Do drzew przemawiam
A drzewa milczą
Lasy iglaste
Obdarzcie mnie rozumem piachu
Którym mogę zasypać uszy i oczy
Moim nogą brak krzepkości
Nastała długa minuta smutków i szeptu
Dzięki łzą wciąż dalej się toczę
Weź moje zabłąkanie wierzbo
Weź jeśli coś o mnie jeszcze wiesz
Boję się okrutną szczerością
Do jutra szkoda i nie szkoda dotrwać
Twierdzą ptaki na niebie
Obdarzone odwrotną nieważkością