Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Czasami człowiekowi tak trudno podjąć decyzję, zwłaszcza wtedy, gdy każdy wybór niesie ze sobą setkę innych dylematów.
-Cześć Steven. Jesteś zajęty?
-Cześć. Za 10 min wychodzę i będę do twojej dyspozycji.
-Ale, żeby mi pomóc potrzebny ci będzie ten rekwizyt.

Marc nieśmiałym ruchem wskazał ręką na stojący w kącie pod ścianą, drewniany konfesjonał.

-Jeśli chcesz zawołam księdza Victora.- szybko zareagował na sugestię
-Wolałbym widzieć po tej drugiej stronie właśnie ciebie.
-Jesteś pewien?- zażądał potwierdzenia

Marc kiwnął głową i zajął swoje miejsce. Za mętną szybą czekał już na niego nieco poddenerwowany Steven. To będzie dopiero dwudziesta spowiedź- pomyślał i powiedział:

-Uczyń znak krzyża.
-Wiesz, że Bóg, kościół i wiara od dawna są mi całkiem obce...ale stało się coś...z czym bardzo źle się czuję...-przerwał i przeżegnał się niedbale- ...a czułbym się jeszcze gorzej, gdybym spojrzał w niewinne oczy Sandry.

Steven słuchał z uwagą i niemałym skupieniem. W ręku trzymał Pismo Święte. Nie przerywał i za wszelką cenę starał się nie myśleć o niczym innym, przypominając sobie,że wszystko musi być zgodne z kościelnymi nakazami...ale w tej chwili silniejszym stała sie potrzeba wspomnienia niewinnych oczu Sandry. Kiedy to było? Chyba na tydzień przed święceniami. Marc był wtedy bardzo podekscytowany na myśl, że mi ją przedstawi, bo zawsze liczył się z moim zdaniem.

-Dobrze wiem, co sobie o mnie teraz pomyślisz- kontynuował- ale...- zawahał się- ale muszę się z tego wyspowiadać.
-Słucham.- oznajmił ze spokojem, dając tym samym do zrozumienia, że nie jest tu po to, żeby kogokolwiek osądzać
-Ale to okropne...- przez Marca zaczęły przemawiać emocje- ...sam nie wiem...tak mi głupio.
-Marc, jeśli nie jesteś gotowy, to nic nie mów. Zakończymy to.- zaproponował
-Nie! Wcale tego nie chcę...tylko obiecaj mi, że nie będziesz myślał o mnie źle.
-Marc, jestem przecież księdzem. Tutaj jeszcze bardziej niż gdziekolwiek.
-Wiesz, że bardzo kocham Sandrę...

Wiem, prezcież nie z przypadku jest twoja żoną- myślał, przypominając sobie dzień ich ślubu. Zresztą on sam go im udzielał.

-"Czy ty Sandro Stephenson, bierzesz sobie oto tego Marca Tolensa za męża...i ślubujesz mu miłość, wierność i uczciwość małżeńską i że go nie opuścisz aż do śmierci?"

-...ale kilka dni po jej wyjeździe na szkolenie do Paryża...

Tak, pamiętam wasze czułe pożegnanie i prośbę Sandry: "proszę pomódl się za mnie". Czułem się wtedy taki dowartościowany, bo nareszcie ktoś zauważył moje powołanie,w które z dnia na dzień sam zacząłem wątpić.

-..poczułem wielką pustkę..czułem się taki samotny- mówił powoli- i prawie całymi dniami przesiadywałem w biurze
-Tak.- dał znak, że wciąż go słucha
-...potrzebowałem czyjejś obecności...-robił coraz dłuższe przerwy- ...i...znalazłem- powiedział głośno- Steven, ja zdradziłem moja żonę.


Steven odłożył na bok Pismo Święte i ręką zasłonił oczy, jakby żałował, że to usłyszał.

-"Ja- Marc Tolens biorę sobie ciebie, Sandro za żonę i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżenśką, i że cię nie opuszczę aż do śmierci."

Marc odetchnął z ulgą i milczał, czekając na reakcję Stevena...ale ten jakby nie miał najmniejszej ochoty przerywać tej ciszy, bo jak żadna inna nie oddawała lepiej tego, co teraz czuł. I od tej chwili nie mogło być już mowy o nakazach kościelnych...bo ksiądz też ma prawo do żalu i złości, miłości... Przed oczami Stevena w jednej chwili ukazały się wszystkie te momenty, w których walczył ze samym sobą. Najpierw, gdy ją poznał, potem, gdy ich błogosławił, gdy spotykali się w większym gronie, a on wciąż unikał jej wzroku; gdy prosiła o modlitwę w ich intencji, a on zapewniał, że wszystko będzie dobrze... Wtedy warto było zwalczać swoją ludzką naturę i ziemskie pragnienia. Warto było prosić Boga o wytrwałość w powołaniu i zwycięstwo z pokusami...ale teraz, gdy usłyszał, to, czego usłyszeć by nigdy nie chciał, coś w nim upadło - może to ta siła, która przez 4 lata nie pozwalała mu wierzyć w nic innego jak tylko w Boga. To nic, że całymi nocami ślęczał nad jej zdjęciem i w myślach przywoływał jej postać. Gdy biskup przeniósł go do odległej parafii, o co sam zresztą prosił- on wciąż pamiętał, wstydząc się niemiłosiernie tej chorej pamięci. A teraz dowiaduje się, że Sandra została zdradzona...tak po prostu z samotności i potrzeby bycia z kimś podczas jej nieobecności...Zrezygnował z niej, widząc ich szczęśliwych, zapewniany o jego miłości, pouczany, że zazdrość nawet jeśli już się zrodzi, nie może zostać odkryta, że powołanie należy przyjąć godnie...Co ja mam teraz zrobić? Jak długo ukrywać prawdę?- myślał pospiesznie, spoglądając na przygnębionego Marca..."Co Bóg złączył, niech człowiek nie rozłącza."- słyszał wyraźny głos sumienia - Jak ja Cię kocham!-zrozpaczony krzyczał w myślach. Boże, proszę pomóż mi...nie każ mi samemu brać za to wszystko odpowiedzialności... Nie mam dość siły...nie mam pewności...i nie mam odwagi!!! Mój Boże!

