Wierzyłam Tobie, w słowa, gesty
W ciszę, którą mnie karmiłeś
A milcząc, byłeś najlepszy
Płakałam, oczami mówiłeś
I czarowałeś spragnionym wzrokiem
A ja drżałam, nie wiedząc dlaczego
I spłynęła łza pod moim okiem
Wyczułam coś złego
Teraz, patrząc wstecz - widzę
Że błądziłeś między myślami
A ja, choć się nie wstydzę
To łkam nad złamanymi zasadami
Bo obiecałeś, ja sama obiecałam
Potem płacz i obłąkane oczy
Dlaczego tak bardzo Cię kochałam
Gdy mrok Twoim umysłem się toczył?
Ta ciemność w Tobie, i te oczy
Zgasiły mnie, choć mówiłam, myślałam
Teraz serce się na mnie boczy
Za bardzo pragnęłam, za bardzo chciałam
Lepiej by mi było bez łez, bez Ciebie
Lepsze byłyby słowa milczenia
Obwiniam teraz wszystkich i siebie
Lecz nie ma to znaczenia...
Mówisz: jestem niewdzięczna, bo płaczę
Bo cierpię, bo użalam się nad sobą
A ja wiem, że za rok, dwa zobaczę
Że to nie Ty, byłeś tą osobą