Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jurkowi Ciszewskiemu
"nad czas stracony nic bardziej nie boli"




jak mur nieprzebyty dzieli mrok od blasku
tak nas od siebie oddzieliłeś nagle
tylko pamięć została jak bursztyn na piasku
jak statek co odpływa ze złamanym żaglem

pieśń nie będzie jasna bo kirem okryta
ale wspomnienie wciąż tak bliskie drogie
nigdy nie zgaśnie jak pamięć o Tobie
głęboko w sercach przyjaciół wyryta

gdy hymn ostatni niosło echo dzwonu
płacz się wyżalił wśród kwietnej powodzi
dzień trwał majowy bez deszczu i gromu
Ty odpływałeś na świetlistej łodzi

w ocean ciszy i w lustro błękitu
gdzie bezgranicznie zielona równina
kończy widnokrąg a drugi zaczyna
i dzień trwa jasny od świtu do świtu

tam gdzie nie dotkną się nawet spojrzenia
skarg nie usłyszysz nie zobaczysz cienia
gdzie myśli błądząc malują obrazy
zda się piękniejsze od świateł witraży

lecz czy w nich prawda się jakaś zawiera
czy tylko wiara która ufać każe
w bezkres prowadzi i w złudne miraże
coraz wspanialsze podwoje otwiera

cóż może jeszcze olśnić tak do końca
poruszyć serce by mocniej zadrgało
czy świt w ogrodach może zachód słońca
to niemożliwe wszystko to za mało

Opublikowano

ile będę czekać
- krytykować mi tu tego gniota
albo się zachwycać
niepowtarzalnym pięknem:-);-)
i nie płakać mi tu
i nie wzdychać
tylko ślad zostawić. kurna
milczą już tak trzy godziny
i co mam robić?
(że)gnam do chaty. pa

Opublikowano

Kurna, nie płaczę, nie wzdycham, ślad zostawiam. Przeczytałam i krytykować nie będę, bo to przecież dla Jurka Ciszewskiego. Na pewno cieszy się gdzieś tam z przestworzy.
pozdrawiam serdecznie

Opublikowano

dobry kawał starej poezji, nowoczesność mnie nie wzrusza, nie ma tego czegoś, a wystarczy "ocean ciszy" "kwietne powodzi" może by ktoś powiedział ze to zdarta płyta, ale tak nie jest, w dedykowanych można sobie pozwolić, bo co, będzięmy inne słowa tworzyć, skoro piękniejszych już nie ma?

pozdrawiam

Opublikowano

no fajnie:-) , że ślad jest i uważki do żagla.
o! "ze złamanym masztem" - dobrze brzmi,
może pokuszę się o zmiany?
dzięki, dzięki wszystkim i każdemu z osobna
(i_e 2x, smokowi, Bennie M, stanislawie zak)
pozdrawiam
j.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Od autora: Scena pochodzi z mojego dokumentu w Google Dokumenty. Jest on poświęcony moim ćwiczeniom w celu kształcenia warsztatu literackiego. 

      Scena z początku miała przedstawiać spotkanie po latach w kliszowej kawiarni, ale jak widać przerodziło się w trochę innego. Zapraszam do zapoznania się z tekstem :D

       

      Tego dnia Johanne Rosales była wykończona po udzielaniu wielu korepetycji z 

      dziedziny literatury. Jedyną rzeczą, o której w tej chwili mogła myśleć, była dobra kawa, dlatego wstąpiła do miejskiej kawiarni.

      Lokal był wystrojony w ciepłe odcienie żółtego i pomarańczowego. Ozdobiony w stylu dość nowoczesnym, ale z dodatkiem lat dziewięćdziesiątych. Nie było tłoczno. Nic dziwnego – była wystarczająco późna pora, że większość wróciła do domów i zajmuje się osobistymi sprawami. Przy oknie siedziała para w podeszłym wieku. Dyskutowali o czymś zagorzale. Johanne udało się usłyszeć fragment rozmowy.

      – Ja tam go lubię. Wydaje się porządnym gościem – powiedziała z pełnym przekonaniem.

      – Kochanie, ale on jest – urwał.

      – Proszę cię, co z tego, że jest z innego kraju i o innym odcieniu skóry, niż my?

