Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

(Wykorzystałem fragmenty własnego tekstu „Oświęcim”. Rozwinięcia niektórych myśli można znaleźć w tekstach „Droga do”, „Oświęcim” pod adresem www.proza.interklasa.pl ( dział P – strona obecnie 20 )

„Oświęcim. Miasto w Polsce. Miasto jak setki innych. Miasto niedaleko Katowic. Miasto niedaleko Krakowa. Ma niemiecką nazwę – AUSCHWITZ. I ta nazwa jest znana w świecie.
Niestety!
Nie! Nie dlatego, że to nie po Polsku.
Niestety!
Dlatego, że to po Niemiecku.
Ci, którzy mówią, piszą, czy nawet tylko myślą, że Polacy wymyślili masowe zabijanie kłamią w mowie, kłamią w piśmie, kłamią w myśli.
GOTT MIT UNS! O nie! Nie z tymi co zabijają. Zawsze z tymi co niosą życie.”

„Znaleźli się wśród nas tacy co chcieli być „królami naszych sumień”. Jednemu było Hitler, drugiemu Stalin! Gdyby uważali na lekcjach w szkole, może gdyby ich nauczono tych prostych słów polskiego i litewskiego władcy - „nie jestem królem waszych sumień” - nie byłoby architektury z drutu kolczastego, nie byłoby muru berlińskiego. Nie byłoby łaźni gdzie z pryszniców zamiast wody, wydobywa się śmiercionośny gaz! Może gdyby?”

Auschwitz-Birkenau to dla mnie najdziwniejszy kościół świata.
Przeistoczenie.
Wyobraźnia płata mi figla, zamiast szyderczego ARBEIT MACHT FREI – trwa nad wejściem napis NIE ZABIJAJ!

Bramę z napisem NIE ZABIJAJ przekroczył samotnie biały człowiek, mimo wieku energicznie szedł między ponurymi budynkami z czerwonej cegły, by zatrzymać się w miejscu zabijania; postawić tam znicz-płomień – symbol życia. Zostawiał za sobą w budynkach ponure świadectwo racjonalizacji śmierci – stosy okularów, włosów, lalek...
Pochylił głowę przed tablicą mówiącą o okrucieństwie jego rodaków, szepcząc przed podobizną o. Kolbe:
„Sante Maximiliane
ora pro nobis”

Byłem wśród ludzi, między drutami, w czerwcu tysiąc dziewięćset siedemdziesiątego dziewiątego roku. Słuchałem ciszy wraz z kilkuset tysiącami moich rodaków. Jestem dumny, że tam byłem. Jestem dumny z tej ciszy.

Byłem, duchem, ze wszystkimi, którzy w majowy wieczór dwa tysiące szóstego roku modlili się w najprzeraźliwszym z kościołow.

Tęcza rozpięta Bożą ręką zapraszała do modlitwy.
Była jak brama nakazująca przejście w świat miłosierdzia.

„Kto ocala jedno życie, ocala cały świat”.
Tak mówią bracia Żydzi - mówią prawdę.

Dwa wydarzenia rozdzielone dwudziestoma siedmioma latami mojego życia.
Nie było dane wielu, tak wielu ludziom przeżyć dwudziestu siedmiu lat.
Lat radości, lat cierpień...
Lata odebrane przemocą przez wyznawców filozofii nadczłowieka, filozofii posłuszeństwa, filozofii terroru.
Dwa wydarzenia związane z moim systemem wartości, z kodeksem, któremu staram się być wierny, z ludźmi bieli.
Biel – jest w niektórych kulturach kolorem żałoby.
W mojej kulturze jest znakiem miłości:
panna młoda w zwyczajowo białej sukni ślubuje panu młodemu miłość i wierność od niego odbiera przysięgę miłości i wierności, dziewczynka lub chłopak w białym stroju przystępują do pierwszej komunii i wyznają miłość Bogu.
Gość przybył do mego domu, do Polski.
Dla mnie gość nie wyjechał, wyjechał mój brat.

Dwadzieścia siedem lat – połączyła je tęcza.
Ja wiem – stanął pod ścianą bloku jedenestego, zapalił znicz nie Jan Paweł Wielki, Polak – Benedykt Szestnasty, Niemiec. Potem, już w Birkenau, powtórzył pytanie – „Boże! gdzie wtedy byłeś?” – Benedykt Szestnasty, Niemiec nie Jan Paweł Wielki, Polak.

Odpowiem Benedykcie Szesnasty:
może...
może Bóg wtedy płakał?
może żałował, że nas obdarzył wolną wolą?
Ułomna odpowiedź, ale odpowiedź!

Chrystus na krzyżu zawołał: Eloi, Eloi, lema sabachthani (Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?)

Człowiek w bieli, mój brat – wie – za sprawą jego rodaków, każdy wyciągający pomocną dłoń do skazanych, na podążenie w ich ślady narażał siebie, bliskich.

Ci, którzy o pamięć wołają – błogosławieni!
Ci, którzy o zapominaniu mówią – przeklęci!

Zapomnieć uprzedmiotowienia ludzi? Zapomnieć dowożonych do śmierci? Zapomnieć sortowanych?
Do natychmiastowej zagłady – w prawo. W lewo – do cierpienia, do poniżenia, do hańby, do zagłady...

