zola Opublikowano 8 Września 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Września 2006 pusta, wypalona zbyt banalne słowa trzymam w ręku szczura i czuję się podlej niż on odwracam twój wzrok i przez mgłę obserwuję niebo plamy na spodniach mają kształt jeleni Mietka, Franka i Zenona a przecież jestem człowiekiem i jak on chcę latać wstrzymany oddech nie wypełnia płuc ale ucieka szczelinami w pękniętym drzewie prosiłam o tak wiele potem tak niewiele puszczam brązowe liście wszystko szumi i szepcze słucham korytarzy i nor i nie słyszę nic zwyczajne wycie do księżyca stało się niszczeniem nieba tam gdzie rósł mech pozostał kamień i wydeptane, ruchliwe ścieżki obrósł tojad kwitnący chabrem znowu czuję wiatr i czuję się podlej niż on widzę ścierwo strawionego dzika które pożera larwy much i czuję się podlej od ziemi na której leży Czerwony Kapturek idzie przez las
kaska nadal Opublikowano 8 Września 2006 Zgłoś Opublikowano 8 Września 2006 hm, twój wiersz jest dość ekscentryczny i oryginalny.:) szczur i Czerwony Kapturek... pozdrawiam
zola Opublikowano 9 Września 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Września 2006 taki jak ja;) pozdrawiam także i dziękuję za komentarz
Onomatopeja Opublikowano 9 Września 2006 Zgłoś Opublikowano 9 Września 2006 W momencie martwego dzika i larw to wszystko stanęło mi przed oczyma. Nastrój, jaki lubię. Wyczuwam nutkę ironii? Też lubię.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się