Spore ryzyko pisać taki wiersz.
Problem polega na tym, że my to oni.
Budowanie sztucznego podziału ma zrzucić z nas odpowiedzialność na tych niedobrych Masters of War. Wolałbym chyba sam sobie napluć w twarz jako jedyny akt uczciwości na jaki mnie stać w kontekście wojen, krzywdy i obłudy, która zawsze znaczy moje święte oburzenie i pozwala mi przywdziać szaty sprawiedliwego.