marcin krüger Opublikowano 7 Kwietnia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 7 Kwietnia 2006 Chciałabyś mnie w półnagość owinąć – słodszym uczynić, patrząc w noce gwieździste, ominąć słów kłębek, jedynie cienką nić pochwycić, palcami nawlec i ulec. Jam grynszpanowy cokół, niczym kamień chcę lec bądź z nagła spaść jak sokół. Chciałaś Anioła, cóż z tego – kochany, z nagim ramion skrzydłem. Zbyt delikatny, aż nad zbyt nieznany, by opleść i pochłonąć go sidłem. Chciałbym cię w nagość przyoblec – piękniejszą szkicować, dłonią pewną, rozważną a grzesznie biec i chciwie całować. W drżeń tysiącach z pomarańczy soku smakować, wierząc że dotrwam do pierwszej łzy szczęścia w twym oku, lecz razem a z osobna błądzić nam. Chciałem Diablicę, cóż z tego – nie ona mocno więzi, pęta nakłada. Ciszą napływa, skryta i słona, pragnie wzmaga ten napój ludzi – zdrada.
ewa łabiak Opublikowano 7 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 7 Kwietnia 2006 mnie się podoba,rozumiem... -"Zarzewie"?? może trzeba co nieco dopracować ale nie ośmielam nic radzić na ten temat, jeszcze nie, ale znając Twój warsztat uważam że jest dobry, pozdrówka Ew
Gość Opublikowano 11 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 11 Kwietnia 2006 Jam grynszpanowy cokół, by opleść i pochłonąć go sidłem. mocno więzi, pęta nakłada. pragnie wzmaga ten napój ludzi – zdrada. te fragmenty mi nie pasuja i do zmiany wedlug mnie . 3 zwrotka najlepsza. ogolem dobrze napisane. najbardziej zakoczyl mnie koniec. hmm. przeslanie uwikłane sprytnie. sens widoczny. pozdrawiam
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się