Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Czemuż plotkarska, drwiąca Sława
jest głucha wobec jego czynów?
Czemuż nasz śmiech pogardę zdradza,
czerpiących z jego magazynu?

Oto jest sklep! Tu cuda, czary!
Z każdej krainy jest nagroda!
Korzenne z Wschodu są przyprawy;
owoc, we Włoszech wychodowan.

I figi, nad morzem dojrzałe,
aż w Smyrnie; z Brazylii orzechy,
niemieckie mięsa, przyprawiane,
oraz rodzynki ze wzgórz Krety.

On to jest panem dóbr niezwykłych,
z których rad jest ubogi człowiek;
lecz minstrel o nim w pieśni milczy
i lauru brak na jego grobie.

Może żyć musi bez rozgłosu,
ów handlarz małymi szczęściami,
bo sklep jego tłum tworzy osób,
co śpieszą miasta ulicami.

Lecz gwiazdy w większej liczbie świecą,
fiołki zaś rosną milionami,
i, co znać musza wszystkie dzieci,
wieloma gra się pieśń nutami.

Może jest tak, że Sławy zdaniem,
to spojrzenie, co trwogi pełne,
ta twarz, ten sklep i handlowanie
niewybaczalnie są codzienne.

Cóż, prawda to, że nie ma miecza,
by, wisząc, krasy mu przydawał:
przez swoją ladę się przewiesza,
dobywa nóż i ser rozkrawa.

Nie tęskni za herosów czasem,
nie zna rycerskich też zwyczajów.
Myśli o szynce, o herbacie,
miedziakach, centach i dolarach.

Duszę kasami ogranicza;
świat ma niewielki, jak się zdaje.
towary są mu osią życia,
jego nadzieją, jego rajem.

Lecz - ponad sklepem, nad powałą -
kobieta jest i małe dziecię,
co wskroś pokoju przedreptało;
sklepikarz spojrzał nań z uśmiechem.

I on wszak poznał moc uczucia,
kochał jak z Francji prawy panicz;
w głos własnych uczuć był się wsłuchał,
o względy swej zabiegał damy.

I dziś jest w jego sercu płomień,
co skrycie tli się ogniem białym.
Zaskarbił Niebios łaskę sobie
i kocha, będąc też kochanym.

A gdy pracy skończy godziny
(ach, są ostatnie z nich dłużyzną!),
w domu, z żoną i małym synem
nie jest kramarzem, lecz mężczyzną!

I są też ci, którzy z nim piją,
ściskają rękę, życzą zdrowia.
Nie skończy źle, w samotni żyjąc,
prawom przyjaźni kto hołdował.

Któż wie też, jakie wojny co dzień
się w jego małym sklepie toczą.
Na każdym rogu jest wszak złodziej,
co złupić chciałby go ochoczo.

O blask swego walczy ogniska,
walczy o chleb i o ubranie.
Wokół głowy mu stalą błyska
halo, z lanc wrogów zbudowane.

Targuje się o liche grosze,
gablotę swą jak stół nakrywa.
Na takim polu bitwy toczy,
takimi ciosy je wygrywa.

Cóż, że surma mu nie przyzywa
pod rozkazy legionów zbrojnych?
Cóż, że w dwór ojców nie przybywa
w chwali zwycięzcy z krwawej wojny?

W cudach jest też groteski krztyna,
scena potrzebom zaś nie sprosta.
Głupiec będzie na koń się wspinał,
a Chrystus wciąż dosiadał osła.

Człek ten ma dom, dziecko i żonę,
i bitwę toczy dnia każdego.
Miłość ma, Boga w sercu, zdrowie;
więcej nie trzeba mu niczego.

O Cieślo rodem z Nazaretu,
którego matka na wsi żyła!
Czy dzieciom Twym kpić wolno z cechów,
a cichy handel zbywać drwiną?

Mylimy się. Ach, miej wzgląd na to
i oczy daj, by dostrzec jedno:
pod tą kramarza brudną szatą
prawdziwy człowieczeństwa splendor!

Opublikowano
JOYCE KILMER - DELICATESSEN

Why is that wanton gossip Fame
So dumb about this man's affairs?
Why do we titter at his name
Who come to buy his curious wares?

