Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

słowa wybiegną z książkowego garnca
na nowe pola semantycznych zależności
tsunami znaczeń nadciągnie gwałtownie
trzęsąc w posadach konwencją
litery utworzą czwarty ocean

my nie wsiądziemy do Arki
nawet gdyby miała dostęp do sieci
i nie poprowadzi nas neo-Noe
ku suchemu lądowi interpretacji

ty wierzysz w automat modlitewny
czarne rodzynki rzucane w eterze
śmiechem panicznym tłumisz nieświadomość
patrz – biały gołąb na ekranie m(on)itora
roztopione skrzydła tragifarsy w utopii

Opublikowano

Czy aż gniota ? Jeżeli pomyślec, o co chodzi, można i podpisac się pod tym - jako, że rzeczywistośc słowa pisanego i treściowego upada (pisał o Tym pan Jacek Mucha zresztą). ale to nie tylko o to chodzi - pytanie o zależnosc tekst - odbiorca - i tutaj można rozłozyc bezradnie ręce, poniewaz jaki odbiorca, taki odbiór tekstu. Zresztą jaki autor, takie wymagania. Neo - Noe pociąga, tylko pytanie kogo weźmie na swa barkę, chociaz czy interpretacja to rzecywiście "suche pole". Pzreciez spotykamy sie z wylewnymi wyjeśnieniami każdego słowa w tekście, czasem wręcz nachalnymi, żeby tak na siłę wepchnąc dany tekst - zatem no pole nie jest takie suche, a nawet okraszone.
Reasumując, zanim się zagalopuje - niezgorzszy ten utwór, daje okazję do pewnych przemyśleń na gruncie własnie przekazu. Ja na tak.
Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



jesteś bystrym czytelnikiem, a ja przybijam wirtualną piątkę i stawiam poetyckiego winiacza...
dzięki
Konrad
salve!!

ps.s
wybaczcie, że tak sporadycznie komentuje wasze wiersza, ale wolę nic nie pisać zamiast jakichś głupot [niekonstruktywne takie opinie, mało wartościowe słówka], bo do takich mam niebywałe ciągotki. Alę będę się starał rozwijać na tym komentatorskim poletku choć daleko mi do Szpakowskiego;) a może i lepiej, że mi daleko...
Opublikowano

Przekaz słowny myślę,że nie tylko dla mnie jest swego
rodzaju zagadką. Autor ma mi coś do powiedzenia a ja
powinnam trafnie to odczytać.Często z odbiorem bywa różnie i w zasadzie
wielość interpretacji dodaje utworowi smaku. Myślę, że wiersz do
tego nawiązuje, jak dla mnie w bardzo ciekawy sposób. Zastanawiam
się tylko czemu Autor nazwał to ''gniotem''?
Pozdrawiam serdecznie i z przyjemnością wiosenny + EK

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @A.Between Ja widzę w wierszu opowieść o strachu przed działaniem, o pozostawaniu w swojej wyobraźni bo tylko tam jest bezpiecznie i uczucia są pewne. Strach przed tym, że gdy uczucia zostaną skonfrontowane z rzeczywistością, magiczna bańka pęknie.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Na końcu przychodzi refleksja, że ten piękny stan wywołany myślami w końcu i tak się wyczerpie i zużyje, a czas na działanie minie i podmiot zostanie z niczym.   Tytuł "Flauta" też jest niezwykle ciekawy i znaczący, musiałam sprawdzić jego znacznie (Flauta – określenie żeglarskie oznaczające brak wiatru.) Bardzo pasuje do treści wiersza, gdzie unika się wiatru, czyli prawdziwej relacji, pozostając we własnej głowie, gdzie wszystko jest pod kontrolą.
    • Alex do wojska czuł powołanie. Trzeba się bronić – czasy wątpliwe. Gdy wyszkolonym wojem się stanie, wróci pewniejszy, z nowym paliwem.   Tak się złożyło, że go przyjęli do całkiem nowej, ważnej jednostki. Włosy zgolone, mundury w bieli, rękaw obcisły, spodnie do kostki.   Trening od piątej aż do wieczora. Alex wciąż ćwiczył, strzały oddawał i chociaż padał, gdy przyszła pora, rad był, że co dzień rośnie mu wprawa.   Gdy się dowiedział o nowym planie, nie mógł poradzić sobie z dreszczami. Nie miał pojęcia, że mordowanie przyjdzie mu ćwiczyć z androidami.   Bał się niezmiernie, bo te roboty były najnowszej wręcz generacji – niemal jak ludzie. Nie miał ochoty czynić tak chłodnej eksterminacji.   Wszczęli ćwiczenia na poligonie. Szwadron robotów był dość pokaźny. Alex, napięty, w samoobronie strzelił w sześć twarzy, wrogich i strasznych.   Chociaż krzyczały, nie miały ducha. Łzy były sztuczne, krew podrabiana. Gdy Alex ujrzał kable w ich brzuchach, przestał się martwić. Walka udana.   Twarze robotów uległy zmianom. Widział cywili niosących szable. „Strzelać we wroga!” – tak mu kazano, Alex więc strzelał, patrząc na kable.   Przestał przejmować się ich krzykami. To algorytmy krzyczeć im każą. Choć tak prawdziwe, są robotami! Kto by się martwił ich sztuczną twarzą?   Po dwóch miesiącach strzelał w każdego. Nawet przed dziećmi nie miał oporu. Nadal podziwiał kunszt robociego, tak realnego w swym fałszu tworu.   Wreszcie czas przyszedł na test końcowy. Nocą wysłano ich gdzieś na misję. Alex był silny. Czuł się gotowy. Dzisiaj zachwyci swoją komisję.   Plac boju bardzo był autentyczny. Razem ze swoją grupą żołnierzy wybił robotów zastęp dość liczny. Patrzył, jak ciało na ciele leży.   Tylko, cóż… czegoś mu brakowało. Zajrzał na brzuchy, wejrzał w ich lica… Nie ma kabelków! To ludzkie ciało! Chociaż właściwie… co za różnica?   Człowiek czy robot… Oba prawdziwe. Alex powrócił do swojej bazy. Test zaliczony. Uczcił to piwem. Jakie następne będą rozkazy?
    • @andrew coś jak mój wiersz grząskie piaski? może i tak 
    • @bazyl_prost piasek jak myśli...
    • @bazyl_prost Kasjopeja ma urok 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...