Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Kiedy skończy się ten obłęd
życie to piach
nie wiem gdzie jest
i czy
było

Reflektor oświetla mnie tylko na scenie
w życiu fotograficzna ciemnia
w niej
czekam

Na ulicy zdechła mysz
przypomina
też mogę nie mieć czasu
nie wiem czy chcę mieć
czekam

na dalszy bieg wydarzeń
- - - - - -
- - - - - -
Obłęd
Telefon z przeszłości
Nie wiem
boję się
czekam

czy na Ciebie

Kiedy skończy się ten
Obłęd
dzwoni do mnie
wyrywa mi włosy
z klatki schodowej
KRZYK
podeptanych schodów
To na pewno nie była
miłość

Podnieść słuchawkę
boję się
mogę nie mieć czasu

- - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Kiedy skończy się ten obłęd
zabiję się
by nie mógł wrócić

Opublikowano

postokroć przegadane, wszystko kawa na ławę, bez jakiejkolwiek próby zbudowania nastroju, i jakoś drażnią te powtórzenia, radziłbym skrócić, doć odrobinę domysłu czytelnikowi, pobawić się słowem aby nie było tak dosłownie,
tyle z mojej strony

nisko się kłaniam i pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wierzyć jeszcze, że grają ludzie.  Pzdr.
    • Te dni, które jak serca nieruchome w pierś gniotą, są tylko nocą i tęsknotą, i ziemią, która uśmierca.   Te sny, które na skroni ciążą jak zakrzepy krwi, to cierń wkłuty w powieki, ból zdjętych z krzyża dłoni.   A my z prochów urodzeni na kilka oddechów, na sen, na kilka nocy, na dzień, na profil cmentarnych kamieni.
    • @Radosław dziękuję!  @Rafael Marius dziękuję! @Myszolak dziękuję!  @iwonaroma dziękuję! @APM dziękuję! @Łukasz Jurczyk dziękuję! 
    • Anioł stróż, z którym trwa się ramię w ramię. We wspólnym pokoju, w prawie jazdy, w pierogach ruskich. W wymyślonych słowach, w fantazyjnym świecie i w rozmówkach wieczorowych. Raz przedszkole, raz gimnazjum, raz matura. A potem ramię w ramię - w obce miasto.   Jest w tym jakaś oczywistość, odwieczne status quo - nigdy przecież nie było inaczej i trudno wyobrazić sobie "inaczej", bo czym ono właściwie miałoby być? Tak już jest - i kropka. A stałość ta jest tak zuchwale pewna, jak pewny jest śnieg zimą, obiad u mamy i amen w "Ojcze nasz".   Aż przychodzą dwudzieste czwarte urodziny. Zwyczajne na oko, jak to urodziny - zasypane życzeniami, pachnące świętem, winem i czekoladą. Ale połowiczne. Ale już niewspólne.   Nie ma już śniegu, nie ma już obiadów, nie ma już amen. Wracasz pod wieczór - jak zawsze. Jak zawsze przekręcasz klucz i zdejmujesz buty. Jest sufit - jak zawsze - i są drzwi, a w nich szklana szyba, a za nimi bałagan. Jak zawsze. I jak nigdy - nie ma już brata.   7 IV 2025
    • @JuzDawnoUmarlem teraz peel musi znaleźć w sobie siłę, aby dopłynąć do brzegu...Fajna miniatura!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...