Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Apolityczna notka na łóżku oznajmiała:
„Tu spoczywa on oraz implementacja każdej jego myśli.”

Leżał na wznak. Nieprzemyślany.
(Przecież jutro przyjdą ze spółdzielni
spisywać liczniki.) Z ręką wykraczającą
poza pudełko zapałek nie sięgnąl papierosa.
Rześki zapach życia powoli wybiera się na wieś.
Mucha ginie na tle zachodzącego słońca.
Marzenie, o domu we Włoszech
odpoczywa na kanapie. Godność zbudowałaby mur,
gdyby miała cegłę. Osamotnione lustro
tworzy autoportret, zanim punkt widzenia
zupełnie się załamie. Serce szuka miejsca,
gdzie odpoczywają wszystkie niedziele,
a czas marnuje się garściami.
Pewnego dnia wybierzemy się na spacer
po linie i sięgniemy wzrokiem za wzgórze.
Jedynie po to, by przekornie spojrzeć
przez ramię na wnętrze oraz popołudnia
niekończącej się zimy. I nigdy nie zwątpić
w inne pory roku, gdy pokocham
jabłko
kochankę
uśmiech
Ciebie.

Opublikowano

Utwór jest dla mnie bardzo trudny, poczytam jeszcze. Na razie
wiem, że ma klimat i z każdym nowym wersem nabiera w garść
kolejne na wpół wypowiedziane, na wpół uświadomione i przez to
jeszcze potężniejsze emocje.

ps. Ta scena musi się rozgrywać w jednym z pokojów taniego, meksykańskiego motelu.
Zawieszony pod sufitem wiatrak młóci leniwie powietrze, i tak nieruchome od upału.
(sorki, coś mnie wzięło:)
Pzdr!

Opublikowano

Pusto. Dlaczego?
Szkoda, liczyłem na jakieś podpowiedzi:(
Podtrzymuję zdanie z poprzedniego komentarza.
Pozdrawiam, mam nadzieję, że się nie zrazisz
i nie przestaniesz nam przybliżać swojego niezwykłego
świata.

ps. znasz piosenkę Nicka Cave'a "Stranger than kindness"?
Nie wiem, czy się ucieszysz, ale wg mnie to byłoby dobre
uzupełnienie dla tego wiersza. Tak mi się wydaje:)

Opublikowano

Nie lubię słowa "implementacja" - ostatnio nadużywane, szczególnie przez młodych zdolnych.
Wiersz natomiast przyciąga, czytam go po raz kolejny, ale nadal nie do końca rozszyfrowuję ukryte w metaforach myśli. Coś mi się kłębi, parę perełek widzę, ale całości nie potrafię sensownie dopasować. Też liczyłam na pomoc tych bieglejszych w interpretacji cudzych wierszy.
pozdrawiam serdecznie

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...