Nie umiemy jej na co dzień pielęgnować.
Wciąż podlewać ciepłym słowem, czułym gestem
lub w niej dostrzec, jakiś miły, nowy powab.
Może szepnąć - najważniejsze, to że jesteś.
Rozmyślamy, co zostało dziś po latach,
rozckliwiając nad płomyczkiem gdy się tli.
Już nie zdolni by pod niebem słodko latać
a rocznice zakreślają krągłe dni.
Na okazje odłożone wszystkie żale,
aby przelać przepełnioną czarę chwil.
Czułostkowość nie przywróci uczuć wcale,
słowo kocham wśród frazesów pustych tkwi.
Nie umiemy jej na co dzień pielęgnować.
Wciąż podlewać ciepłym słowem, czułym gestem,
by przestała w naszym wnętrzu gdzieś się chować,
zamieszkała wśród kuszących spojrzeń westchnień.
Pozszywajmy z kawałeczków niedomówień,
niech ją wzmocni piękna nitka z ważnych zdań,
co sens nowy wszelkim czynom nadać umie
i rozpali w chłodnych sercach nowy żar.
W szczerych gestach w sile skruchy i pokory,
wszelkie żale wyrzucajmy wnet na bruk.
Przebaczeniem, zrozumieniem duch odnowy
niech ożywi naszą miłość sprawi cud.
Już umiemy ją na co dzień pielęgnować.
Wciąż podlewać ciepłym słowem czułym gestem.
Niechaj kwitnie najpiękniejsza, świeża, nowa
i z radością nam oznajmi znowu jestem.