Druga siedem - minut piętnaście -
na zegarze wybrzmiało,
jak młotem w mej głowie
głośnym echem zawrzeszczało.
Już lampa przygasła, ledwo co oddycha,
piszę na papierze, lecz tusz wysycha.
Taka ze mnie głupia istota,
co już ledwie tej nocy dycha,
a słowa na papier wciąż popycha.
A rymy kulawe bez celu zrzuca,
nie martwi się tym wcale,
że ciągle trafiają do lewego buta.
Miała być przytulna
Jak pokòj z kominkiem
Dająca poczucie ciepła
Jak fotel o zapachu fajki
Miała bić Jak serce
Jak stary zegar co wisi na strychu
I w zapomnieniu liczy życie
Echo skończonych chwil(może dni)
Daje początek nowemu
Coś ulega zapomnieniu.....
Jak iskra co wyskoczyła z kominka
Wygasła
Nie dotarła do nieba.
najgorsze w pamięci jest to
że nie można jej przeprosić
możesz wracać
do każdego słowa
każdego gestu
za każdym razem
wiedzieć więcej
ale tamten ty
wciąż zrobi
dokładnie to samo
patrzysz
jeszcze raz
gdybyś wiedział
że to ostatni raz
patrzyłbyś dłużej?
powiedział coś?
został?
czy wszystko
wydarzyłoby się
tak samo
tylko pamiętałbyś
bardziej