Krążyły najprzeróżniejsze plotki po polach, po manowcach, po parkach i po opłotkach, aż zrobił się z tego bieg – ultramaraton – przez płotki, przez plotki, przez duże, małe i średnie kłopotki, a on się i boczył i droczył i bywało, że niekiedy się kończył. Bardzo chcieli, chcieli naprawdę, by się w końcu skończył. No nareszcie przysiadł wyczerpany nad wyczerpaniem tematu, a nawet wielu tematów. Krótko mówiąc, żeby nie siadło, a wciąż bywało niestety, że siadało.
Warszawa – Stegny, 09.08.2026r.