Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

przecież nie trzeba być Japończykiem
by zachwycać się kwiatem kwitnącej wiśni
czasem faktycznie urzeka mnie cudze piękno
zwłaszcza cudze kobiety
można się w nich zakochać - przecież są takie śliczne
szczególnie wiosną gdy wrą hormony jaskiniowca

dzisiaj na ławce w parku spotkałem pewną damę
na pierwszy rzut oka poznałem że to dama
miała płaszcz kapelusz buty na obcasie
i coś z porcelanowej lalki
widziałem na jej palcu zaręczynowy pierścionek
w dłoni bukiet kwiatów od kochanka
na ławce obok niej tylko jedno miejsce
lecz krępuje się by usiąść – może to nie dla mnie?

Opublikowano

widziałem na jej palcu zaręczynowy pierścionek---tzn.,że ma narzeczonego,
w dłoni bukiet kwiatów od kochanka--------------i kochanka,
na ławce obok niej tylko jedno miejsce------------czeka na trzeciego?
czy tak to rozumieć Smoku?
pozdrawiam:)

Opublikowano

no wiesz, cudzego Ci się zachciewa?

na pierwszy rzut oka poznałem że to dama
miała płaszcz kapelusz buty na obcasie


a taka w glanach i bojówkach to nie dama?

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


faktycznie, trochę ich sporo;
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




się utrzepiły dziewuchy tej damy no :P
bo to jest o takiej pewnej pani, która dla mnie jest damą, tak to badziej humorystycznie miało być, ten płasz i tak dalej, przecież wiadomo ze każda kobieta może być damą, co nie, dziewoje? ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




tu nie chodzi o porcelanową cerę, lecz kobiecą delikatność, taką porcelanową kruchość, ja osobiście lubie kiedy kobieta jest taka delikatna (oczywiście nie do przesady) ;)

dzięki :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • E i botoks! I nisko tobie?
    • "Świadectwo dwóch brzegów"   Etap pierwszy: 1988> Wygnanie.   Ten kołowrót w skroniach i ciężar pod sercem, gdy milicjantów cienie snuły się w zaułku. Prawda – jak brudna onuca rzucona poniewierce, z państwa, co rzeczywistość trzymało na sznurku.   Ucieczka? Raczej wyrok, choć słowo nie padło, początek bez końca, wciąż od nowa, od nowa... Paryż. Inne światło na twarz mi spadło, choć w gardle wciąż dusi nostalgia surowa.   Nocne męki na klatkach, chłód obcych schodów, bezdomność snu, problemy z językiem. Tęsknota do domu, do rodzinnych ogrodów, tłumiona w piersi bezsilnym krzykiem.   Lecz wrogowie – to przecież przyjaciele teraz, więc idę przed siebie, choć czuję niewygodę. Tu jutrem się nie straszy, tu uśmiech się wybiera, a prawo ma ludzką, nie partyjną urodę.     Etap drugi: Poznawanie.   Wystrzelony z działa minionego ustroju, wylądowałem w nieznanym, miejscu wspaniałym. Gdzieś między artystów, w tyglu niepokoju, o których w ojczyźnie kłamano nam czas cały.   Odkrywam, że wolność to nie tylko słowa, lecz ciężar wyboru, co kładzie się cieniem. Tu nikt ci nie powie, byś swe racje schował, sam musisz się zmierzyć z własnym sumieniem.   Gdzie biurokracja ma twarz urzędnika, co patrzy w twe oczy, a nie w paragrafy. Gdzie lęk przed mundurem powoli zanika, gdzie łapiesz sens dzieła „Płonącej żyrafy”.   Z dorosłego świata w szkolne pielesze, z pokorą neofity zaczynam swój bieg. Co niedouczone, nadrabiam w pośpiechu, by na obcym brzegu ułożyć swój brzeg.     Etap trzeci: Zakorzenienie.   Dziś język nie uwiera, już wtopił się w krew, choć akcent wciąż zdradza, skąd wiatr mnie tu przygnał. Ustał ten dawny, lękliwy mój gniew, a przeszłość – choć ważna – nie jest już koszmarem.   Nie patrzę za siebie przez ramię z obawą, zasadziłem tu ogród, oswoiłem lęk. Paryż stał się domem, a nie tylko wyprawą, gdzie każdy poranek ma jasny swój dźwięk.   Mój dom bez adresu ma dar przyjęcia w cieple dłoni dziecka o dwóch językach, nie czując w nich już żadnego pęknięcia, wrośnięty w ten bruk i te dachy w cynkach.   Polska jest echem, co w sercu wciąż drzemie, lecz to tutaj dzieci budują swój świat. Znalazłem swą przystań, swą nową ziemię, gdzie wolność zakwitła jak najtrwalszy kwiat.     Finał: Dom bez granic i przestroga.   Dziś mapy spłowiały, granice się starły, Europa nas splata w jeden wspólny dom. Dawne upiory na dobre już zmarły, a „tu” oraz „tam” mają ten sam ton.   Nie wierzcie w słowa, co płyną z ekranu, że wszędzie jest gorzej, że obcy to wróg. To stara metoda fałszywych planów, by strachem zagrodzić do wolności próg.   Tak samo komuna mamiła nas wcześniej, chcąc w klatce nas zamknąć, by stłumić nasz bunt. A prawda lśniła tam, gdzie wolny był człowiek, gdzie mądrość i godność dawały nam grunt.   Nie jestem wygnańcem, lecz częścią całości, z Wisłą i Sekwaną płynącą przez sny. W dwóch domach naraz, w pełnej wolności, dbam o jutra wspólny, lepszy nasz świt.   <2026 -dziś.  Leszek Piotr Laskowski
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        USA z CO do czasu  
    • Zagładź. A paź ...
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...