-Bóg wybacza tobie...-gdy wypowiadał tę regułkę zabiły dzwony, zagłuszając szloch, który jeszcze chwilę temu dało sie słyszeć w pustym kościele- Idź i nie grzesz więcej...- westchnął i w powietrzu uczynił znak krzyża.

Opublikowano

Dowiedziałem się, że jeden zdradził, a drugi kocha. Ale nie dowiedziałem się jak do tego doszło i dlaczego i wobec kogo?
Czy ta kobieta warta jest zdrady czy miłości?
Czy ksiądz jest postacią tragicznie rozdartą między miłością a powołaniem, czy tylko cwanym dupkiem, który w kościele znalazł schronienie przed trudami życia w laickim świecie a teraz miałby ochotę pocieszyć w łóżku jakąś gąskę, która znudziła się mężowi, ale boi się konsekwencji.
Czy ten drugi jest zakochanym w swej żonie mężem a jednocześnie nie dającym sobie z seksualnymi potrzebami erotomanem, czy facetem, co tnie wszystko, co się rusza, czy zawiedzionym w związku mężczyzną.
Może kiedyś o tym napiszesz?
Czekam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Poet Ka   No i niepojęty jest ten ranek, ale nie w cukierence, tylko przed ekranem.  Jak impresjionizm!   Serwujesz tu niezłe „wiązki” znaczeń. Zastanawiam się tylko, czy ta przezroczysta kelnerka to brak oporu w obwodzie, czy może po prostu izolator? Czytając, poczułam się jak między latte a espresso - niby łagodnie, a jednak z mocnym kopem refleksji.   A poważnie:  Podmiot liryczny ucieka w obserwację fizyki - światła na brudnej szybie. Wydaje się, że jest tu bezradność wobec "drugiego człowieka" - kelnerki, która staje się elementem scenografii. A poza tym - to jakby zapis napięcia między europejskim mitem "sweet life" a techniczną konkretnością współczesności.   ps. Tym razem nie czytałam wcześniejszych komentarzy.   
    • @Poet Ka   coś na ten temat wiem  jak pracowałem w urzędzie miasta wysyłano na szkolenia z zakresu ochrony środowiska. nie mogłem narzekać: miejsca wspaniałe    pamiętam swoje staże szkolenia choć miejsca piękne dudniła proza na temat ścieków mówiąc oględnie jak w środowisku zagospodarować :))) 
    • @Migrena    najbardziej wybrzmiewa to, co niewypowiedziane   nie wiem, czy moje wiersze są aż tak cukierkowe   jest wiele gorzkich    nie wiem, jak mam pisać, żeby nie oburzyć uprzejmością :)   ale wciąż rozpatruję to w kategoriach docisku, którego ja jako: poetka, podmiot liryczny, bohater, kobieta, człowiek!...nie potrzebuję    sprostuję: rozmowa tak, ale bez docisku   twórczość Twoją...czytam... skoro się zastanawiam nad kategoriami estetycznymi i sytuacją graniczną w tekście - plus dla Ciebie     
    • @Migrena Intensywność tego opisu zrobiła na mnie wrażenie. Nie uciekasz się do zastępczych subtelności, nie tworzysz naiwnych hologramów, lecz analizujesz prawdę, z wyczuciem smaku, jednakże i umiejętnością wykreowania obrazów dalekich przecież od obsceny. To erotyka nieokiełznana i gorąca, lecz umiejscowiona w perspektywie kosmicznej, a nie tylko cielesnej.  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Zapamiętam.   Oddajesz tu istotę miłości fizycznej, w której znikają granice lęku.   Akt seksualny jako droga do wyjścia z izolacji i pełnej integracji wszystkich aspektów osobowości, poprzez bezgranicznie ufne połączenie z drugim człowiekiem.   Również do zapamiętania.     Aspekt gnostyczny. Seks prowadzi do obopólnego poznania, wtajemniczenia. Energia fizyczna przekształca się w duchową, a przekroczenie granic materii daje wgląd w istotę bytu. Owe olśnienie już zostaje na zawsze, bo nie da się wrócić do stanu pierwotnej nieświadomości. Żywioł morza, nie tylko świadka, ale współuczestnika wydarzeń (efekt osiągnięty poprzez konsekwentne nawiązania do jego dynamiki) idealnie podkreśla przekaz poetycki. To nie proste tło, lecz chór w tragedii antycznej (podobna funkcja w przestrzeni wiersza).   AH  
    • @Natuskaa bardzo dobry   oj ten wieżowiec męczy od wczoraj jest podpatrzony życiowy temat każdy go wznosi dojrzewa oraz dostrzega więcej świat wokół zmienia :))
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...