o strone interpunckyjną to nie jest to żaden nowy zabieg , poprostu zawsze gdy to wszystko pisze jestem nie w stanie, nie chcialem zmieniac treści, chcialem by została pierwotną. A poza tym, w poezji chyba mam prawo wstawic i 20 przecinków po sobie :) no ale nie wiem bo jestem początkujący. A jeżeli chodzi o rymy, to lubie gdy są dokladne :)

zapewne wstawie jeszcze kilka bazgrołków bo konstruktywna krytyka zawsze się przyda :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Jakoś nikt nie przeczytał tego wiersza ze zrozumieniem i z wyczuciem tematu. Według mnie ten tekst to mistrzowska próba wczucia się psychologicznego w percepcję ukochanego zwierzaka, którego już nie ma. Rzeczy zwyczajne, przeniesione do rzeczywistości wspomnień, w Twoim wierszu stają się na nowo żywe.
    • @Berenika97 'W modlitwie lepiej mieć serce bez słów niż słowa bez serca'. Pozdrawiam. 
    • @infelia Małobajkowe strachy dla banana na twarzy:)) Mogę się mylić ale mnie rozbawiło (bez urazy), pozdrawiam. 
    • nisko słońce nisko    nad krainą wygasłych wulkanów  delikatnie głaszcze bazaltowe wzgórza  które poprzez rozpamiętywanie przeszłości niezmiennie zazdroszczą kominom  ciepłych dymów wplecionych w dolinę między poniemieckie domy   zbudowane z kamieni  zebranych z pól wczorajszych świętości gdzie niewidzialny duch zdumienia chodzi bez snu w cienkim paśmie światła i jak dar językiem natury łamie w kościach na deszcz    psia krew    aż zaklął ozdrowieńczo pan Stefan gdzieś przy modrzewiowym płocie przyklejony do młodości   żywicą         
    • Za górami, za lasami, w odległej Besarabii, W miasteczku, którego wielkość łatwo Zmierzyć trzema rzutami beretem z antenką I dodatkowym pchnięciem gumowcem,   Kudłaty upiór z paszczą lwa i końskim ogonem Wdarł się przez lufcik do kuchni i zeżarł Z lodówki zimne nóżki, mlasnął śliniąc się, Jak na potwora przystało, ozorem brew wygładził.   Cichcem wczołgał się do sypialni, a tam Spod kołdry wystawała taka smaczna, Przez nikogo niepilnowana, zimna stopa śpiocha Chrup, chrup, chrup; nos nieszczęśnika   Połknął niczym grzybka w occie, a ucho Żuł długo w gębie, gdyż było z miodem. Nim rozerwał szponami żebra, by wydrzeć serce I litrami krwi zaspokoić wielkie pragnienie,   Dostrzegł na szyi ślad kłów wampira, a w ustach Wizytówkę: „Vlad Dracula – hematolog” Skulił się zasmucony wilkołak w kącie, Dłubiąc w nosie i gryząc pazury u stóp.   „Co za pech, nasi tu byli, czas zmykać.” Na klatce schodowej minął czarownicę Z kotem na ramieniu, która skinęła Łysą głową i potrząsnęła workiem kości.   Przed blokiem nie zastał taksówki, lecz karawan Z kostuchą na szybie, a obok stali złodzieje zwłok W czarnych kubrakach i o strasznych ślepiach. Na strychu w opuszczonym domu, swoim lokum,   Puścił łezkę z oka i chwycił się za głowę. Zamiast straszyć, wyć po nocach, aż ludkom W majtach gumy pękną i włosy wypadną, Sam zamyka oczy, nie chcąc patrzeć na ten   Okrutny świat, i załkał: „Potwór na potworze! Dzieci wzajemnie mordują się na podwórkach. Chłop wiesza babę, baba tasakiem tnie chłopa. Płody w beczkach pływają w nurtach rzeki.   Ech, bajkowy upiór jest niczym w porównaniu Z ludzką krwawą bestią, strach nad strachy.” Nosem pociągnął kąsacz tylko, serce ostatni raz Zabiło i ze strapienia wyzionął ducha.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...