Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jakby to było gdyby chociaż raz
Coś dobrego mi się przyśniło
Coś, po czym nie musiałbym
Budzić się zlany zimnym potem
Żebym nie rozmyślał nad sennym koszmarem w ciągu dnia...

Nie obawiać się zasnąć
Nie bać się przekroczyć granicy
Między jawą a snem
Gdzie czyhają poczwary wyłażące spod powiek
Pełznące oślizłym cielskiem po poduszce

W dzień koczujące za ramami obrazów
Wciśnięte między ściany, a meble
Wyłażą po zmroku, turlając się po podłodze
Inne zawieszone pod żyrandolem
Obserwują wnętrze pokoju
Wraz z łóżkiem i eksploatującym je biedakiem.

Z zapartym tchem wyczekują chwili
Kiedy powieki opadną na dłużej niż ułamek sekundy
Gałki oczne wywrócą się do góry nogami
Tętnica szyjna zacznie pulsować mniej intensywnie

Kiedy zacznę odpływć powoli
Z nadzieją na spokojny
Nie niszczący psychiki odpoczynek

I to jest ta chwila, kiedy mój spokój-
Człowieka zirytowanego wszystkim
Otwartego na każdą możliwość oderwania się od rzeczywistości
...się kończy

Wtedy to maszkary rozpoczynają taniec
Pełzają po twarzy, szepcząc do ucha
Niecenzuralne wyrazy,
dostają się przez nie do mózgu
Kosmatymi nóżkami drażnią delikatne żyłki sieci neuronowych
Podłączając się bezpośrednio do rdzenia kręgowego

Przejmują kontrolę nad uczuciami, marzeniami, pragnieniami
Dyktują myśli samobójcze,
Wyrywają z korzeniami nadzieję na lepsze jutro
Kradną dobre wspomnienia z poprzedniego dnia
z zeszłego roku i z czasów gdy nie musiałem się jeszcze golić

Moje oczy stają się ich oczami
Widzę pod powiekami wirujące obrazy przetaczające się
Po moim umyśle jak tabun rozszalałych koni
Które odpływają tak samo szybko jak się pojawiły

Prawdopodobnie przez pomyłkę zostawiają tam także pozytywne uczucia
Jednak nigdy nie mogę ich zapamiętać i ciągle je gubię...

28.06.2005

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Benjamin Artur   Bardzo nastrojowy wiersz, w którym monotonna szarość deszczowej podróży staje się metaforą egzystencjalnego zagubienia. Świetny jest obraz palenia papierosa na poboczu, by "kolorem koszuli" przełamać szarość - to jakby gest oporu wobec przytłaczającego pejzażu i próba zaznaczenia własnej obecności w świecie. Znakomite jest zakończenie - pytanie, o obraz człowieka jako elementu większej kompozycji, który może zostać usunięty, jeśli nie będzie pasował do całości. Ta surrealistyczna puenta przenosi zwykłą podróż samochodem w rejony refleksji nad sensem własnego istnienia. 
    • @Starzec   Lato to podobno bardzo uważny słuchacz - na pewno wyłowiłoby ten wyjątkowy głos z miliona innych.  :)) Pozdrawiam. 
    • (tryptyk) Piszesz wiersze piękne, czułe I rytmiczne. Od niechcenia, tak przypadkiem Rzucasz słowa. I przeplatasz swe tęsknoty Spontaniczne, Z takim wdziękiem, że je można Zacałować. Chociaż wersy jednym ciągiem Są pisane, To przestrzenie między nimi, Pustką krzyczą. A te zwrotki niby razem Układane, Nigdy siebie nie zobaczą, Nie usłyszą. Wybacz proszę mą brutalną Ingerencję I przepraszam, że się wtrącam, Tu akurat. Lecz pozbieram Twoje słowa Bardzo skrzętnie, By je potem wszystkie razem Poprzytulać. Bardzo chłodno, ze złą miną, Patrzysz bokiem, Że zostawię twoje strofy Gdzieś na drodze. Jeszcze tylko się zatrzymam Rzucę okiem, Może zgarnie zabłąkany Ten przechodzień. Już pochyla się niechętnie I je czyta. Zebrał szybko wszystkie wersy W jedną całość I uśmiecha się serdecznie, Bo jak widać W słowach szczęście, na tej drodze Go spotkało. Za pazuchę skrzętnie schował Twoje wiersze I do serca je przytulił Tak ochoczo. Bo zrozumiał że miłości Są cenniejsze, Niż pieniądze, splendor, sława Oraz złoto. Idę dalej, a nade mną, Świeci księżyc. Mleczna droga gdzieś mnie wiedzie Wokół cisza. W dali wodnik wraz z pannami Wozem pędzi, Lecz hałasu ani rozmów Tu nie słychać. A przy drodze wartkim prądem Strumień płynie; Próśb, uczynków oraz marzeń Niespełnionych. Czy pragnienia ktoś wysłucha I je przyjmie, By nasycić i napoić Tych spragnionych? W dali ziemia swym błękitem Jeszcze mami. Tam się kończy i zaczyna Coś od nowa. Ktoś pamięta i wspomina Żeś kochany, Póki żyją - rozrzucane Twoje słowa.     wspomnienia do których wracam właśnie umuzyczniłem i nie che mi wejść na stonę proszę o podpowiedź
    • @Łukasz Jurczyk   Chciałabym w to wierzyć. :) Ale patrząc na to, jak trudno przekładać wiedzę o przeszłości na wnioski dla teraźniejszości i przyszłości -  coraz częściej myślę, że historia to jednak niedocaniana nauczycielka.:)  Pozdrawiam. :) 
    • ach te Twoje zasłowienie ładne no tak rozrzucane słowa wspomnienia ni jak nie chce się zapisać   może w oddzielnym poście też nie wchodzi plik muzyczny     
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...