może
kołyszą się na hamaku
smakosze nocy
gdy wielki wóz odjechał w ciszy
szum powstał rwetes nie da rady
przyczyną zwykle powód lichy
nie załapały się plejady
podstawią mały może za kwadrans
gromadka plejad się nie zmieści
jedna zostanie smutna prawda
smakoszom noc szybciej zleci
:))
W Zgierzu wiosna: dni coraz bardziej gorące.
W parku gniazdka wiją sikorki i dzwońce.
Mole się zawzięły,
z ptaszków przykład wzięły
i gniazdo zbudowały w markecie – w mące.
G. Budziszewska
I
To co myślisz
Jest puste
Wysil się, wysil się, wysil
Liczby też są puste
Tak jak miara siły...
Zdobywają coś pyszni
Łatwo żyć im
Ci pokorni jak zwykle
Ukryci
Ale dla nich skarb zdobyty
Trud - duży
Upadek? Zyski?
Wyrywają się wszyscy do wyścigu
Ja patrzyłem na to z boku
Od chwili
Do chwili
Nigdy nie mów nigdy - mówili
No właśnie
Jednak zacząłem pisać rymy
Gryźć je z aromatem wanilii
A czasem ochota nachodzi się wyżyć
Że to poniewczasie zaklęty w strumieniu znak odwilży !
Między słowami - wróg mnie myli
Oczy mi mydli bo wciąż myśli, myśli, myśli
Szczerze? Tęsknię za wygnaniem z bryły
Wkładaniem rąk w wyrwy
Teraz albo nigdy - nowe dzieła powstają
Tematyką różną lecz wciąż jednostajną
Emocje buntu oryginalności eksperymentu bólu....
Stanowiły część przeszłego ciała pokaźną
Lecz teraz wyraźne się staje
Zrozumienie i przeżycie
Na poziomie pierwszym
Elementarnym - zjechałem z góry by zobaczyć
Że żyję jak inni
Czuję jak inni
Widzę krajobrazy
Holistycznie i uniwersalnie
Normalnie
Ból mnie nauczył że jest ważny
Wkurw i trud nie mija
Od czucia, duchowych wojaży, marihuany
Nie mija skurwiel
II
Mam ręce, nie skrzydła
Mam głowę, nie czakrę korony
Jestem cierpiący, nie przebudzony
Czekam w kolejce na lek przeciwpsychotyczny, stabilizujący
Przechodzę przez drzwi, nie przez bramy wymiarów
Przez tysiące różnych stanów - do teraz
Gdzie godzę się na głód dopaminy
Gdzie nie jestem silny ani zły
Gdzie składam dzięki Bogu i mam tu na myśli nie konstrukt duchowy
Tylko taki konkretny, kościelny
Którego w uśmiechach mają
I w łzach co kapią
I z którego istnieniem się nie zgadzają
Mogę teraz na spokojnie wrócić do filozofii
Nie bojąc się że mnie popierdoli
Że będę chciał być nauczycielem duchowym
Ostatnia strefa, bastion, Pełnia?
Chcą mnie do pracy na produkcję mięsa
I w ten sposób życie się do mnie uśmiecha
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się