      Johanne poszła dalej, minęła dwójkę osób machających do pozostałych gości. 

      – Już idziemy! Nathaniel, pośpiesz się! – wykrzyknęła dziewczyna o młodzieńczej twarzy, z piegami i zielonymi okularami na nosie.

      – Boże, Sophia. Nie dramatyzuj – odparł. 

      Korepetytorka ruszyła dalej, próbując znaleźć odpowiedni i najlepszy stolik. Wreszcie, gdy dostrzegła go poczuła jak przez jej ciało przepływa dziwna radość. Johanne nie sądziła, że widok takiej prostej rzeczy, jakim jest stół w kawiarni może wzbudzić taką emocję. 

      Usiadła przy nim i poczekała aż kelnerka przyniesie jej menu kawiarni. Kobieta rozejrzała się po sali i dostrzegła, że para która toczyła energiczną rozmowę opuściła lokal. Grupa przyjaciół zaczęli o coś się kłócić. Młoda blondynka rzuciła kawałkiem ciasta w chłopaka, siedzącego naprzeciwko ją i wybiegła z kawiarni. W całej przestrzeni zawiesiła się nieprzyjemna atmosfera. W końcu pozostali wyszli, a Johanne została sama. 

      Kelnerka wyszła zza lady i podeszła do kobiety. Przywitała ją miłym uśmiechem i regułką powtarzaną każdemu gościowi. Osoba, stojąca przy ladzie zwróciła się do kelnerki.

      – Violet, chodź! Twoja mama dzwoni – krzyknęła inna dziewczyna w fartuchu. Machała zielonym telefonem w ich kierunku.

      – Przepraszam, zaraz wrócę do pani. Proszę, oto karta. – Wręczyła jej czarną kartę, która oczywiście zawierała menu kawiarni. Kelnerka zniknęła za czarnymi drzwiami. Podeszła natomiast do niej ta druga pracownica. Wydawała się ją znać. Jej spojrzenie było badawcze, jakby szukała w odmętach pamięci skąd kojarzy Johanne.

      – Dobry wieczór, mogłabym się o coś pani spytać? – zaczęła dosyć słabo, jakby niepewnie.

      – Jasne. 

      – Czy pani nazywa się Johanne Rosales? – spytała, siadając na drewnianym krześle.

      Johanne spojrzała na dziewczynę z lekkim zaskoczeniem w oczach i wykrzywiła jedną brew. Jej wzrok podróżował na ladę, sprawdzając czy nikt nie usłyszał pytania.

      – Tak, to ja. Skąd takie pytanie? Ja pani nie znam.

      – Jejciu, Johanne! Kojarzysz Alexandra Moon?

      Johanne zdawała się odszukać go w pamięci, ale za nic nie potrafiła się go odnaleźć.

      – Niestety, ale nie.

      – W sumie nic dziwnego. Przecież chodziliście ze sobą aż kilka dni. To zaskakujące ze strony Alexa. On to co ledwo miał dziewczynę maks dwa tygodnie. – Kelnerka przyłożyła palec do ust, zdając się być głęboko pogrążona w myślach. – Jestem jego siostrą – dodała chwilę później.

      – A twój brat ma takie bujne, czarne loki?

      – Tak!

      – To chyba zaczynam go kojarzyć. Czemu o niego pytasz? Coś się stało?

      – Nie! – zaczęła wymachiwać rękoma, jakby o coś ją oskarżono – Wczoraj przeglądałam jego galerię w telefonie i natknęłam się na wasze wspólne zdjęcie z imprezy studenckiej. Podpisał je “Moja Johanne”, więc pomyślałam, że może miał poważne plany wobec ciebie.

      – To miło usłyszeć, że był mną oczarowany.

      Ktoś otworzył hukiem drzwi za ladą. Była to Violet. Podbiegła do naszego stolika i zaczęła się szybko kłaniać. 

      – Przepraszam! Nie spodziewałam się, że moja rozmowa z mamą tyle potrwa. Mam nadzieję, że pani się nie gniewa.

      – A skądże! Poproszę jedno espresso. – Szybkie spojrzenie rzuciła na dziewczynę, siedzącą z nią – Nie, poproszę jednak dwie. – Uśmiechnęła się w jej kierunku.

      – Jestem Caroline.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...