Foto Mary Opublikowano 1 Września 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 1 Września 2006 Tylko noże w moich dłoniach Nigdy kwiatów Ironia i krzywda nieświadoma To jedyne znaki mojej egzystencji Odizolowana na własne życzenie W matni morderstw ciepła Nieznajoma dobroć przychodzi Podaje niezapominajki Ścinam je zwinnym ruchem Przecież mam wprawę Znowu przychodzi Jako uśmiech wiosna radość A ja poznaję i nie wpuszczam Pokrywa mnie lód moich dziwactw I nie chcę ciepła Boję się roztopić mój pancerz Nie wiem czy w środku jest coś jeszcze
Klaus Kalarus Opublikowano 1 Września 2006 Zgłoś Opublikowano 1 Września 2006 Ciekawy wiersz o strachu przed dopuszczeniem do siebie prawdziwej miłości, która zakołatała do naszego serca. Odtrącamy ją, bo być może obawiamy się, że z tego nic nie wyjdzie, i będziemy póżniej skazani na cierpienie i tęsknotę. Zamykamy się na innych ludzi, prawdopodobnie z powodu, żeby nie zostać wykorzystanym i oszukanym. Utwór skłania do zastanowienia się nad istotą egzystencji człowieka. Metafory w stylu Peipera. Dobry wiersz :)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się