Ciemna noc nad wielkim krajem
Dłoń swą kładzie mrokiem gęstym
Ledwo słychać gdzieś cykanie
Pośród traw, maleńkich świerszczy
Ledwo słychać gdzieś brzęczenie
Niczym z ula rój zbudzony
Lecą... nisko mkną przed siebie
Ukraińskie zwinne drony
Niby mała to zabawka
W rękach cacko plastikowe
Lecz trafienia precyzyjne
Wciąż zadają straty nowe!
Zawór, pompa, zbiornik ropy
Rurociągu ściana cienka
Mała iskra - wielki płomień!
Smuga dymu nieba sięga
W noc kolejną mrok rozdziera
Nagłych świateł szybka seria
Czy to właśnie staje w ogniu
Już kolejna rafineria?
Może znowu, w głębi kraju,
Po eksplozji kilku błyskach,
W złom się rychło obracają
Samoloty na lotniskach?
Cóż to zmienia - ktoś zapyta
Jakaż to dla Kremla strata?
Budżetowo wszak prowadzić
Mogą wojnę tę przez lata!
Powiem krótko, proszę Państwa:
Nie wiem sam ile to zmieni
Czas dopiero nam wyłowi
Prawdę, spośród morza cieni
Lecz raduje się me serce
Kiedy w gruzach plan Putina
Gdy wciąż ogniem odpowiada
Niepodległa Ukraina!