Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

ciemność rozprasza się tuż nad konarami drzew
pod stopami strzelają suche gałęzie
dłonie pachną mchem
między paprociami zalega mgła
można ją kroić jak budyń

to tu to tam niczym ciepły oddech
paruje ściółka
spójrz bluszcz oplata pędy jeżyny
kłujące kolce ranią łydki
krew rozpada się wzdłuż palców

zliż

 

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Gosława (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Gosława

 

Wiersz czyta się trochę jak kadr z mrocznego filmu - zaczyna się od szerokiego planu, by na końcu uderzyć  ostrym zbliżeniem.

Pierwsza strofa angażuje zmysły - sprawia, że leśna przestrzeń staje się gęsta i niemal namacalna. Natura jest tu spokojna, ale podszyta subtelnym niepokojem.

W drugiej części krajobraz zaczyna jednak ożywać, a las staje się drapieżny. Świetny jest ten moment przejścia od kontemplacji przyrody do brutalnej, surowej fizyczności.

Jeżyny raniące łydki i krew spływająca wzdłuż palców wyrywają z onirycznego klimatu do ciała i bólu.

Natomiast puenta - słowo - "zliż" wszystko zmienia. Z ładnego obrazka natury w niezwykle intymną interakcję, bo w tym gęstym lesie nie jet się samym. 

Niezwykle plastyczny, gęsty od emocji i po prostu świetnie napisany wiersz.

Zostawia z poczuciem fascynującego dyskomfortu.

Opublikowano

@Berenika97 jejku nie spodziewałam się tak wnikliwej analizy i świetnego komentarza

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Chciałam żeby było mrocznie i straszno ale też zadziornie 

Bohaterki moich wierszy to twarde baby a nie jakieś tam mameje

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...