choć swoje latka mam
moje życie mnie nie
nudzi szacunek dla
niego mam
i gdy tylko rano wstanę
dziękuje mu za to że
dalej idę jego ścieżką
ozdobioną miłością
do której się uśmiecham
przy porannej kawie
rozmawiam z nią o tym
oraz o tamtym
czyli o naszych synach
Jacku i Szymonie o
wnuczkach - Matyldzie
i Michalince
o tym co zrobić na obiad
by smakowało a potem
wyjeżdżam z garażu
jedziemy na zakupy
a gdy już wrócimy każdy
zajmuję się swoją pasją
żona ogródkiem a ja
w altance kombinuje
o czym dziś napisać
kolejny wiersz który
nie będzie nudny
tylko trafił do serc
wieczorem idę na spacer
na pobliskie wzgórze
by podziwiać zachód
słońca i szumiący las
potem wracam do domu
zadowolony z kolejnego
dnia który był miły
więc spełniony zasnę