Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Benjamin Artur

Benjamin Artur

Strach wiódł przez las.

Mimo to wszedłem doń.

Smutny był, bo sam.

Podałem mu dłoń.

 

Lęk objął mnie wpół.

Nie mogłem oddychać.

Zabrakło mi tchu.

 

W szczerym polu

duch opuścił mnie.

Szedłem koło bzu.

Za mną został

tylko śpiew.

 

— W polach śpiewał wiatr.

Jestem jak twój duch.

Jestem jak twój duch.

 

Mogę z drogi cię zwieść.

Do domu nie wrócisz.

Ze mną zaprzyjaźnij się.

 

Szedłem dalej prosto,

a przede mną widnokrąg.

Tam, gdzie pagór

z niebem styka się.

 

— Dalej przejść nie możesz.

Noc już bliska.

 

Rankiem drogę ci otworzę.

Wejdziesz w ścieżki dwie.

Jedna z nich właściwa.

W dobrą musisz wejść.

 

Szedłem tak ze strachem,

pewnie ze dwie wiorsty hen,

drogą pełną pereł bzu.

 

A za mną skradała się cicho.

 

Jak cień — śmierć.

 

— W polach śpiewał wiatr.

Jestem jak twój strach.

Jestem jak twój strach.

Benjamin Artur

Benjamin Artur

Strach wiódł przez las.

Mimo to wszedłem doń.

Smutny był, bo sam.

Podałem mu dłoń.

Podałem mu dłoń.

 

Lęk objął mnie wpół.

Nie mogłem oddychać.

Zabrakło mi tchu.

 

W szczerym polu

duch opuścił mnie.

Szedłem koło bzu.

Za mną został

tylko śpiew.

 

— W polach śpiewał wiatr.

Jestem jak twój duch.

Jestem jak twój duch.

 

Mogę z drogi cię zwieść.

Do domu nie wrócisz.

Ze mną zaprzyjaźnij się.

 

Szedłem dalej prosto,

a przede mną widnokrąg.

Tam, gdzie pagór

z niebem styka się.

 

— Dalej przejść nie możesz.

Noc już bliska jest.

 

Rankiem drogę ci otworzę.

Wejdziesz w ścieżki dwie.

Jedna z nich właściwa.

W dobrą musisz wejść.

 

Szedłem tak ze strachem,

pewnie ze dwie wiorsty hen,

drogą pełną pereł bzu.

 

A za mną skradała się cicho.

 

Jak cień — śmierć.

 

— W polach śpiewał wiatr.

Jestem jak twój strach.

Jestem jak twój strach.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...