Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wczoraj wygrała ta jasna
ja szczurka woła
w przez stworach
ta ciemna potyka się
o krawędź czasu

-wyścig-

w pończochach naprawdę drogich
prowadzę dialog z jolie laide
jej mantylka
powiewa na wietrze
wieczorna słodka chwila
zwinna i lepka
jest moja

-rozmowa nieprzypadkowa-

świadomość ukrytej ścieżki
jaszczurzy się w ucieczki
gdzie gonisz
w jaki las

ja szczurko gubię czas

-meta/koniec-

gubię czas

-start-

czas

Opublikowano

Mam wrażenie, że takie kawałki powinno się komentować
z bardziej trzeźwym umysłem (kolebię się na krawędzi snu;)

Ale nie mogę sobie odmówić tej przyjemności:) Po pierwsze:
boję się, Mag, że troszkę odstrasza po pierwszym przeczytaniu,
jednak na tym jego wady niemalże się kończą i niech żałują
ci, którzy zwątpili :)

Z uwag: zastanawiam się, czy nie warto by dopieścić pierwszej strofki,
ponieważ jakoś mi się wydaje, że poprawnie i zgrabnie czyta się ją tylko
w odniesieniu do jaszczurek, a ta dwuznaczność ze szczurkami tutaj
ciut kuleje (ale może się mylę - patrz pierwsze zdanie:)

Potem: "jolie laide" - cóż to znaczy? Literówka? Ja nie wiem, co to "laide".
Potem: skoro pod koniec wprowadzasz rymy, to może warto zrobić również
mantylka - chwilka?
I to chyba wsio.

Ogólnie: po raz kolejny dajesz dowód swojej niepospolitej (żeby nie powiedzieć:
niepowtarzalnej;) wyobraźni językowo-poetyckiej, dużej fantazji i swobody
w opisywaniu tematów. Robi to na mnie coraz większe wrażenie, naprawdę przyjemnie
się robi:) Właściwie od 9 wersu tekst jest bezbłędny, a takie fragmenty jak
"świadomość ukrytej ścieżki/jaszczurzy się w ucieczki", czy pięć ostatnich wersów,
zasługują na owację.
Kurde, o ile nie nadinterpretuję i nie przeceniam twojego talentu, to "-meta/koniec-"
w tym kontekście powaliło mnie na kolana niemal:)
Może by sobie do ulu wziąć? Popatrzę jeszcze, czy coś z tym zrobisz.
Pzdr!

Opublikowano

jolie lady, tylko w transkrypcji francuskiej, też mogą używać angielskich słów jak my ,lajdy taka czy lajdy Dajana.....

Swoją drogą francuzi okropnie mówia po angielsku, nic nie można zrozumieć, lepiej niech mówia po swojemu....

Generalnie fajne, poczułem chwilkę....

Opublikowano

Lubie. Lubie łamanie słów, wytwarza sie wtedy szersze pole interpretacji, widac też pewne złożoności w rozumieniu tychże. Ponadto świeże. a mam pomysl na pierwszą strofę:

wczoraj wygra łata jasna
ja szczurka wołam
w przez stworach
ta ciem na potyka się
o krawędź

trochę rytm pogubiłem, no ale...
Ja na tak.
Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Bartoszu, krawedź snu to to dobre miejsce do czytania mojego wiersza, choc to nie znaczy że słowa dobierałam przypadkowo, a zamysł był mglisty.
Jolie laide - to nie literówka, poszukaj znaczenia np. w słowniku - a dowiesz się jaki typ kobiety kryje sie za mantylką.
Dziekuję za owację za pieć ostatnich wersów,hurra!
Nie wiem czy nadinterpretujesz, bo nie przedstawiasz nadinterpretacji, więc...
Nie przeceniaj, tylko czytaj co napiszę a bedzie mi bardzo miło - bo przecież o to chodzi
Jesli chodzi o pierwszą strofkę, ja szczurka chciała podkreślić swoją marna szczurowatość,ale jednak jasna strona życia szczurki wygrała, więc ciemna sie potyka...- może faktycznie to nie takie klarowne, ale może takie ma być..
Pozdrawiam ciepło
Mag
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pomysł świetny! Laciata ja szczurka napotyka kra wędzi stwora...
Pozdrawiam ciepło
Mag

jaszczurka, ale może byc i szczurka (przez wołam właśnie), wreszcie ciem i w koncu nieokreślony stwór. Aż cztery żyjątka :)
Opublikowano

sprawdziłem, kurde, wypadł mi z głowy ten przymiotnik. Teraz wszystko gra rzecz jasna:)