Będę pamiętał.

Jestem ponad sześćdziesiąt jeden lat później wśród żywych; myślę o tych, którzy nie przeżyli, którzy nie urodzili się.
Wiem jaki napis powinien trwać na tęczy nad Auschwitz-Birkenau – „nie zabijaj - pamiętaj”.

Adam Sosna(2006.05.31)

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Dla mnie ten tekst wiele ma z jakiejś czytanki dla dzieci w podstawówce. Na samym początku autor mówi nam gdzie jest Oświęcim, uświadamia nam co to jest dobro, a co to jest zło.
Coś ala schozofreniczne połączenie moralizatorstwa Herberta z "PRzesłania Pana Cogito" i poezją ks. Jana Twardowskiego. NIe ma to żadnego związku z prozą.

Łączenie języka Biblii, poezji, kiepskich metafor, porównań i języka czytanek podstawówkowych, lub tekstów z książek do nauki języka obcego...

Choć podobały mi się niektóre stwierdzenia takie jak:
"architektury z drutu kolczastego"


Jednak o wartości tego utworu może świadczyć jego zakończenie:
"Jestem ponad sześćdziesiąt jeden lat później wśród żywych; myślę o tych, którzy nie przeżyli, którzy nie urodzili się.
Wiem jaki napis powinien trwać na tęczy nad Auschwitz-Birkenau – „nie zabijaj - pamiętaj”."

Nudne to, moralizatorskie i nie daje jakiegoś autentycznego szacunku. Nie sprzedaje się w formie... To jest kazanie, a nie narracyjna wypowiedź, tak chyba złapałem ten utwór za rogi... To jest Kazanie!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



proponuję powrót do podstawówki
celem sprawdzenia jakości czytanek

to nie jest narracja!

metafory?
są dobre
towarzystwo też - dzięki
"NIe ma to żadnego związku z prozą."
moim ma

Kazanie?
Ależ tak. To pewnie jest kazanie.
Nie Skargi
ale kazanie

-"nie zabijaj" nie jest nudne!
  • 2 miesiące temu...
Opublikowano

Zgadzam sie z pierwsza opinia. Nudy na pudy, nic ciekawego, ba - nic wartosciowego. Typowe mysli wyrazone w typowy sposob. Nic ponad banały w gruncie rzeczy. Mozesz powiedziec, ze wlasnie w tej prostocie zawiera sie prawda, ze te najprostrze prawdy sa najprawdziwsze. Jak dla mnie takie gadanie byloby tylko wyrazem niemocy artystycznej.
Takie tam.

Opublikowano

co poradze?co poradze?co poradze?co poradze?co poradze?co poradze?co poradze?co poradze?
Bywa, ze jestem banalny w swoich sądach, bywa ze pseudoartysci tacy jak ja, ktorzy po prostu chca sie wyszumiec piszac jakies ironizujace brednie, nie przepadaja za takimi tekstami. Dets ol, maj frend.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 Świetne! Swego czasu studiowałem np. celtyckie klimaty. Skończyło się wierszem o druidach.   Bardzo lubię takie pisanie, a jak jeszcze jest ładnie zrymowane, to tym bardziej. Poza tym, są tutaj, nie wiem jak to powiedzieć, elementy poetyckiej tajemnicy. Bardzo mi się podoba.
    • To był czas gromu, z niebios uderzony, gdy niebo pękło pod biczem płomieni. Świat stanął nagle, blaskiem oślepiony, w huku uderzeń świt ziemię odmienił. Dąb wyrósł z wiary, porośnięty siłą, na szczytach wzgórz, gdzie srogie wichry gonią. To, co się w lęku przez wieki ukryło, trwa teraz mocno pod Peruna dłonią. Tu nie ma trwogi, co nie jest już męstwem, ani milczenia, co nie brzmi wyrokiem. On karze zdradę i włada zwycięstwem, patrząc na ziemię swym surowym okiem. Niechaj topory lśnią na skraju świata, gdzie sprawiedliwość wykuwa się w huku. On jest tym prawem, co narody splata, cięciwą napiętą na gwiezdnym łuku.   Perun w mitologii słowiańskiej to najwyższy bóg, władca niebios, piorunów, burz, wojny i sprawiedliwości. Jako gromowładca, utożsamiany z siłą i porządkiem, był jednym z najważniejszych bóstw, często przedstawianym z toporem. Jego symbolem był dąb (męskie drzewo życia). Obraz wygenerowany AI  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Często się w ogóle nie myśli o tym że jedno słowo może komuś zrobić dzień :) Tyle razy zdarzyło mi się chcieć powiedzieć komuś coś miłego ale powstrzymywała mnie myśl że przecież to drobnostka, wypowiedzenie słowa nic nie kosztuje, nie sprawia żadnego wysiłku więc dlaczego miałoby być wartościowe? Ten wiersz będzie dla mnie przypomnieniem żeby jednak mówić :)
    • @Gosława Dawno u Ciebie nie byłem. Przepraszam, ale nie mam po prostu kiedy czytać każdego z moich ulubionych autorów. Powiem zaś jedno: ludowości można się od Ciebie uczyć bez końca. Nie znalem legendy, opisanej w wierszu.
    • Bardzo surowy werdykt. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...