Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

On.
Nawet już nie trwam
- tylko wegetuję,
co dzień, to nowy smutek upatruję.
Codziennie stawiam czoła nocy.
Ochoczy?!
- Nie. Zmarnowany.
Raz tu, raz ówdzie upatrzony
kąt miły, zamieniono w szron...
To on?
- To jedynie chleba kromka,
która zeschła się z dnia na dzień,
rzucona ptakom, bo jej nikt nie chce.
A innych łechce nadzieja zgubna,
ale miła, powabna. Niechlubna.
- Ja tylko wegetuję.
Co dzień, to nowy smutek upatruję.
Tylko jem, piję
- Przecież nie można powiedzieć, że żyję!
Życie to przecież radość.
A ja?
- Wszystkiego mam dość.
Utkwił mi w gardle suchy kęs chleba,
wodą zapijam,
zerkam do nieba
i nadzieją zaprawiam tę nędzną potrawę.
By nie zaznać więcej smutku
powolutku
kieruję się w stronę Nieba...

Opublikowano

Dziękuję H.S. ... Następnym razem postaram sie lepiej dobrać tytuł. Choć ten wydaje mi się całkiem niezły, "Garamond"...
trzymajcie się cieplutko. piszcie więcej - madame

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Poet Ka Napisałam to tak co mi w duszy gra więc uważam że tak. @Alicja_Wysocka Dziękuję za radę<3
    • Pewna miła panna Anka, Bardzo chciała mieć amanta. Znała kilku niezłych gości, Lecz bez większej zażyłości. Aż raz wiosną, przy straganie, Brunet Andrzej poznał Anię. Było tak, że szczęściem losu Chciała kupić do bigosu Łeb kapusty, a łbów morze - Andrzej pomógł jej w wyborze. Więc gdy Anka zmiarkowała, Że ten Andrzej, to nie chała, Że wykłada w wyższej szkole, W rektoracie ma swą rolę, Zna języków obcych pięć - Wzięła ją na niego chęć. Zaprosiła więc na ciastka. Dla niej ciastka, to namiastka. On miast słodko jeść i trawić, O ideach zaczął prawić. Mówi mu, że jako żywo Zaprosiłaby na piwo. Lecz on twardo: Póki żyję, Alkoholu nie wypiję! Więc zwabiła go do kina, Ciepło szeptać mu zaczyna: Popatrz, jak tych dwoje pięknie, Afrodyta z żalu pęknie... Ale jego to nie wzrusza, Bo to według scenariusza.   Gdy ją wziął następnej wiosny Przeogromny zew miłosny, Gdy ją w noc targała chuć, Śniła: Ach ty - zgódź się, zgódź!                    (dla dorosłych: młóć mię, młóć!) Czuła, że już jest gotową Zostać tylko andrzejową. Będąc myślą w siódmym niebie, Zaprosiła go do siebie. Wzięła kąpiel i, a jakże, Poradziła jemu także. Lecz on, że dziś o tej porze, To w zasadzie on nie może, Bowiem właśnie w instytucie Odczyt ma profesor Puciej. Wielki, polski tuz nauki, Malarz oraz znawca sztuki. Że go niczym już nie skusi, Bo on iść po prostu musi!   Gdy już wyszedł pan wybranek, Przekręciła za nim zamek. Zasypiała powolutku, Wdając się w objęcia smutku... Oto, co znajdziemy w tego wiersza puencie: Nic nam dziś w sypialni, po inteligencie! ...   Fot.: Watykan, 1972r. ZP  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @jjzielezinski ciekawe nawiązanie do mojej ulubionej książki o  Małym Księciu. Świat widziany przez pryzmat różny w tym wierszu na pewno jest pełen miłości, natomiast postać róży z "Małego Księcia" jest dosyć kapryśna :) I ten kontrast podoba mi się najbardziej!
    • nie skonsultowaliśmy z sercem  naszych pocałunków    nie było potrzeby  nie szukaliśmy ratunku           
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...