Here is a shop of wonderment.
From every land has come a prize;
Rich spices from the Orient,
And fruit that knew Italian skies,

And figs that ripened by the sea
In Smyrna, nuts from hot Brazil,
Strange pungent meats from Germany,
And currants from a Grecian hill.

He is the lord of goodly things
That make the poor man's table gay,
Yet of his worth no minstrel sings
And on his tomb there is no bay.

Perhaps he lives and dies unpraised,
This trafficker in humble sweets,
Because his little shops are raised
By thousands in the city streets.

Yet stars in greater numbers shine,
And violets in millions grow,
And they in many a golden line
Are sung, as every child must know.

Perhaps Fame thinks his worried eyes,
His wrinkled, shrewd, pathetic face,
His shop, and all he sells and buys
Are desperately commonplace.

Well, it is true he has no sword
To dangle at his booted knees.
He leans across a slab of board,
And draws his knife and slices cheese.

He never heard of chivalry,
He longs for no heroic times;
He thinks of pickles, olives, tea,
And dollars, nickles, cents and dimes.

His world has narrow walls, it seems;
By counters is his soul confined;
His wares are all his hopes and dreams,
They are the fabric of his mind.

Yet - in a room above the store
There is a woman - and a child
Pattered just now across the floor;
The shopman looked at him and smiled.

For, once he thrilled with high romance
And tuned to love his eager voice.
Like any cavalier of France
He wooed the maiden of his choice.

And now deep in his weary heart
Are sacred flames that whitely burn.
He has of Heaven's grace a part
Who loves, who is beloved in turn.

And when the long day's work is done,
(How slow the leaden minutes ran!)
Home, with his wife and little son,
He is no huckster, but a man!

And there are those who grasp his hand,
Who drink with him and wish him well.
O in no drear and lonely land
Shall he who honors friendship dwell.

And in his little shop, who knows
What bitter games of war are played?
Why, daily on each corner grows
A foe to rob him of his trade.

He fights, and for his fireside's sake;
He fights for clothing and for bread:
The lances of his foemen make
A steely halo round his head.

He decks his window artfully,
He haggles over paltry sums.
In this strange field his war must be
And by such blows his triumph comes.

What if no trumpet sounds to call
His armed legions to his side?
What if, to no ancestral hall
He comes in all a victor's pride?

The scene shall never fit the deed.
Grotesquely wonders come to pass.
The fool shall mount an Arab steed
And Jesus ride upon an ass.

This man has home and child and wife
And battle set for every day.
This man has God and love and life;
These stand, all else shall pass away.

O Carpenter of Nazareth,
Whose mother was a village maid,
Shall we, Thy children, blow our breath
In scorn on any humble trade?

Have pity on our foolishness
And give us eyes, that we may see
Beneath the shopman's clumsy dress
The splendor of humanity!

Opublikowano

Jak na razie to tylko na literówki zwrócę uwagę:

I figi, nad morzem dojrzałe,
aż w Smyrnie; z Brazylii orzechy,
niemieckie mięsa, przyprawiane,
oraz rodzynki ze wzgórz Krety.

Może żyć musi bez rozgłosu,
ów handlarz małymi szczęściami,
bo sklep jego tłum tworzy osób,
co śpieszą miasta ulicami.

Jeszcze tu wrócę i napiszę coś odnośnie do reszty.
Bardzo ciekawe.

Pozdrawiam:)

Opublikowano

Zastanawiają mnie rymy. Wiadomo, że tłumaczenia mają to do siebie, że wnoszą jakieś obce pierwiastki, jednak tutaj charakter wiersza podkreślaja też rymy - przeważnie męskie (mówię o oryginale).
Dobrze, że jeśli już posługujesz się rymami żeńskimi, robisz to konsekwentnie. Mimo wszystko jednak osobiście byłabym bardziej zadowolona z tłumaczenia, które dokładnie kalkuje rodzaj rymów. Podobnie z ilością sylab. Tam 8-zgłoskowiec, tu 9-cio. Oczywiście, język polski nie jest na tyle elastyczny, by dopasować się do angielskich struktur, jednak można by trochę pokombinować. Wydaje mi się, że zbyt kurczowo trzymałeś się kolejnych słów w wersach, by zrezygnować w formy. Chyba można trochę "pobawić się" treścią, by zachować właściwą formę. Przykładowo:

He is the lord of goodly things
That make the poor man's table gay,
Yet of his worth no minstrel sings
And on his tomb there is no bay.

