@Maciej Szwengielski Nawet tego Pan nie kuma. Z Pańskiego wpisu wynikało, że określam Całun jako "szmata". To jest przedmiot kultu religijnego i nigdy bym tak nie napisał. Co do "czarowników", to oczywiście pamiętam co pisałem. Otóż ksiądz, biskup czy papież, to są zawody takie same, jak lekarz, kanalarz, czy kapral. Zatem dlaczego można sobie żartować np. z policjanta, a z wikarego, już nie? A poza tym, czym się różni czarownik od księdza KK? Uniformem? Teatralnymi gestami i całym tym anturażem? Chociaż tak, różni się uczciwością. Bo aproksymując, ci czarownicy na pewno są bardziej uczciwi w stosunku do swoich bóstw i do społeczności świeckiej, niż księża katoliccy.
ładne
najpiękniejsze są miłości niespełnione
przekreślone przypadkową sytuacją
bo uciekły słowa znane powtarzane
abyś wzdychał jak z podrzędnej sztuki aktor
:)))
Mój podziw nie ma znaczenia
Nie skruszy skały
Nie zatrzęsie planetą
Nie zagotuje nawet wody na herbatę.
Ledwie starcza mu siły
Żeby poruszyć mnie samego
A ja?
W majestacie góry
Nie jestem nawet płatkiem śniegu
Ani marnym punktem
Na mapie kosmicznych wydarzeń
Na plaży ważności
Wygrywa ze mną byle ziarnko piasku
Które drażniąc senną małżę
Może sprowokować piękną perłę
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują
Na rzeczy daleko poza mną
I moim zasięgiem
Niczym chrzęst śniegu pod butem wędrowca
Nieistotnym szczegółem w całości podróży
Bez wpływu na losy świateł oraz świata
Elementem całości
Nie splotem wydarzeń
Może właśnie dlatego
Na małej czerwonej ławce
Na końcu kamiennego molo
Na wyspy nie skąpanej jeszcze
W promieniach porannego słońca
Jestem
Być mogę
Chociaż nie muszę
A gdybym nie był
Nie dla mnie kalejdoskop zdarzeń
A moja domniemana nieobecność
Nie skruszy skały
Nie poruszy planetą
Nie zagotuje nawet wody na herbatę.
I za to właśnie
Jestem
Nieistotnie wdzięczny.
Chodziłem z Tobą po brzegu świata,
piasek pamiętał nasze imiona,
wiatr cicho plątał we włosach lato,
jak obietnicę, co się dokona.
Morze mówiło do nas półgłosem:
„wszystko możliwe - wszystko jest wasze”,
a ślady, które znikną o świcie,
zostaną głębiej - są ponad czasem.
Lecz przyszły chwile o ciężkich dłoniach,
co uczą ciszy, uczą rozstania,
a nam zabrakło dwóch słów najprostszych,
tych, których wcześniej było w nadmiarze.
Dzisiaj tam wracam - lecz brzeg jest pusty,
niosę w kieszeni okruchy wspomnień,
kiedyś to jedno Twoje spojrzenie
sprawiało, że świat był tylko do mnie.
A morze milczy - w jego oddechu
dalej istniejesz, nie chcesz przeminąć,
jakbyśmy szli tam nadal we dwoje,
tylko już ciszej i inną drogą.