Kiedy kładąc na Twoim grobie
bukiet kwiatów za złotych dwanaście
Wsparłem się dłonią na płycie
Jakby ugięła się i westchnęła ciszą
Szepnęłaś, że: one nas lubią te samotne cmentarze, że
Utrudziłaś się tym własnym umieraniem, że śmierć dla
przyrodnika jest
zagadką jak życie
dla fizyka przeistoczeniem materii
dla wierzącego przejściem
do innego bytu
dla nas cierpiących wyzwoleniem
Lecz nieskończoność przepływa przez ciebie.
Daj żeby i nam tak bardzo chciało się żyć
gdy śmierć przyjdzie zatrzymać serce
I by pozostało po nas to jak czuliśmy,
kochaliśmy, i życiu przydawaliśmy rumieńców
*kursywą zaznaczono fragmenty wierszy Haliny Poświatowskiej (lekko dostosowane)
Częstochowa 08.08.2026
.jpg.f8d938aff17577c5b477394ea2771fcf.jpg)