Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
7system

7system

Wykrzywione palce,

kostki spuchnięte,

dłonie,

w których

codziennie ściska różaniec,

opuszki palców aż białe.

 

Przez zaciśnięte wargi

słowa szeptane.

Podniesione, pomarszczone powieki,

gdy słyszy dźwięk klucza

otwierający drzwi.

 

Spuchnięte kolana

w bólu prostuje,

podpierając się o stół.

Patrzy na ciebie

zmęczonym wzrokiem.

 

Stanął w drzwiach.

Jasne, długie włosy,

potargane,

fioletowy kolor worów pod oczami,

oczy czerwone,

kąciki zlepione śpiochami.

 

Chwiejnym ruchem

siadł na krzesełku w korytarzu.

Niezgrabnym ruchem nogi o nogę

zdejmuje buty.

Ze ślina z ust wpyadają,

świsty powietrza.

 

Oparta o popękaną framugę,

ukłucie w mostku,

dłoń ściśnięta w pięść.

Nie wypuściła różańca.

 

Drżące kolana unoszą ciało,

ręką oparty o ścianę.

Zmęczone oczy się spotykają.

Jego oczy zaszklone,

broda marszczy się,

gdy usta chcą wydusić

powietrze z ust,

więc przestaje próbować.

 

Jej oczy zaszklone,

wargi zaciśnięte

po chwili odpuszczają.

Wyciąga chusteczkę z rękawa,

przeciera oczy,

odwraca z bólem karku głowę.

Z bólem w udach wraca

na wygniecioną pufę,

przy krzywym,

skrzypiącym

stole.

7system

7system

Wykrzywione palce,

kostki spuchnięte,

dłonie,

w których

codziennie ściska różaniec,

opuszki palców aż białe.

 

Przez zaciśnięte wargi

słowa szeptane.

Podniesione, pomarszczone powieki,

gdy słyszy dźwięk klucza

otwierający drzwi.

 

Spuchnięte kolana

w bólu prostuje,

podpierając się o stół.

Patrzy na ciebie

zmęczonym wzrokiem.

 

Stanął w drzwiach.

Jasne, długie włosy,

potargane,

fioletowy kolor worów pod oczami,

oczy czerwone,

kąciki zlepione śpiochami.

 

Chwiejnym ruchem

siadł na krzesełku w korytarzu.

Niezgrabnym ruchem nogi o nogę

zdejmuje buty.

Ze ślina z ust wpadają,

świsty powietrza.

 

Oparta o popękaną framugę,

ukłucie w mostku,

dłoń ściśnięta w pięść.

Nie wypuściła różańca.

 

Drżące kolana unoszą ciało,

ręką oparty o ścianę.

Zmęczone oczy się spotykają.

Jego oczy zaszklone,

broda marszczy się,

gdy usta chcą wydusić

powietrze z ust,

więc przestaje próbować.

 

Jej oczy zaszklone,

wargi zaciśnięte

po chwili odpuszczają.

Wyciąga chusteczkę z rękawa,

przeciera oczy,

odwraca z bólem karku głowę.

Z bólem w udach wraca

na wygniecioną pufę,

przy krzywym,

skrzypiącym

stole.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...