gdyby mnie złapali to mam jak w banku: kolonoskopię, badanie prostaty i lewatywę.
od strony paszczy miałbym uczepionego gościa z wiertłem który by odgrywał scenę z "maratończyka" i wypytywał by mnie jak dustina Hofmana: "jest bezpiecznie?"
i to wszystko bez przerywania snu.
miałbym się z pyszna.
to byłby koszmar gorszy niż agenci amerykańskiej bezpieki urządzili meksykańskim gangsterom w filmie SICARIO.
na szczęście do tej pory przechodziłem tylko coroczne badania okresowe.
bez dotykania
inaczej byłby im potrzebny chirurg
gdybym potrzebował pomocy to Ty i Twoje dwa granaty M67 - bezcenne
ale na razie jest spokojnie
Less
lubię Twoje komentarze
są aromatyczne i soczyste
często zastanawiam się nad Twoimi słowami
dziękuję Ci bardzo
pozdrawiam