On to jest panem dóbr niezwykłych,
z których rad jest ubogi człowiek;
lecz minstrel o nim w pieśni milczy
i lauru brak na jego grobie.

Moja propozycja:

On to wszechbogactw panem jest,
rad każdy biedak z jego dóbr,
lecz mija go rybałtów śpiew;
nieuwieńczony laurem grób.

Może nie najlepsze tłumaczenie, ale.. Sylaby, rymy :)

Pomyśl nad tym jeszcze.

Pozdrawiam :)

PeeS. Dodam jednak, że naprawdę bardzo umiejętnie wykonane. Gratuluję.

Opublikowano

Literówki rzecz jasna poprawiłem :) Co z rymami. Cóż, ja generalnie zwróciłem uwagę na coś innego. Język angielski jest językiem niezwykle śpiewnym, bo samogłoskowym; starałem się więc tą melodykę zachować. Lepsze do tego celu wydawały mi się, bardziej miękkie, rymy żeńskie - nie będąc takimi twrdymi wydają się mi być bardziej śpiewne. Być można popełniłem tu błąd, lecz idąc za tym przekonaniem użyłem rymów żeńskich. jak wyszło, tak wyszło :)

A treści zawsze staram się być jak najbliżej :)

Pozdrawiam, Antek

PS. Dzięki Ci wielkie za komentarz. Jesteś drugą osobą, o ile dobrze pamiętam, która komentuje moje tłumaczenia. Nie, żeby były popularne, prawda? :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @bazyl_prost zakalce dobre:)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Lisowczycy nie są prekurorami Służb Specjalnych. Raczej gangsterki...
    • Wstęp             Żyjemy w dobie cywilizacji obrazkowej zdominowanej przez elektroniczne środki masowej informacji (film, telewizja, internet), co nie zawsze sprzyja obcowaniu z literaturą w jej tradycyjnej formie. Tymczasem dzieło literackie odgrywało przez stulecia i nadal odgrywa w życiu człowieka bardzo ważną rolę. Uczy go poznawania świata w jego najrozmaitszych przejawach, kształtuje charakter i wolę, rozwija umysł i myślenie oraz sferę uczuć etycznych i estetycznych, sprzyja zadumie nad własnym życiem i życiem innych ludzi w powiązaniu z dokonywanymi przez nich wyborami zachowań, postaw czy wartości.           Szczególne miejsce może ponadto mieć literatura w życiu człowieka z uszkodzonym słuchem, zwłaszcza wówczas, kiedy sam próbuje ją tworzyć, co sprzyja rozbudzeniu i pobudzeniu własnych sił i możliwości, a co z kolei przyczynia się do poczucia własnej wartości i motywuje do samorozwoju.           Przykładem takiego "obcowania" z literaturą jest prezentowany tu tomik wierszy "Kowal i podkowa" Łukasza Jasińskiego, młodego niesłyszącego poety.           Wizja świata prezentowana w tych wierszach jest dość ponura. Światu temu daleko do biblijnego Edenu czy greckiej Arkadii. "Wyrwano mu starożytne korzenie", toteż jest bliski zagłady. Podmiot liryczny operuje takimi symbolicznymi akcesoriami upadku, jak: "płonący zielony las", "spróchniałe liście płynące w przestrzeni jak śmierć", a także "wyblakły kamyczek", "oszalały potok", "żółtoczerwone pożary", "stary materac" czy "pustka pokoju". W świecie wierszy Łukasza Jasińskiego "skatowany Bóg umarł", toteż trudno mieć nadzieję na zmiany, co potwierdza expressis verbis apostrofa skierowana do łososia w końcowej strofie wiersza "Nadzieja": "łososiu/nie bądź pazerny/unikaj jak czarnej dżumy/fontanny nadziei!".           Podmiot literacki wierszy Łukasza Jasińskiego nie przynależy do kreowanego świata. Jest kimś z zewnątrz, jest więcej obserwatorem i komentatorem własnych obserwacji, przy czym jego bezpośredni komentarz pojawia się bardzo rzadko. Komentują go symbole przypominające czasami - przy różnicy skali artyzmu - elementy świata zawartego w "Hymnach" Jana Kasprowicza.           