Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nie dla mnie pasy,

co najwyżej zebra na sawannie,

gdzie rzadko uciekam,

bo sam założyłem sobie

supły na konto,

więc płaszczę się

w rytm krzyży, rocznic, mogił

wśród surowych twarzy

polskich łgarzy,

co poklepią mnie,

gdy trawa skoszona, mięso zjedzone

 

Niech ten Kościół już upadnie

i zostaną w nim rzeczywiście dobrzy ludzie

Niech te maski

pozostałych handlarzy

przestaną języki ich

a moje uszy brudzić

Wśród złośliwości tych kreatur

wyczekuję na nowy świat,

gdzie nie będę musiał słyszeć –

„Trawa skoszona?

Mięso zjedzone?”

Poklepane, przyklepane

 

W nowym świecie

nikt nie będzie prześladował trawy

oraz ludzi,

którzy na kolanach za karę

muszą wyskrobywać ją z polbruku,

po którym dumnie kroczy

najpierw lakierek, brzuch

a potem reszta

polskiego wieprza

„a trawa skoszona?

Mięsko zjedzone?

Musisz być jak chłop,

a nie jak…

no wiesz,

jak tęcza. Hahahaa”

 

A ja pragnę

leżeć wśród tęczy na sawannie,

przekraczając piasek

w miejscu, w którym chcę,

bo zebra mi tego nie zabroni,

nie przeszkodzi rosnąć trawie,

nie będzie zajmować się

hodowlą podludzi,

by chodzić w nich potem po ulicy

lub znosić w nich dokumenty

do piwnicy,

by zatrzeć ślad swych szalbierstw

 

I nigdy nie powtórzy

za szlachetną

polnische schweine

tych najgłupszych słów –

Że trawa i zwierzę

są po to,

by nimi rządzić,

a nie cieszyć się

jak rozkwitają,

jak chce ich Bóg

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...