Masz spędzać czas
dany Ci na Ziemi
na poszukiwaniu wrażeń,
bo gdy Ci gry
specjalnie psują,
znajdź sobie lepszą zabawę
Po co fabuła
i to popsuta,
są przecież batyl rojale,
przyzwyczajony będziesz do stresu,
po trupach do wygranej
Kiedy popsuli Ci
batyl rojale,
włączyli Ci
Skłid Gejm,
byś powtarzał,
jak system szepcze
„zabijać w realu chcę”
Kiedy mówisz,
że jesteś wolny,
to szlachta śmieje,się
dzwoneczkami popularności
manipulują Cię
Najpierw stworzyli
bajki o wirusach,
apokalipsach, igrzyskach śmierci,
byś przyzwyczajał
się do nowego
i nic nie zrobił
już bez ich sieci
Masz grać w gry,
oglądać strimy,
nie czytać książek –
zły Karol Wielki,
Wifi załącza
się w trzy minuty,
więc robisz miny,
nie wyłączasz
fal więcej
Masz powtarzać:
podatek cukrowy
jest zły,
a Wyklęci są wielcy,
masz nienawidzić
dziedziców zbrodni,
a podczas świąt
przed nimi klęczeć
Masz być wszystkim,
a przez to nikim,
zapomnieć o
najważniejszym,
wkładać mejkapy,
barber, siłownia,
udawać, że jesteś piękny
Rozmawiać o tym,
co popularne
Broń Boże,
nie o sercu czy duszy
Jest gra, są kijki,
rower, zasiłek –
dziw, że się jeszcze
nie dusisz
Żarcie, spalanie
i oglądanie,
rozmowy o tym,
co w telewizji,
ach, zapomniałem,
przez te reklamy
już nie oglądasz,
czytając leady
Nie klikasz w artykuł,
żeby doczytać
Nie szukasz drugiej strony
Głupiejesz tak
jak w średniowieczu
po Grecji na zawsze straconej
I tak to koło
czasu się kręci,
szykują znów ciemne wieki,
szlachta się cieszy,
znów większość ciemna,
pa, dziewiętnaste stulecie,
kiedy tak wiele
wspólnie stworzyliśmy,
sny o równości i bez pieniądza,
którym nas świnie szlacheckie dzielą,
byśmy w M3
nie widzieli słońca
Masz marzyć wciąż
o pracy strimera,
która jest tylko
dla szlachty
W realnym życiu
nic się nie starasz,
zasiłek opłaci obrazki
Maszyny wszystko
zrobią za ciebie
Pani sprzedawca się burzy,
że ktoś chce coś
zakupić u niej,
a nie wybiera
na kartę maszyny
Pani ta zaraz
straci swą pracę,
lecz co jej karzą,
to robi,
w przyszłości już
nie rozróżnisz,
czy to człowiek,
czy robot
Oj, ten Ej, Aj
już dzisiaj jest
mądrzejszy od wielu ludzi,
którzy marzą o batyl rojalach –
za późno, by ich obudzić
Obrzydliwi Rzymianie
znów siądą w lożach
i będą głośno się śmiać,
jak mordujemy się dla zabawy,
bawi ich wciąż nasz strach
Podniosą cenę
za zdrową żywność,
by stać Cię było
tylko na chemię,
no bo ich sieć musisz opłacić
i sześć abonamentów,
to twoje brzemię
I, niestety, znów
kona mądrość,
lecz ty stwórz swój
batyl rojal,
niech przeciwnikiem
twym będziesz ty,
twoje lenistwo,
przed śmiercią żal,
że tyle mogłem,
a nie zrobiłem,
że tyle czasu
biernie straciłem,
zamiast po szczeblach
drabin się wspinać
i więcej nie pić,
by zapominać
Żyj!
Na przekór wszystkim
Nie bujaj się
w chórze hien,
gdyż zapamiętaj,
że zamiast Ciebie,
będzie się krztusił
tylko twój cień
Chyba, że chcesz,
jak nie ma Cię,
szkoda, człowieku,
lecz żegnam Cię
I najsmutniejsze,
że zanim coś powiesz,
niestety, znam
twoje słowa
Chciałbym być kiedyś
znów zaskoczony
dobrocią płynącą z serca,
lecz to się nie dzieje
i rzadko działo,
jakbyśmy daleko
byli od Raju
i wciąż się w kole
Piekła ruszali,
do kolejnej wojny
się przyzwyczajali
i znów swe polis
tak porzucali,
na wieś po Edykcie
się znów udawali,
skłóceni od siebie
się oddalali
jak w postapo,
co je oglądaliśmy
Przyzwyczajeni do zła,
które wciąż powtarzamy,
żegnaj, człowieku,
gdyż resztki dobra
chcę w swym bi ar
chociaż ocalić