Co do -meta/koniec- to dlatego mnie tak zachwyciło, ponieważ podobnie
jak większość wersów można to interpretować na co najmniej cztery sposoby,
a są to tylko dwa słowa:) Jest zwykła meta wyścigu, czyli właśnie koniec;
no i są trzy możliwości, jeśli odczytamy meta jako grecki przyimek "wśród,
między, w połączeniu z...", a zatem 1) taki nie do końca-koniec 2) koniec,
który w istocie tkwi w zawieszeniu i nie może się zakończyć 3) meta-koniec
w odniesieniu do zmiennokształtności stworów z wiersza. Boję się, że właśnie
w ten sposób nadinterpretuję, ale co najwspanialsze - każda z tych możliwości
jest czytelna i ma sens w kontekście ostatnich 3 wersów. Gratuluję!
(wiedziałaś o tym?:)))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Bartoszu, nic się nie bój;)-interpretacja wysmienita. Ten przedrostek meta- jest bardzo ciekawy, bo ma wiele znaczeń, ale one gdzieś podskórnie łączą się ze sobą. Meta- to też "wykraczajacy poza" troszkę ten metakoniec jak metafizyka. W wierszu chciałam ukazać jak ja szczurka chce dotknąć krawędzi czasu tzn. stanąć na mecie czyli jednoczesnie na początku, czyli właściwie dotknąć nieskończoności,zgubić czas - pomimo że jest tylko "ludzkim" szczurkiem :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Bartoszu, nic się nie bój;)-interpretacja wysmienita. Ten przedrostek meta- jest bardzo ciekawy, bo ma wiele znaczeń, ale one gdzieś podskórnie łączą się ze sobą. Meta- to też "wykraczajacy poza" troszkę ten metakoniec jak metafizyka. W wierszu chciałam ukazać jak ja szczurka chce dotknąć krawędzi czasu tzn. stanąć na mecie czyli jednoczesnie na początku, czyli właściwie dotknąć nieskończoności,zgubić czas - pomimo że jest tylko "ludzkim" szczurkiem :)

No to tak jak mówiłem - ludzie, owacja na stojąco dla tej pani!
Naprawdę jestem pod dużym wrażeniem (w ogóle, tak nieco abstrahując
- temat zaiste kosmiczny, kosmogoniczny, sam nie wiem;)))
Jeszcze raz brawo!

ps. no i zabieram do ulubionych:)
Opublikowano

Bartoszu, juz przestań z tymi owacjami, bo się peszę..ale cieszę się że mogliśmy podzielić wspólna przestrzeń rozmyslań - o zrozumienie czasem trudno, ale są takie chwile kiedy można zatrzymać sie przy słowie i zastanowic się tak po prostu.Jeszcze raz dzięki.

zak stanisławo - urko szcz macha do Ciebie z radością, się cieszy, nawet nie wie do końca dlaczego - chyba dziekuje za odwiedziny przy wierszu

Pozdrawiam serdecznie
Mag

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   24 czerwca 2023

       

        Przeżyłam. Myślałam, że umrę, ale przeżyłam. Gdyby mama nie trzymała mnie za rękę, byłabym pewna, że już jestem martwa.

        Kiedy ratownicy weszli do domu, wszystko wydawało się snem. Głosy się rozlewały. Z ledwością podnosiłam powieki. Czułam spalony szpinak, który gotowałam chwilę wcześniej. Pytali mnie, co brałam. Nie byłam w stanie im powiedzieć. Język mi spuchł, a ciało zesztywniało. Na noszach znosili mnie do karetki. To był trzeci raz, jak jechałam karetką, ale pierwszy na sygnałach.

        Na SORze odzyskałam mowę. 

        - Fenibut - powiedziałam lekarzom.

        Do tej pory mnie trochę bawi, że musiałam im tłumaczyć, co to jest. Znalazłam to gdzieś w internecie. Pisali, że to sowiecki lek uspokajający, neuroprzekaźnik receptorów GABA. Miał działać jak pregabalina. UWIELBIAM pregabalinę. To prawie jak alkohol, ale jest lepsza. Nie chodzi się po niej na skos i nie sepleni jak kaleka.  

        Chyba powinnam się przedstawić. Cześć, jestem Laura, a to jest mój dziennik. Mam dwadzieścia lat i jedyne osiągnięcie na moim koncie to wygranie konkursu recytatorskiego w pierwszej klasie liceum. Jestem ćpunką. Ale nie taką zwykłą, co bierze wszystko jak leci. Nie, ja lubię wiedzieć. O wszystkim, co biorę, czytam. Wiem, jak co działa, z czego jest zbudowane i jakie są konsekwencje ćpania tego. To ważna wiedza, gdyby coś poszło nie tak (wczoraj poszło k o s m i c z n i e źle). Szkoda, że nigdy nie byłam dobra z chemii. Tak to bym poszła na studia. Może w przyszłości stałabym się drugą Lori Arnold albo Walterem White’em. W sumie mogłabym iść na ASP, tyle że ciotki mi powtarzały, że po tym to tylko malowanie portretów na Krupówkach.

