„Nocni bandyci”
Kuropatwy w kartoflisku,
cichutkie, bez żadnych pisków.
Zając w trawie przyczajony
świtu czeka wystraszony.
Czajki z bażantami skrycie
boją się niesamowicie,
pokorniutko i bez ruchu
natężają swego słuchu.
Sarenka i mysz, i jeż
w ciemnościach się boją też
leśnej ciszy, co się niesie
po polanie i po lesie.
Ciemność – straszna każdej nocy.
Nocnej boją się przemocy,
lisów, wilków i puszczyków,
wszelkich nocnych drapieżników.
Bo gdy noc rozwinie cienie,
lęk wędruje wraz z milczeniem.
Lis się skrada, wilk poluje,
puszczyk ofiar wypatruje.
Z rosą śpiewu porannego,
kosa, śpiewaka czujnego,
zaufanie im przychodzi,
z kryjówki każdy wychodzi.
Lękliwie, ale wesoło,
rozglądając się wokoło,
słysząc skowronka na niebie,
wszystkie już pewniejsze siebie.
W życia zmagania ruszają,
o strachu zapominają.
Wiedzą, że „nocni bandyci”
za dnia sami są ukryci.
Leszek Piotr Laskowski