Kunszt poetycki Łukasza Jasińskiego "nie powala" czytelnika. Sporo jest tu niedociągnięć, zwykłych pomyłek i czasami pustosłowia, szczególnie w tych partiach tekstów, w których autor próbuje tworzyć swe metafory z górnego "C". Zawarte w tomiku wiersze i opowiadanie "Statek" powstawały w okresie sześciu lat (2003-2009). Ich chronologiczny układ pozwala śledzić postęp autora w dziedzinie "sztuki rymotwórczej" i z tego też powodu zasługuje na uznanie.           Na koniec należałoby postawić pytanie: czy wiersze Łukasza Jasińskiego są na tyle "dojrzałe", że zasługują na edycję książkową? Odpowiedzią niech tu będzie zdarzenie, jakie miało miejsce w połowie lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Na Rynku Starego Miasta w Warszawie wybitny malarz kupuje za 100 zł lichy obraz młodego "artysty" amatora. Na uwagę przyjaciela, dlaczego tak drogo zapłacił za to "arcydzieło", odrzekł: trzeba młodego artystę wesprzeć, bo może przecież w przyszłości wyrosnąć z niego wielki malarz.           Kierując się tym przeświadczeniem i biorąc pod uwagę niedociągnięcia i osiągnięcia młodego autora wierszy, życzę mu, by wyrósł na wielkiego poetę.   (z tomiku: Kowal i Podkowa)   dr. Jan Paluszewski (Warszawa: 2010 - rok)                                            Posłowie* **             W październiku 2010 roku Nasza Placówka (Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla Głuchych w Warszawie)* ** będzie obchodziła Czterdziestolecie swojego istnienia. Wśród wielu osiągnięć, jakimi możemy się pochwalić, jest dorastanie naszych wychowanków do pełnego uczestnictwa w życiu zawodowym i społecznym oraz realizowanie przez nich własnych pasji i ambicji, stania się kimś więcej niż tylko zwykłymi zjadaczami chleba.           Jednym z takich wychowanków jest Łukasz Jasiński, który około czwartego roku życia stracił słuch (aktualnie utrata jego słuchu na obydwa uszy wynosi około 100 dB). Do przedszkola i pierwszej klasy szkoły podstawowej chodził razem z dziećmi słyszącymi. Dopiero od klasy drugiej uczył się dziećmi słabosłyszącymi (klasa wydzielona w normalnej szkole), a od klasy czwartej do zakończenia szkoły podstawowej był uczniem Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Słabosłyszących w Warszawie (ul. Zakroczymska). W latach 1998-2003 byłam jego wychowawczynią i nauczycielką języka polskiego w 5-letnim Liceum Zawodowym działającym w naszym Ośrodku. Nie należał on wówczas do wyróżniających się uczniów tak pod względem nauki, jak i zachowania. Był jednak ambitny i uparty w dowodzeniu własnych racji, choć bywało i tak, że w rozmowach i dyskusjach stawiał w jednej wypowiedzi tezę, by w drugiej jej zaprzeczyć. W zespole klasowym wyróżniał się dość dobrą umiejętnością posługiwania się językiem polskim w piśmie i wypowiedziach ustnych oraz bogatą wyobraźnią i wrażliwością na piękno sztuki, szczególnie piękno zawarte w literaturze i malarstwie. Pamiętam jego interpretacje utworów omawianych na lekcji, zwłaszcza wierszy: "Żołnierz polski" Władysława Broniewskiego i "Elegia o chłopcu polskim" Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Były to dwa barwne obrazy "namalowane słowem" przez niesłyszącego ucznia przedstawiające polską, wojenną rzeczywistość. Jest to swoistego rodzaju fenomen, gdy człowiek z głębokim ubytkiem słuchu potrafi posługiwać się słowem w taki sposób, aby wyczarować obraz w pełni oddający treść przeczytanego utworu.           