        Nie wiem, czy ktokolwiek poza mną przeczyta ten dziennik, ale jeśli tak - niech uczy się na moich błędach. Narkotyki to ścierwo, a ja zrozumiałam to za późno. Teraz leżę w psychiatryku i wątpię, że szybko mnie wypuszczą. 

        Zadomowiłam się na oddziale. Nie jest najgorzej. Pielęgniarki są miłe, uśmiechają się do mnie, kiedy przychodzę po papierosa. Nie możemy ich trzymać przy sobie, wydzielają nam po jednym co godzinę i to jest najbardziej przejebane. Jedzenie też mają dobre, nie to, co na innych oddziałach. Kiedy leżałam na nefrologii, dawali same pomyje.

        Miałam w planach przespać cały pobyt tutaj i obudzić się, gdy odejdą głody. Staram się nie myśleć o kreskach i blantach, ale one same do mnie przychodzą. I Dawid nie pomaga. Jeszcze trzy dni temu piliśmy razem wódkę, a teraz jest tu razem ze mną, bo pomieszał perazynę z alkoholem i fetą. Twierdzi, że ledwo go odratowali, ale ja wiem, że buja. Mógł co najwyżej dostać niewydolności wątroby. A zamknęli go, bo jest po prostu pieprznięty.

        Przed chwilą wołali na leki. Teraz papieros. Dają mi te same tabletki, co przepisał mi psychiatra, tylko dawkę zwiększyli. Przyjmuję to z ulgą, bo będzie się lepiej spało. 

        Kończy się pierwszy dzień mojej trzeźwości. To przerażające. Odkąd pamiętam, jestem na haju. Zawsze załatwię sobie pieniądze. Jeśli nie biorę od mamy, to daje mi babcia. Do tej pory nie wiedziały, na co wydaję. Żle, że się dowiedziały. Nie, nie mogę tak myśleć. Przecież chcę z tego wyjść. Kurwa, Laura, tak będzie dla ciebie lepiej, zrozum to wreszcie!

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • RZEŹBIARZ SŁÓW   Słowa grube i nieociosane bez obrazu i jakieś bez fantazji, niebyłe, te, które się rodzą samotnie gdzieś nad ranem w głowie bezdomnego poety, są tylko gwiezdnym pyłem.   Dłutem pióra zryte bezlitośnie, z krwawych wiór się otrząsają powoli, czasem się wynurzają z zachwytem, innym razem ze wstydem gasną gdzieś w kącie powoli.   A rzeźbiarz rozhulany w swej samolubnej pasji, tnie tępo i układa niezrozumiałe wyrazy, nieważne czy ktoś je obudzi z ciepłem do życia, on rzeźbi piórem zbolałym, i serca delikatne parzy.   Wiór ściele się gęsto pod krytyki butem, czasem słowo sękiem grubym się ze strachem broni, on już nie dba o zbędne detale, o już wie, jaka myśl się na bieli kartki strachliwej wyłoni.   Nagle wrażliwość chwyta aroganta za serce, być może zmarnował z słów myśli surowe, już za późno gdy rylec pióra złamany bólem, już na karcie obraz oprawcy gotowy.   Bogdan Tęcza.
    • @Tectosmith szokować?  Chyba mnie przeceniasz  @Waldemar_Talar_Talar dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Amber bardzo dziękuję Bursztynku za czytanie @tie-break myślę że w czasach które opisuję postrzeganie miłości bliskości było nieco inne  Ludzie znacznie bardziej skupiała się na cielesności niż na emocjach  Dziękuję za tak fantastyczny komentarz  Bardzo mnie cieszy Twoja obecność pod moimi tekstami  Pozdrawiam serdecznie
    • @Tectosmith

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Moja opinia o wrzuconym wierszu nie jest pewnikiem, tylko wyłącznie moją subiektywną opinią. Jeśli masz inną, po prostu to napisz. 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      To jest naprawdę dobre - wskazujesz mnie jako osobę nie rozumiejącą tego, co napisałeś:      To napisałeś Ty i wiem (serio), że chodzi o to, że jesteś autorem książki i prawie tysiąca tekstów.      Autorce podoba się bardzo wiele i nie wnikam w jej gusta.      A niby dlaczego? Dlaczego mam nie kwestionować Twojego osądu? Dlaczego miałbym przyjmować Twoje słowa za pewnik?  Jak już napisałem - bycie autorem zobowiązuje do utrzymania spójności w przekazie. 
    • senne imaginacje jak szum zielonego morza i kłosy na dłoni...   ze wszystkich stron czuję puls i oddech   drżenie po zmroku duchy zjawy upiory uklękły oszronione pajęczyną próbują  zwrócić na siebie uwagę   za kilka sreber  rozłożona  na świeżym śniegu  przy ulicy świętej zziębniętej kurwy nędzy   radość  podzielona na wiele osób jak papierowe lampiony  przebija błękit nieba i szybko gaśnie   życie czasami lubi żarty  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...