Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Sylwester_Lasota

Sylwester_Lasota

Raz Ambroży, jeż ze Zgierza 

polną dróżką żwawo zmierzał, 

maszerował na piechotę, 

bo na spacer miał ochotę. 

 

Szedł Ambroży w odwiedziny 

do Jeżowa, do rodziny. 

Bo Jeżowie, kuzyn Jerzy, 

mały domek miał wśród jeżyn.  

 

Krótkie nóżki ma Ambroży, 

w marszu nie jest bardzo hoży.  

Tupcze, drepcze już dzień drugi, 

aż się w końcu marszem strudził. 

 

Przysiadł w cieniu jarzębiny  

i wyrzuty zaczął czynić, 

że ta ścieżka taka długa, 

że w podróży ciągle nuda, 

 

że w Jeżowie kuzyn czeka, 

i że droga jest daleka, 

że nikt mu tu nie pomoże, 

że być może tylko gorzej. 

 

Ponarzekał sam do siebie, 

po czym czuł się nieco lepiej.  

Więcej niczym się nie smucił 

i do Zgierza w dwa dni wrócił. 

 

Zaraz wsiadł do autobusu  

i ponownie w podróż ruszył. 

Za niecałe dwie godziny  

Jerzy witał się z kuzynem. 

 

 

 

 

 

Sylwester_Lasota

Sylwester_Lasota

Raz Ambroży, jeż ze Zgierza 

polną dróżką żwawo zmierzał, 

maszerował na piechotę, 

bo na spacer miał ochotę. 

 

Szedł Ambroży w odwiedziny 

do Jeżowa, do rodziny. 

Bo Jeżowie, kuzyn Jerzy, 

mały domek ma wśród jeżyn.  

 

Krótkie nóżki ma Ambroży, 

w marszu nie jest bardzo hoży.  

Tupcze, drepcze już dzień drugi, 

aż się w końcu marszem strudził. 

 

Przysiadł w cieniu jarzębiny  

i wyrzuty zaczął czynić, 

że ta ścieżka taka długa, 

że w podróży ciągle nuda, 

 

że w Jeżowie kuzyn czeka, 

i że droga jest daleka, 

że nikt mu tu nie pomoże, 

że być może tylko gorzej. 

 

Ponarzekał sam do siebie, 

po czym poczuł się już lepiej.  

Więcej niczym się nie smucił 

i do Zgierza w dwa dni wrócił. 

 

Zaraz wsiadł do autobusu  

i ponownie w podróż ruszył. 

Za niecałe dwie godziny  

Jerzy witał się z kuzynem. 

 

 

 

 

 

Sylwester_Lasota

Sylwester_Lasota

Raz Ambroży, jeż ze Zgierza 

polną dróżką żwawo zmierzał, 

maszerował na piechotę, 

bo na spacer miał ochotę. 

 

Szedł Ambroży w odwiedziny 

do Jeżowa, do rodziny. 

Bo Jeżowie, kuzyn Jerzy, 

mały domek ma wśród jeżyn.  

 

Krótkie nóżki ma Ambroży, 

w marszu nie jest bardzo hoży.  

Tupcze, drepcze już dzień drugi, 

aż się w końcu marszem strudził. 

 

Przysiadł w cieniu jarzębiny  

i wyrzuty zaczął czynić, 

że ta ścieżka taka długa, 

że w podróży ciągle nuda, 

 

że w Jeżowie kuzyn czeka, 

i że droga jest daleka, 

że nikt mu tu nie pomoże, 

że być może tylko gorzej. 

 

Ponarzekał sam do siebie, 

po czym poczuł się już lepiej.  

Więcej drogą się nie smucił 

i do Zgierza w dwa dni wrócił. 

 

Zaraz wsiadł do autobusu  

i ponownie w podróż ruszył. 

Za niecałe dwie godziny  

Jerzy witał się z kuzynem. 

 

 

 

×
×
  • Dodaj nową pozycję...