Zainteresowania literackie Łukasza Jasińskiego zauważyłam także w jego pracach domowych z języka polskiego, które zazwyczaj zadawałam w dwóch-trzech wersjach, przy czym jedna z nich polegała na napisaniu własnego utworu w omawianym na lekcji gatunku literackim, np: przy analizie fraszek Jana Kochanowskiego albo bajek Ignacego Krasickiego można było napisać własną fraszkę czy bajkę. Dobrze pamiętam, że Łukasz Jasiński zawsze wybierał takie właśnie formy pracy domowej i na lekcje przynosił własne "dzieło".           Prezentowany tomik "Kowal i podkowa" zawiera kilkanaście wierszy i jedno opowiadanie Łukasza Jasińskiego. Do utworów tych celowo nie wnosiłam żadnych poprawek, aby w pełni zachować oryginalność jego własnych prób radzenia sobie ze słowem w tworzeniu wierszy i prozy. Nie są to szczyty kunsztu literackiego, bo są to zaledwie początki.           Jednak literatura jest przykładem, że człowiek niesłyszący może poza pracą realizować swoje pasje i zamiłowania, dowodząc w pełni swojego człowieczeństwa.           Nie wiem, czy Łukasz Jasiński w niedalekiej przyszłości zostanie uznanym pisarzem niesłyszącym, czego mu serdecznie życzę, lecz mam nadzieję, że ambicja i upór nie pozwolą mu spocząć na "dotychczasowych laurach".   (z tomiku: Kowal i Podkowa)   Helena Sieńkowska (Warszawa: 2010 - rok)   *tak naprawdę to miałem iść do szkoły zawodowej na artystycznego stolarza, jeśli chodzi o ten ośrodek, to: to nic innego jak szkoła specjalna, jasne: jak służby specjalne i jak?   **to była tylko i wyłącznie systemowa edukacja, jednakże: istnieje coś takiego jak samoedukacja - poza systemową edukacją (można również tak: pozasystemowa edukacja - tak też jest poprawnie), otóż to: skradziony księgozbiór pogańskiego racjonalisty: Stanisław Orzełowski - "Historia rodu Jasińskich", Adam Zamojski - "Opowieść o dziejach niezwykłego narodu", Henryk Pająk - "Nowotwory Watykanu", "Ponura prawda o Piłsudskim", "Rosja we krwi i nafcie", "Piąty rozbiór Polski", "Dyktatura nietykalnych", Jan Legowicz - "Zarys historii filozofii", Waldemar Łysiak - "Cena", "Talleyrand", "Asfaltowy saloon", "Moja wyobraźnia", "Cesarski poker", "Lider", "Statek", "Kielich", "Czwórka", "Karawana literatury", "Kolebka", "Satynowy magik", "Flet z mandragory", "Najgorszy", Daniel Beauvais - "Trójkąt ukraiński", Jerzy Besala - "Tajemnice historii Polski", Filipe Armesto - "Cywilizacje", Edward Kołodziej - "Zarys dziejów Archiwum Akt Nowych", Alain Decaux - "Sekrety historii", Janusz Tazbir - "Polska przedmurzem Europy", "Protokoły mędrców Syjonu", "Zarys historii Polski", Zbigniew Herbert - "Utwory rozproszone", "Osiemdziesiąt dziewięć wierszy", "Barbarzyńca w ogrodzie", Jakub Czarnowski - "Kraków i Lwów w pocztówkach", Robert Bielecki - "Wielka Armia", Tamara Lewińska - "Złota księga miasta Warszawy", Antoni Czubiński - "Historia Polski dwudziestego wieku", Elżbieta Cherezińska - "Legion", Tadeusz Kisielewski - "Zdrajcy", Aleksander Krawczuk - "Polska za Nerona", Zbigniew Wendland - "Historia filozofii", Colm Tobin - "Mistrz", Władimir Abarinow - "Oprawcy z Katynia", Marek Barański - "Historia Polski średniowiecznej", Bartosz Awianowicz - "Sentencje i chreje greckie", Wiesław Szymański - "Uroki dworku", Władysław Szlengel - "Poeta nieznany", Zygmunt Krasiński - "Nie boska komedia", Andrzej Nowak - "Od Polski do post polityki", Sergiusz Piasecki - "Bogom nocy