Aksamitnie czarna, lśniąca
czerń głęboka aż po brzuszek.
Półksiężyców się nie spotka
na jej skórze ani uszek.
W trójkąt głowa się odcina,
czarny język — ruch — wysuwa.
Zygzak pomógłby odróżnić
ją i gdyby nas dzieliła
choćby szyba — kształt jej źrenic.
Lepiej będzie jej daleko.
Gdzie daleko jest — ktoś spyta?
Czy zagraża coś tym miejscom,
w dawnym lesie wciąż jest dziko?
zdjęcie własne
P.S. Zagadka.
Co to jest?
Czarna dama
Ballada
Aksamitnie czarna, lśniąca
czerń głęboka aż po brzuszek.
Półksiężyców się nie spotka
na jej skórze ani uszek.
W trójkąt głowa się odcina,
czarny język — ruch — wysuwa.
Zygzak pomógłby odróżnić
ją i gdyby nas dzieliła
choćby szyba —
kształt jej źrenic…
Lepiej będzie jej daleko…
Gdzie daleko jest — ktoś spyta?
Czy zagraża coś tym miejscom,
w dawnym lesie wciąż jest dziko?
Czarna dama z czarną damą
mogłaby zapewne mieszkać.
Żyłoby się się im tak samo,
straszak żmii, nie pociesza.
Pan ogniowy złapał bosak
i odłowił leśną piękność.
Trzeba żmiję uratować.
Dzielny człowiek, jako żywo.
— Ty rozróżniasz, kogo kąsasz..?