Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Gra-Budzi-ka

Gra-Budzi-ka

Jola z Bartkiem w szkole parą byli.

Jola jakiś wabik w sobie miała,

więc Bartkowi wszyscy zazdrościli,

gdy po lekcjach na niego czekała.

Znajomi wróżyli im wesele.

Cztery lata to trwało bez mała,

aż powiedziała w pewną niedzielę:

 

„Chyba Bartku trochę odpoczniemy.

Cztery lata to dla mnie za wiele.

Jakiś czas się widzieć nie będziemy,

bo na studia jadę do Brukseli.

Odległość rodzi same problemy.

Mądrzy ludzie mi tak powiedzieli.”

 

Kiedyś po powrocie z zagranicy,

przez przypadek, po Wielkiej Niedzieli,

spotkała go Jola na ulicy.

Zapytała, gdy się przywitali:

 

„Mieszkasz Bartku w tamtej kamienicy?

Może byśmy znów się spotykali?

Na to zawsze jest dobra godzina.

Zobaczymy więc, co będzie dalej.”

 

Bartek na to: „Też czasem wspominam

nasze dawne, wspólne szkolne lata.

Lecz wspaniałą żonę mam i syna,

a tam jest przedszkole małolata.”

Gra-Budzi-ka

Gra-Budzi-ka

Jola z Bartkiem w szkole parą byli.

Jola jakiś wabik w sobie miała,

więc Bartkowi wszyscy zazdrościli,

gdy po lekcjach na niego czekała.

Znajomi wróżyli im wesele.

Cztery lata to trwało bez mała,

aż powiedziała w pewną niedzielę:

 

„Chyba Bartku trochę odpoczniemy.

Cztery lata to dla mnie za wiele.

Jakiś czas się widzieć nie będziemy,

bo na studia jadę do Brukseli.

Odległość rodzi same problemy.

Mądrzy ludzie mi tak powiedzieli.”

 

Kiedyś po powrocie z zagranicy,

przez przypadek, po Wielkiej Niedzieli,

spotkała go Jola na ulicy.

Zapytała, gdy się przywitali:

 

„Mieszkasz Bartku w tamtej kamienicy?

Może byśmy znów się spotykali?

Na to zawsze jest dobra godzina.

Zobaczymy więc, co będzie dalej.”

 

Bartek na to: „Też czasem wspominam

nasze dawne, wspólne szkolne lata.

Lecz wspaniałą żonę mam i syna,

idę do żłobka po małolata.”

×
×
  • Dodaj nową pozycję...