równi", "Zapiski oficera Armii Czerwonej", Renao Allegri - "Cuda ojca Pio", Cyprian Norwid - "Poezje", Jerzy Michalski - "Sarmacki republikanizm w oczach francuza", Jan Dobraczyński - "Najeźdźcy", Marek Stępień - "Kodeks Hammurabiego", Krzysztof Baczyński - "Utwory wybrane", Jan Twardowski - "Wiersze z szuflady", Jerzy Topolski - "Historia Polski", Franco Coumo - "Wielkie proroctwa", Adam Mickiewicz - "Pan Tadeusz", Jill Gregory - "Księga imion", Henryk Sienkiewicz - "Quo Vadis", Nex Arnor - "Całun turyński jest prawdziwy", Friedrich Nietzsche - "To rzekł Zachariasz", Józef Bałutewicz - "Wybór myśli i aforyzmów", Jose Sermago - "Miasto ślepców", Gall Anonim - "Kronika Polska", Jan Lechoń - "W mym sercu jak w bursztynie", Marian Zacharski - "Wbrew regułom", Michał Tymiński - "Historia Polski", Jane Bulster - "Zwierzęta wypoczywają", Juliusz Gromulski - "Warszawa", Ewa Wielańska - "Zamki i pałace", Paweł Loroch - "Warszawa w obiektywie" i "Poczet królów i książąt polskich", "Rozbiórka", "Skarby najbardziej niezwykłych miejsc na świecie", "Warszawa", "Cuda świata", "Atlas Polski", "Powszechna Encyklopedia Popularna", "Tysiąc lat pięknych dziejów", "Wielki słownik języka polskiego", "Tysiąc cudów architektury", "Poland", "Religie świata", "Atlas historii Polski", "Ballada o okaleczonym mieście", "Sto cudów architektury w Polsce", "Europa", "Historia architektury", "Polska", "Tablice historyczne", "Tablice geograficzne", "Polska w starej fotografii", "Warszawa w starej fotografii", "Antologia poezji polskiej", "Konstytucje Rzeczypospolitej Polskiej", "Słownik filozofii", "Polska poetów i malarzy", "Biblia humanisty" i "Polska to jest wielka rzecz!" Wiem, każda systemowa edukacja uwielbia przywłaszczać sobie ludzkie umysły, jakby inaczej: cudze - osiągnięcia, jeśli mi w życiu wyszło jak wyszło: nie muszę pracować - jestem po trzech legalnych pracach (Zakład Pracy Chronionej, Archiwum Akt Nowych i Narodowy Klub Libertyński) i ona myśli, że to jej wszystko zawdzięczam, a to jest kompletną nieprawdą - sami Państwo mogą sprawdzić rzeczywiste fakty na Polskim Portalu Literackim i wystawić - ocenę: hierarchicznej edukacji i wolnomyślicielskiej samoedukacji, jeśli to za mało, to: serdecznie zapraszam do mojej loży - Akademii Wolnego Seksu (Świątyni Wiedzy), słowem: wszystko posiadam w torbie podróżnej - Czarnej Teczce.   Pułkownik: Tajnego Ruchu Oporu - Hrabia Łukasz Wiesław Jan Jasiński Herbu Topór (Warszawa: 2023 - rok)
    • @Annna2 Dziękuję za komentarz. Po pierwsze: bardzo dobrze pamiętam tamte czasy, ponieważ byłem wówczas na ukończeniu szkoły podstawowej (niestety nie miałem jeszcze prawa głosu w wyborach), więc DOSKONALE wiem jaką tematykę w tym wierszu poruszam. Po drugie: polecam posłuchać słów z archiwum IPN'u (historia mówiona) różnych osób (tak z bardziej lewej, centrum i prawej strony politycznej), a następnie wyciągnąć wnioski. Ja twierdzę -podobnie jak pan mgr inż. Andrzej Gwiazda- że była to zdrada ideałów (delikatnie rzecz ujmując). Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński ----------------------- Prośba do komentujących powyższy wiersz użytkowników niniejszego Forum Literackiego: Jeżeli ktoś z Was zna link gdzie jest dział tzw. wierszy politycznych (którego mnie nie udało się znaleźć) to BARDZO PROSZĘ o podzielenie się nim tutaj w komentarzach. Z góry BARDZO MOCNO dziękuję. J. J. Zieleziński  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...